Twitter: podajesz dalej artykuł nie czytając go? Dostaniesz upomnienie

Strona główna Aktualności
fot. Aytac Unal/Anadolu Agency/Getty Images
fot. Aytac Unal/Anadolu Agency/Getty Images

O autorze

W świecie rządzonym przez nagłówki oraz skalkulowanym na polaryzujące reakcje, czytanie ze zrozumieniem staje się wyjątkowo cenioną umiejętnością. Serwis Twitter testuje teraz nową funkcję. Ma ona w teorii zachęcać ludzi do częstszego czytania udostępnianych przez nich treści.

Nagłówki nie opowiadają całej historii

Twitter rozpoczął testy nad wyżej wymienioną funkcją już w czerwcu 2020 r. Jednak wtedy dostęp do niej mogło uzyskać jedynie ograniczone grono osób. Teraz będą mogli przetestować ją wszyscy.

Jak to działa? Załóżmy, że zobaczyliśmy jakiś artykuł na Twitterze. Domyślnie widzimy jedynie nagłówek, ale aplikacja (mówimy tu o wersji na smartfonach z Androidem / iOS) umożliwia nam przeczytanie artykułu z jej poziomu (podobnie do Facebooka). Jednakże, jeśli postanowimy w ogóle nie "wejść" w link, który uchwycił naszą uwagę, a chcemy podać go dalej na Twitterze – ujrzymy ostrzeżenie.

W takiej sytuacji Twitter wyświetli nam komunikat o tym, że "nagłówki nie opowiadają całej historii" i w takiej sytuacji będziemy musieli dodatkowo potwierdzić, że naprawdę chcemy udostępnić danego tweeta.

Jeśli testy zakończą się powodzeniem, może okazać się to mechanizmem, który pomoże zminimalizować rozprzestrzenianie się dezinformacji. W końcu, od strony psychologicznej, wiele treści w internecie ma precyzyjnie skrojone nagłówki, aby wywołać jakąś skrajną i bardzo emocjonalną reakcję.

Tak czy inaczej, wstępne wyniki są obiecujące – od momentu rozpoczęcia testów Twitter odnotował, że po otrzymaniu komunikatu, 40 proc. więcej osób przeczytało treści, które udostępniło. Ponadto, ogólnie liczba kliknięć w artykułu niezależnie od otrzymania ostrzeżenia wzrosła o 33 procent. Co więcej – niektóre z osób zrezygnowały z podania dalej tweetów, gdy ujrzały komunikat.

Trudno przewidzieć, czy ta funkcjonalność jednak się przyjmie. Wszyscy w końcu wiemy, jak wygląda surfowanie w internecie w dobie RODO. Niekiedy również możemy się spotkać z artykułem na Twitterze, który czytaliśmy już gdzie indziej, a nadal chcemy go podać – a i tak będziemy musieli potwierdzić jego przeczytanie.

Mimo wszystko, to interesujące, że Twitter eksperymentuje z takimi pomysłami. Zapewne szerszym kontekstem dla tych zmian są wybory prezydenckie w USA, które odbędą się 3 listopada 2020 r.

© dobreprogramy
s