Unia Europejska nie zamierza wymuszać migracji Apple na USB-C. W świat poszedł fake news

Strona główna Aktualności
fot. Shutterstock.com
fot. Shutterstock.com

O autorze

Unia Europejska żąda, aby Apple zrezygnował ze złączy Lightning i przeszło na standard USB-C. Takie lub podobne nagłówki zalewają media odkąd KE wezwała do zaostrzenia przepisów w dziedzinie standaryzacji ładowarek. Sęk tkwi w tym, że nie są zgodne z prawdą.

Choć jeszcze parę lat temu widokiem dość powszechnym był zasilacz ze zintegrowanym okablowaniem, dzisiaj mianem ładowarki większość producentów określa tylko część zasadniczą, która ma wyprowadzone złącze USB do podłączenia stosownego przewodu. Z tego względu, patrząc na dzisiejszą nomenklaturę, już teraz większość urządzeń faktycznie możemy naładować za pomocą wspólnej ładowarki.

Jak słusznie zauważa The Verge, przemówienie wygłoszone przez Maroša Šefčoviča w Parlamencie Europejskim, na które powołują się dziennikarze wieszczący upadek własnościowych złączy Lightning, dotyczy wyłącznie ładowarek, a nie okablowania. Z tego względu stwierdzenie, że KE domaga się umieszczenia w iPhonie gniazda USB-C, to typowy fake news.

Doszło do klasycznej nadinterpretacji

KE wprawdzie miała w przeszłości zastrzeżenia do własnościowych gniazd firmy z Cupertino, ale producent poszedł na kompromis wydając adapter 30-pin do Micro USB, a potem Lightning do USB-C. Zrealizował tym samym postulaty unijnych urzędników.

Oczywiście nie jest to równoznaczne z tym, że problemu nie ma. Należy go jednak szukać gdzie indziej. Przykładowo, wciąż bardzo chętnie ze zintegrowanych ładowarek i autorskich gniazd korzystają producenci sprzętu AGD, w tym szczoteczek elektrycznych czy maszynek do golenia. Tych KE rzeczywiście musi zmusić do przejścia na uniwersalne ładowarki. Niemniej Apple, iPhone i Lightning nie mają tu nic do rzeczy.

© dobreprogramy
s