reklama

Unity i Ubuntu Touch jednak żywe. Fork będzie rozwijała społeczność

Strona główna Aktualności

O autorze

Na dziobie okrętu. Stawia znaczące nad znaczonym, lubi czapki z daszkiem, teorię gier, tłumaczenia maszynowe i karabiny maszynowe.

Ogłoszone wczoraj radykalne zmiany w Ubuntu spotkały się z mieszanym odzewem. Część użytkowników cieszyła się, zapewne ciepło wspominając okres rozwoju Ubuntu przed premierą Unity, część już teraz ogłasza definitywny koniec dystrybucji na pulpitach. Gdy jedni skupiali się na słowach, inni postanowili działać.

Wśród tych drugich znalazł się Marius Gripsgard z UBports, który dotychczas robił wiele, by Ubuntu Touch można było zainstalować na możliwie jak największej liczbie urządzeń. Gripsgard hardo zapowiedział na Google+, że nie ma zamiaru się poddawać i nadal będzie pracował zarówno nad rozwojem porzuconej wersji mobilnej, jak i środowiska Unity.

Nie jest on jednak jedynym chętnym do dalszych prac nad porzuconymi przedsięwzięciami Canonicala. Uruchomiona została już inicjatywa unity8org, w ramach której członkowie społeczności będą kontynuowali rozwój środowiska Unity 8. Fork ma już nawet swoją stronę w repozytorium GitHub, jednak na szczegóły odnośnie planów rozwoju musimy jeszcze poczekać.

Jak słusznie zauważa Michael Larabel, nie sposób oczekiwać od społeczności, że równolegle do prac nad środowiskiem przebiegał będzie rozwój serwera wyświetlania Mir. Należy raczej oczekiwać, że unity8org będzie docelowo chciało przeportować Unity 8 na Waylanda. Biorąc pod uwagę niemałą liczbę użytkowników, którzy po wczorajszym komunikacie roztoczyli apokaliptyczne wizje, przedsięwzięcie nie jest pozbawione szans na sukces.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama