Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Windows?

Rzadko siadam do klawiatury by coś... opisać. Tak - to dobre słowo, ponieważ nie będzie to recenzja, a przynajmniej będę się starał by ten opis się nią nie stał.

Do napisania tego tekstu, natchnęły mnie ostatnie doświadczenia z testów najnowszego systemu operacyjnego z Redmond, które oględnie rzecz ujmując pokrywają się z większością nie najlepszych opinii dotyczących - nazwijmy to tak: sensowności wprowadzonych nowości.

No - ale o plusach i minusach Windows 8 możecie przeczytać w wielu miejscach, więc nie będzie to wątkiem przewodnim tego wpisu. Po kilku dniach spędzonych z nowym produktem Microsoftu w wersji desktop (czytaj: system zainstalowany na standardowym komputerze klasy biznesowej), naszła mnie myśl: skoro nie bardzo mi się podoba obsługa myszką czegoś zaprojektowanego z myślą o ekranie dotykowym, to może warto zweryfikować obsługę przy pomocy czegoś tak modernistycznego, jak palec?
Tak więc, oto siedzę i mozolnie wklepuję ten tekst za pomocą ekranu niezbyt wyrafinowanego, ale wciąż działającego Acera IconiaTab W500p. (gdyby ktoś zapragnął więcej informacji o tym sprzęcie)

r   e   k   l   a   m   a

Sprzęt ten jest napędzany przez procesor APU AMD C-50 taktowany zegarem o częstotliwości 1 GHz, i jest wyposażony w 2 GB pamięci RAM oraz dysk SSD firmy AData o pojemności 32 GB - co jak się okaże dalej będzie dość istotnym faktem.

Oryginalnie sprzęt ten pracował pod kontrolą Windows 7 Professional z dodatkiem TouchPack uzupełnionym o autorskie oprogramowanie Acera. Windows 7 - nawet z dodatkiem dotykowym, nie należał do najbardziej ergonomicznych rozwiązań, więc nie ma co się dziwić, że producent dołożył na wyposażenie coś, co można od biedy nazwać stacją dokującą z klawiaturą i trackpointem, pełniącą jednocześnie transportową osłonę ekranu.

Tak więc mając odpowiedni sprzęt i pomysł - przeszedłem do jego wykonania. Naładowałem akumulator, usunąłem wszystkie przechowywane pliki, zaktualizowałem system, podłączyłem zewnętrzny napęd optyczny i zapakowałem do niego płytę z wypalonym obrazem instalacyjnym 32 bitowej wersji Windows 8 Professional (dla dociekliwych - wersja finalna pochodząca z mojej subskrypcji TechNetu).
Uruchomiłem instalator i uzbroiwszy się w zapas herbaty, wlepiłem wzrok w komunikaty instalatora.

Najpierw instalator pobrał i zainstalował aktualizacje, następnie poprosił o klucz produktu, wyświetlił umowę do zaakceptowania, zapytał czy ma zachować ustawienia pliki i aplikacje ze starego systemu. Na koniec wyświetlił "Elementy wymagające twojej uwagi".

I tu zaczęły się pierwsze problemy. Dotyczyły wymaganej wolnej przestrzeni na dysku. W tym momencie dysponowałem 7,56 z 16 GB wymaganych przez instalatora. Po wizycie w aplecie "Programy i funkcje" i odinstalowaniu wszystkiego co się dało, a także po usunięciu wszystkich zbędnych plików - uzyskałem … 10 GB wolnej przestrzeni. Niestety - instalator Windows 8 był nieugięty.

Zmieniłem więc taktykę, i zrezygnowałem z aktualizacji z poziomu Windows 7. Uruchomiłem instalatora bezpośrednio z płyty po uruchomieniu komputera.
Instalator poinformował mnie, że ustawienia i programy zostaną zachowane (jakby było co zachowywać po operacji zwalniania zajętego miejsca na dysku), oraz że utracę możliwość uruchamiania poprzedniej wersji systemu.

No dobra – więc wio. Instalacja była długa i mozolna (przynajmniej w stosunku do poprzednich doświadczeń z instalacją tego systemu). Szczerze mówiąc nie wiem ile trwała, ale zdążyłem w tym czasie przygotować sobie skromną kolację, po zjedzeniu której nie zdążyłem posprzątać gdyż Windows rozpoczął swój mini-quiz. Musze przyznać, że to co mierziło mnie odrobinę przy instalacji na desktopie, okazało się wielce zadowalające w przypadku ekranu dotykowego. Kiedy już system zaliczył mi wszystkie odpowiedzi, przywitał mnie Nowy Interfejs, i znowu muszę przyznać, że gracja i prędkość z jaką Modern UI mnie powitało zrobiło na mnie duże wrażenie. Zasadniczo, po dość długiej instalacji - czego w żadnym wypadku nie można brać za minus – system nagle okazał się gotowy do pracy. Poprzednik – Windows 7, w tym momencie witałby mnie kursorem w kształcie kółka, i zazwyczaj do czasu zmiany kółka w strzałkę, upływał czas który spokojnie można było wykorzystać na zaparzenie herbaty.

Kolejne co mnie od razu uderzyło, to obsługa interfejsu „krawędziowego”. To co mnie wręcz odrzucało kiedy usiłowałem kursorem „gmerać” przy krawędziach ekranu, w przypadku obsługi palcem, działa wręcz znakomicie!

Skonfigurowałem połączenie WiFi, dołączyłem do grupy domowej, i wtedy mi się przypomniało że miałem sprawdzić, jak to jest możliwe że proces aktualizacji nie dawał się uruchomić z powodu zbyt małej ilości wolnego miejsca. Postanowiłem sprawdzić ileż to wolnego miejsca pozostało po instalacji systemu. Przeszedłem do Pulpitu, uruchomiłem Eksploratora i … dobre 5 minut spędziłem na rozgryzieniu: jak u licha wywołać menu kontekstowe dysku ? (gwoli przypomnienia – w dotykowym interfejsie Windows 7, operacja ta wymagała obsługi multi-touch: jednym palcem wskazywało się element, a drugim palcem stukało się gdzieś obok). Obecne rozwiązanie (wskazanie elementu i przytrzymanie do czasu pojawienie się obramowania) jest o niebo lepsze, choć nadal – przy rozdzielczości 1280x800 obsługa lewego panelu nawigacji wymaga iście dziecięcego palca. Odwieczny problem z obsługą MMZ (Minimalizuj-Maksymalizuj-Zamknij) rozwiązałem od ręki zwiększając rozmiar tekstu Paska Tytułu o 100%. Nie wygląda to pięknie – ale przynajmniej od razu trafia się palcem gdzie trzeba.

Po wywołaniu Właściwości dysku, dowiedziałem się że dysponuję wolną przestrzenią o wielkości 3,45 GB, a katalog Windows.old zajmuje 19,9 GB …. Cóż – wniosek do którego doszedłem jest prosty i stary jak Windows 95: MS musi jeszcze włożyć dużo pracy w proces aktualizacji systemu. Kiedy osiągną poziom funkcjonowania aktualizatora zbliżony do instalatora Windows 8 – będzie można spokojnie polecić tą metodę upgrade. Tymczasem wywaliłem cały katalog Windows.old, zawierający stare foldery Program Files, Windows oraz Users, zastanawiając się przy tym: jak wielkim problemem może być dla programisty zachowanie tego folderu wraz z zawartością w taki sposób, aby po instalacji nie trzeba było ręcznie kopiować jego zawartości (w tym przypadku jedyną jego zawartością był testowy plik tekstowy).

Będąc już na pulpicie, postanowiłem sprawdzić jak wygląda obsługa zaawansowanych elementów systemu, do których przeciętny użytkownik nie zagląda – albo zagląda raz od wielkiego dzwona. Na celownik wziąłem Podgląd Zdarzeń. Zgodnie z moimi przypuszczeniami – palcem można sobie podłubać w nosie. Niczym de ja vu wróciły wspomnienia ze zgrozy jaką przechodziłem konfigurując Windows CE na HP iPaq bez użycia rysika.

No dobrze. Tam nie zagląda się na co dzień, więc od czasu do czasu można przeżyć tą męczarnię. Korzystając z pola wyszukiwania uruchomiłem Narzędzie Wycinanie (kto to tak nazwał ?) i wykonałem te kilka zrzutów dla zilustrowania tego o czym piszę. Łatwiej i szybciej byłoby użyć PrintScreen – ale niestety funkcja ta jest niedostępna z klawiatury ekranowej. I tak docieramy do punktu kulminacyjnego – czyli do miejsca w którym kończy się klikanie na ekranie, a zaczyna się praca (w tym przypadku pisanie po ekranie).

W stosunku do „interfejsu” dotykowej klawiatury z Windows 7 – tu mamy do czynienia z czymś, na czym w końcu da się normalnie pracować.

Jak widać, wirtualne klawisze są duże, i działają bardzo sprawnie. Zajmują dokładnie połowę ekranu, co moim zdaniem jest udanym kompromisem. Oprócz głównego układu klawiatury, mamy jeszcze do dyspozycji widok z blokiem numerycznym i blokiem symboli:

oraz nie wiedzieć czemu z paletą emotek (pewnie chodziło o to, by użytkownik się nie zmęczył nadmiernie – bo teraz może wstawić „uśmiech” przy pomocy dwóch zamiast trzech „tapnięć” w ekran :P)

Klawiaturę można też „podzielić”, co może się okazać przydatne i wygodne, ale póki co pozostałem przy zwykłym układzie.

Zamiast klawiatury, można w końcu użyć pola ręcznego wpisywania, które w obecnym rozmiarze, pozwala w końcu pisać po prostu palcem. Skuteczność tego rozwiązania stoi na wysokim poziomie (zresztą już w Windows 7 można było z tego prawie normalnie korzystać – prawie, ponieważ obszar pola wprowadzania ewidentnie był dopasowany raczej do jakiegoś rysika niż do palca – no chyba że o czymś nie wiem ….)

Generalnie rozwiązanie sprawdza się, dopóki piszemy jakiś tekst i nie musimy przestawić kursora np. o jeden wiersz w górę (dzięki Najwyższemu Informatykowi – pozostawili przynajmniej kursory <lewo><prawo>, których brak w iPadzie doprowadził mnie do konieczności zakupu zewnętrznej klawiatury). OK – ale system w wersji Professional nie służy jedynie odtwarzaniu filmów, przeglądaniu zdjęć, stron internetowych itp. To system adresowany do firm, gdzie zazwyczaj używa się czegoś więcej niż WordPad. W moim przypadku jest to np. program ERP. I tu niestety cała "dotykowość" poległa na całej długości linii frontu:
1. W oknie logowania do systemu ERP, kliknięcie w pole do wpisania tekstu nie wywołuje automatycznie klawiatury ekranowej (choć – no dobra, umówmy się – można z tym jakoś żyć)
2. Obsługa tabeli bazy danych bez kursorów <góra><dół> choć męcząca i irytująca – jest także wykonalna.
3. Brak klawisza Alt, niestety jest pierwszą przeszkodą której przełknięcie jest niemalże niemożliwe. I nie chodzi tylko o wprowadzanie polskich znaków diakrytycznych. Po prostu nie można używać skrótów klawiaturowych, obsługujących chociażby opcję „Dołącz” <Alt+D>. Oczywiście – można to polecenie wybrać palcem, ale biorąc pod uwagę że tuż obok znajduje się polecenie „Usuń” <Alt+U>, oraz rozmiar menu na tak małym ekranie operacja wymaga skupienia.
4. Brak klawiszy funkcyjnych jest natomiast praktycznie gwoździem do trumny. Normalnie wyszukiwanie w bazie danych uruchamia się klawiszem F3. Nie ma go. Więc może <Alt+S> ? Też nie możliwe (patrz: punkt 3). Znając możliwości używanego programu, podłączyłem …. myszkę i zmodyfikowałem ustawienia tak, by na pasku narzędzi pojawiło się polecenie „Szukaj” w postaci ikonki. Problem rozwiązany? Ależ skąd ! W oknie wyszukiwania, po wprowadzeniu danych które chcemy odnaleźć, należy je uruchomić (zatwierdzanie wprowadzonych zmian odbywa się przy użyciu …. klawisza F2 – którego jak już wiecie – nie ma). Rozwiązaniem problemu oczywiście jest dodanie kolejnego paska narzędzi i wyciągnięcie na niego pożądanej funkcji w postaci ikony, nie zapominając oczywiście przy okazji o wyciągnięciu funkcji Zamknij/Anuluj (tak, tak, klawisza „Esc” też się tu nie uświadczy).

Inną alternatywą jest klikanie i wywoływanie menu kontekstowego danego pola – ale jak sprawdziłem – to rozwiązanie osiąga poziom 8 na 10 stopniowej skali upierdliwometru. (poziom 9 zajmuje dodanie i modyfikacja paska narzędzi, gdyż WYMAGA podłączenia myszki …). Wiem co niektórzy z Was teraz sobie pomyślą: „Phi – też problem, raz skonfigurować i tyle”. I może mają w tym rację, dopóki nie będą musieli tego zrobić osobiście dla każdego z modułów programu osobno (dodajmy do tego powtórzenie operacji dla wszystkich komputerów), a potem przekonać użytkowników od lat pracujących w stary sposób do nowego sposobu obsługi dobrze im znanych funkcji programu.

Oczywistym rozwiązaniem jest podłączenie nie tylko myszki, ale i klawiatury. Tylko po co komu wtedy to całe Modern UI? Mając w pamięci doświadczenia z jedną z wersji Beta nowego systemu, rozpocząłem poszukiwania opcji odpowiadającej za wyłączenie Modern i/lub uruchamianie systemu bezpośrednio do Pulpitu. Po mniej więcej 20 minutach poddałem się i uderzyłem z zapytaniem do Wujka Google. I teraz już wiem dlaczego nie mogłem tego znaleźć – po prostu w wersji finalnej tej możliwości już NIE MA !

W tym miejscu zakończyłem sesję i zadumałem się. Czyżby przyszłość komputerów z systemem Windows należała do konstrukcji typu AllInOne ? Przez chwilę nawet rozważałem czy z dalszymi testami nie przenieść się na komputer tego typu używany przez małżonkę, ale szybko sobie przypomniałem jak bardzo była sfrustrowana, gdy w ramach testu „przyjazności interfejsu” nowego systemu, dałem jej zadanie wyłączyć komputer działający pod kontrolą Windows 8….

Czas na podsumowanie. System jest jaki jest. Jak każdy program, ma swoje mocne i słabe strony. Moim zdaniem, ma dość duże szanse, na podbicie serc użytkowników domowych. W firmach jednak – cóż – nie oszukujmy się jeszcze długo królować będą systemy XP-Vista-7. Mam nieodparte wrażenie, że Microsoft postawił na skok ewolucyjny klasy wyjścia życia z wody na ląd. Mocne uderzenie. Jak jednak powszechnie wiadomo, trzecia zasada dynamiki Newtona nadal obowiązuje w naszym Universum.... Jeżeli do tego potwierdzą się plotki o daleko idących zmianach zapisów licencyjnych, ewolucja może przekształcić się w rewolucję.

Jeśli chodzi o urządzenia z ekranem dotykowym (mam tu na myśli głównie tablety), to kierunek obrany przez MS wydaje mi się słuszny. Porównując do używanego na Acerze Windows 7 – różnica w komforcie użytkowania nowego systemu (na plus) jest kolosalna. Jednakże powinni pamiętać w Redmond, że jeśli coś służy do wszystkiego, to może się okazać że jest do niczego.

W świetle opisanych doświadczeń, nadchodzące tablety Surface połączone z fizyczną klawiaturą nie wzbudzają już u mnie zdziwienia. Po prostu może się ona okazać niezbędnym dodatkiem. Tak jak … myszka ;)

Epilog:
Cały ten tekst, wraz z obrazami został zredagowany za pomocą klawiatury ekranowej systemu Windows 8 i programu WordPad, co jednoznacznie określam jako sukces.
Zrzuty ekranowe wykonano "Narzędziem Wycinanie". W trakcie realizacji tekstu nie ucierpiał żaden komputer. Tekst zawierał lokowanie produktów. (myśl o tym jakby on wyglądał bez tego elementu wywołała u mnie niezwykle odprężający napad śmiechu)
 

windows sprzęt urządzenia mobilne

Komentarze