r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Wiceprezydent USA krytykował Clinton, a też używał prywatnego e-maila

Strona główna AktualnościBEZPIECZEŃSTWO

Jak się okazuje nie tylko Hillary Clinton wykorzystywała prywatną skrzynkę pocztową do załatwiania służbowych spraw. Również obecny wiceprezydent USA, Mike Pence, jako gubernator Indiany komunikował się z podwładnymi korzystając z konta pocztowego w serwisie AOL, mimo iż rozsądek nakazuje używanie do tych celów skrzynki założonej przez stanowych informatyków. Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że w czasie kampanii wyborczej Pence niejednokrotnie krytykował Clinton za korzystanie z prywatnego maila oraz że skrzynka Pence'a, podobnie jak Clinton, padła ofiarą cyberprzestępców.

Media uzyskały dostęp do maili Pence'a składając w biurze obecnego gubernatora wniosek o dostęp do informacji publicznej. Nie wiadomo, jak często były gubernator korzystał z prywatnego konta w ramach swoich obowiązków, wiadomo jednak, że omawiał za jego pośrednictwem wiele istotnych spraw. Na przykład we wrześniu 2014 roku prosił swojego doradcę ds. bezpieczeństwa Johna Hilla o informacje dotyczące postępów śledztwa w sprawie wandalizmu dokonanego na terenie różnych kościołów, w tym kościoła parafii, w której dorastałem. Jeszcze większą beztroską wykazał się Hill, który na maila w serwisie AOL przesłał gubernatorowi wykonaną przez FBI ocenę stanu zagrożenia terrorystycznego w związku z aresztowaniem przez Biuro siedmiu osób podejrzewanych o terroryzm.

Waszyngtońskie biuro Pence'a wydało oświadczenie, w którym czytamy, że jako gubernator Pan Pence w pełni przestrzegał prawa stanu Indiana dotyczącego sposobu korzystania z e-maila i przechowywania danych. Dotyczące spraw służbowych e-maile z jego konta prywatnego i służbowego były archiwizowane zgodnie z prawem i były zarządzane tak, jak nakazuje to ustawa o dostępie do informacji publicznej. Prawo Indiany nie zabrania urzędnikom używania prywatnych skrzynek e-mail, jednak służbowe e-maile muszą być odpowiednio archiwizowane.

r   e   k   l   a   m   a

Pence broni się mówiąc, że nie można jego przypadku porównywać z przypadkiem Clinton. Polityk niewątpliwie ma racje. Gubernator Indiany to nie sekretarz stanu USA. Nie ma też dostępu do tajemnic federalnych. Powstaje jednak pytanie, czy były gubernator Indiany będzie pamiętał, że obecnie jest wiceprezydentem supermocarstwa i kwestie, którymi się zajmuje, są znacznie bardziej poważne, niż akty wandalizmu w lokalnych kościołach.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.