reklama

Więcej usług administracji przez Internet, ale głosowanie jeszcze długo na papierze

Strona główna Aktualności

O autorze

Kobieta o wielu talentach, użytkowniczka OS X kochająca fotografię, kuchnię wschodnią, ciężką muzykę i poprawną polszczyznę.

System ePUAP, czyli elektroniczna platforma usług administracji publicznej, ma zyskać kolejne 140 usług do września tego roku. W założeniu mamy mniej czasu spędzać w urzędach i wiele czynności administracyjnych, jak składanie wniosków o wydanie dokumentów, załatwiać przez Internet. Wciąż jednak nie będzie możliwe głosowanie z zacisza własnego domu.

Już za kilka dni ruszy System Rejestrów Państwowych (SRP), dzięki któremu załatwianie spraw związanych z aktami stanu cywilnego i dowodami osobistymi będzie można załatwić w dowolnym urzędzie, bez podróży do odpowiedniej gminy. Rozbudowa ePUAP posunie te czynności o krok dalej – wiele wniosków będzie można złożyć przez Internet. Obecnie z profilu zaufanego korzysta 350 tysięcy użytkowników. To bardzo mało, ale z drugiej strony resort administracji i cyfryzacji doskonale wie, że ePUAP oferuje mało usług, a poruszanie się po portalu wcale nie jest tak proste, jak byśmy sobie życzyli.

Andrzej Halicki, minister administracji i cyfryzacji, zapowiedział, że na przełomie marca i kwietnia ePUAP zostanie wzbogacony. 30 ze 140 nowych modułów zostanie oddanych do użytku i sukcesywnie będą dodawane kolejne. Wcześniejsze zapowiedzi mówiły o starcie w styczniu.

Na pierwszy ogień pójdą usługi stosunkowo proste, ale popularne: zgłoszenie utraty dowodu osobistego, dowodu rejestracyjnego, zawiadomienie o zbyciu pojazdu, złożenie wniosku o wydanie odpisu aktu urodzenia dziecka czy o wydanie europejskiej karty ubezpieczenia zdrowotnego. Dla instytucji pozarządowych zaś wprowadzona zostanie możliwość składania przez Internet sprawozdań z realizacji zadań publicznych czy wniosek o udostępnienie informacji o środowisku.

Oczywiście aby zmiany miały sens, trzeba poszerzyć zasięg platformy – według danych Eurostatu wciąż jesteśmy poniżej średniej europejskiej pod względem odsetka gospodarstw domowych ze stałym łączem internetowym. Polska potrzebuje dużych inwestycji w infrastrukturę. Minister administracji i cyfryzacji Andrzej Halicki jest jednak dobrej myśli. Zaznaczył, że prawo jest coraz przyjaźniejsze operatorom, którzy coraz szybciej, łatwiej i taniej mogą dostarczać swoje usługi do polskich domów. Oczywiście obywatele też muszą tego chcieć, a nie zawsze tak jest. Choć sam nie jest zwolennikiem restrykcyjnych zasad dotyczących dostępności treści w Internecie, jest zdania, że zmiany nie powinny postępować zbyt szybko. Ochrona przed niebezpieczną zawartością również powinna być priorytetem, a do tego trzeba przyzwyczaić społeczeństwo do rozważnego korzystania z dobrodziejstw globalnej Sieci.

A co z głosowaniem przez Internet? Estonia już kilka lat temu pokazała, że jest to możliwe. Internetowy system dobrze się w tym kraju sprawdza i cieszy się rosnącym zainteresowaniem obywateli. W wyborach w 2007 roku tą drogą Estończycy oddali 5% głosów, w 2011 roku już 24%. Inne kraje również próbowały wprowadzić cyfrowe oddawanie głosów, ale skutki były różne. W Finlandii na przykład testowane były terminale wyborcze, ale ze względu na wątpliwe bezpieczeństwo nie zostały wprowadzone na stałe.

U nas droga do internetowego „stawiania krzyżyków” jest długa i wyboista – nawet z liczeniem są problemy, a to dopiero wierzchołek góry lodowej. Proces weryfikacji tożsamości obywatela, a następnie przesyłania informacji o wybranym kandydacie wymaga szczególnych procedur bezpieczeństwa. Na drodze do realizacji projektu stoi także brak odpowiedniej legislacji. Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE w raporcie dotyczącym między innymi możliwości wprowadzenia internetowego głosowania w Polsce zauważyło niedociągnięcia prawne oraz związane z przejrzystością tego sposobu głosowania. Polacy lubią nowinki techniczne i wielu z nich chętnie skorzysta z tej możliwości.

Nie brak też zwolenników ceremoniału związanego z podróżą do lokalu wyborczego i wrzucaniem kart do urny. Minister Halicki wydaje się należeć do tej grupy. W wywiadzie powiedział:

Wiedząc o tym, że świat idzie w kierunku cyfryzacji, myślę, że nasze wybory powinny pozostać w tym kształcie, jaki mamy dziś – czyli urna, wrzucenie kartki. Trochę więcej uwagi i godności przy tym powinno się ostać.

Obecnie prowadzone są testy nowych usług. Za około miesiąca możemy spodziewać się startu pierwszej partii i kampanii informacyjnej w mediach. W planach jest także podpisanie umów, które otworzą drogę dla wprowadzenia usług kolejnych instytucji.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama