Nawet ci "gotowi" użytkownicy nie otrzymują jednak aktualizacji automatycznie. Domyślnie, automatyczna instalacja jest stosowana dla paczek zbiorczych, ale nowe wersje systemu wymagają ręcznej interwencji. Dopiero gdy okres wsparcia danej wersji Windows zbliża się do końca, aktualizacja jest wymuszana w trybie automatycznym.
Schizofreniczny komunikat
Jak się jednak okazuje, możliwy jest stan w którym system informuje o braku gotowości, ale aktualizacja i tak pojawia się na liście. Jej ręczne uruchomienie, po dość długim czasie oczekiwania, zaowocuje komunikatem, że informacja o braku gotowości jednak była prawdziwa i instalacja nie może być kontynuowana.
Komunikat zawiera łącza do dwóch stron w wyjaśnieniami. W razie braku zgodności aplikacji lub ustawień sugerowane są kroki zaradcze. Jeżeli jednak pojawia się komunikat "Nie trzeba nic robić", jedynym rozwiązaniem jest... czekać.
Niekonsekwencja w instalatorze
Wszystko wskazuje na to, że instalator ESD z pakietem przygotowawczym stosuje inne metody oceny gotowości, niż klient Windows Update, który go dostarcza. Jeżeli już metoda oceny zgodności nie może być jedna, przydałoby się, by obie stosowane dawały zbieżne wyniki. Okazuje się jednak, że teraz tak nie jest. Możliwe jest otrzymanie aktualizacji mimo braku gotowości. Proces instalacji, mimo obciążającego przygotowania, zostaje wtedy przerwany. Ponieważ zachowanie instalatora teoretycznie jest udokumentowane, niniejszy dziwny stan nieokreślony zapewne nie zostanie naprawiony.
Naturalnie, poza niezgodnością aplikacji i ustawień, możliwa jest też niezgodność sterowników. Noty wydawnicze wersji 2004 informują o problemach ze sterownikami Conexant audio, dokami Thunderbolt (znowu!) i starszymi wersjami sterowników NVidia.
Jeżeli więc system jednocześnie oferuje aktualizację i informuje o oczekiwaniu na nią, ręczne uruchomienie instalacji prawdopodobnie nie powiedzie się.