Wzrost cen u Intela wodą na młyn dla AMD. Znana sieć sprzedaje w 70 proc. Ryzeny

Strona główna Aktualności
Źródło: Reddit
Źródło: Reddit

O autorze

Obserwując sukcesywne podwyżki cen procesorów Intela, można było się spodziewać, że konsumenci wkrótce zaczną poszukiwania alternatywnych rozwiązań, a tu możliwy beneficjent był i wciąż jest tylko jeden: AMD. Nic więc dziwnego, że statystyki „czerwonych” z miesiąca na miesiąc idą w górę. Jednak chyba nikt nie spodziewał się aż takich wzrostów.

Jak dowiadujemy się z zestawienia opublikowanego przez niemiecką sieć sklepów Mindfactory, na dzień dzisiejszy, 28 września 2018 r., układy z rodziny Ryzen i im pokrewne stanowią ponad 70 proc. sprzedawanych (w tej sieci) procesorów.

Tymczasem jeszcze na początku bieżącego miesiąca obaj duopoliści szli łeb w łeb, a pierwszą połowę 2018 r, ze średnim udziałem na poziomie około 55 proc., zwycięsko kończyli „niebiescy”. Jakby nie patrzeć, dla firmy z Sunnyvale oznacza to wzrost sprzedaży na poziomie sięgającym 30 p.p. To nieczęste zjawisko w branży, szczególnie zważywszy na brak jakiejkolwiek bardziej znaczącej premiery, a budowanie tego wyniku wyłącznie w oparciu o już wcześniej dostępne produkty. (Nie oszukujmy się, to nie Athlon 200GE napędza tutaj słupki).

A o co zatem chodzi? Odpowiedź jest prosta: ceny. Podczas gdy od czerwca, zgodnie z wykresami Mindfactory, układy AMD nieznacznie potaniały, sprzęt Intela okazuje się nawet 50 proc. droższy niż wyjściowo. Przykładowo, sześciordzeniowy model Core i5-8600K, który debiutował w cenie 273 euro, a z czasem dostępny był nawet za 240 - 250 euro, obecnie kosztuje bagatela 339 euro. To czyni go droższym nawet od topowego Ryzena 7 2700X z ośmioma rdzeniami i szesnastoma wątkami, którego aktualnie można nabyć w Mindfactory za 309 euro.

W tej sytuacji niezmiernie trudno się dziwić, że większość klientów stawia na AMD. Pod względem stosunku wydajności do ceny „czerwoni” aktualnie wprost tłamszą rywala.

© dobreprogramy