Xenic Smart Media Box DVB-T2 — dwurdzeniowy tuner z antenką

Strona główna Lab Odtwarzacze multimedialne

O autorze

Urządzenia z systemem Android nie będące smartfonami czy tabletami także mają grono swoich fanów. W pierwszej kolejności chodzi mi tutaj o mini komputerki w formie zbliżonej do kluczy USB, które potrafią wzbogacić podstarzały telewizor o funkcje internetowe i uruchomić dla dzieci któreś Angry Birds (jak też setki innych aplikacji ze sklepu Play), a przy tym nie wypalą portfela, bo do zbyt drogich już nie należą. W obszarze moich zainteresowań niemniej od kilku miesięcy są też skrzynki multimedialne z logiem zielonego robocika, mogące pochwalić się tunerem DVB-T. Wolny monitor z HDMI? Żaden problem zamienić go sobie w platformę sieciową z opcją obejrzenia ulubionego serialu od czasu do czasu. Niestety, propozycje więcej niż jednordzeniowe, do tego z prawdziwą anteną Wi-Fi zamiast przyklejonego w środku plastrem druta, to wciąż rzadkość na naszym rynku. Z tym większą radością przyszło mi testować Xenic Smart Media Box DVB-T2, produkt na pierwszy rzut oka w sam raz dla kogoś jak ja.

W porządnie prezentującym się i pokrytym licznymi znaczkami zachęcającymi do kupna (XBMC, DLNA, gry, zdjęcia, rozmowy, filmy itd.) pudełku znajdziemy, poza samym urządzeniem, także niepozornego pilota, kabel HDMI, zasilacz, mikrofon USB przypominający mi trochę takie używane w filmach przez kontrolerów lotów plus instrukcję obsługi. Tę w sumie od razu można sobie darować, bo po pierwsze podłączenie skrzynki nie stanowi żadnego wyzwania, a po drugie dokumentacja jest nieścisła. Pilot opisano na przykład wyłącznie po angielsku, jeden z dwóch prezentowanych launcherów zastąpiono innym i na dodatek część opcji ze zdjęć znajdziemy gdzieś indziej albo nie znajdziemy ich wcale (o tym później). Poza tym pierwsze wrażenie jest jak najbardziej pozytywne, chociaż pod względem projektu bardziej odpowiada mi Overmax Homebox czy Little Black Box. Xenic wyglądem po prostu mało różni się od przeciętnego tunera DVB-T. Cieszy za to od razu zewnętrzna antenka Wi-Fi, zwiastująca dużo żwawszą pracę urządzenia w domowej sieci.

Serce Smart Media Box stanowi dwurdzeniowy procesor Amlogic AML8726-M6 1,5GHz z Mali-400, w tandemie z 1GB RAM oraz teoretycznie 4GB pamięci na dane, którą można rozbudować za pośrednictwem karty mikro (tylko i wyłącznie niestety) SD. Teoretycznie, bowiem dostępnej pojemności mamy raptem 1,89GB. Na przednim panelu umieszczono jedno złącze USB 2.0, zaś z tyłu dodatkowe dwa, w sensownej odległości od siebie, więc pendrive'y nie będą tu ze sobą kolidowały. Reszta portów to HDMI, RF In i Out, AV, Coaxial oraz sieciowy RJ45. Całości dopełnia miejsce podłączenia zasilacza. Karta Wi-Fi jest w standardzie 802.11b/g/n. Na froncie wpadają w oko włącznik, z przyciskami zmiany kanałów obok, jak też wyświetlacz, wskazujący godzinę albo kanał telewizyjny, który aktualnie oglądamy. Dorzucany pilot jest łatwy w opanowaniu, lecz niezbyt wygodny w użyciu. Należy celować w okolice wbudowanego czujnika IR, odbijanie wiązki od ścian nie wchodzi zbytnio w grę. Przyciski są strasznie głośne, więc gdy domownicy śpią może być problem. Poza tym kółkiem kierunkowym nie da się wybrać pewnych opcji w wielu aplikacjach i trzeba się ratować powolnym suwaniem kursora w trybie emulacji myszy. Pilot z mini klawiaturą sprawdziłby się zdecydowanie lepiej, chociaż oczywiście bezprzewodowego gryzonia (wraz z klawiaturą też bez kabla) i tak nic nie zastąpi.

Po włączeniu urządzenie niemal przez minutę zgłasza się jako MBOX, po czym dostajemy opcję wyboru menu, z którego chcemy korzystać. Jedno to modyfikacja standardowego pulpitu Androida 4.2.2, z ekranem szybkiego dostępu do skrótów, pogodą, terminarzem i pogrupowanymi w kategoriach na dole rzeczami. Drugi oferuje duże kolorowe kafle, w imię przejrzystości. Oba nie zostały do końca przetłumaczone na język polski, do tego nie wiedzieć czemu część ważnych ustawień porozrzucano tu i ówdzie. Przykładem niechaj będzie niemożność zmiany rozdzielczość ekranu z listy podstawowych opcji, czyli tam, gdzie posiadacze tabletów by jej szukali. Wyłącznie ustawienia uproszczonego launchera dają do tego dostęp. Denerwować zaczyna szybko też ciągłe przestawianie języka klawiatury na chiński w sklepie Play, niezależnie od wybranego domyślnie w systemie. Strasznie uciążliwe jest ponadto restartowanie się skrzynki kilka sekund po wyłączeniu. Jeśli nie chcemy sięgać stale do kontaktu, pozostaje zostawienie jej zawsze włączonej. Wedle zapewnień dystrybutora to niemniej przypadłość opisywanego egzemplarza, a nie zamierzone zachowanie produktu w ogóle.

Na pierwszy ogień poszły różnorakie testy. W Vellamo Xenic uzyskał 1437 punktów w HTML5 oraz 411 w teście Metal. Co ciekawe, program zgłosił, że… bateria urządzenia zaraz się rozładuje, niemniej ruszył. NenaMark2 przy rozdzielczości 1280 na 672 piksele wyświetlił 40,2fps, Epic Citadel przy 720p na High Quality odnotowało 19fps, a AnTuTu 4.1.4 dało 11458 punktów. 3DMark 1.2 w teście Ice Storm przyznał 2638 punktów i 1730 w Ice Storm Extreme, zaś An3DBenchXL 25177. Quadrant Standard Edition odmówił współpracy. Jeżeli chodzi o domyślnie dorzucane aplikacje to mamy pod ręką wszystko, czego z początku moglibyśmy potrzebować. Nie chodzi tylko o program pocztowy czy przeglądarkę internetową, lecz także AppInstaller, Media Center (Server i Player), klient Samby, odtwarzacz multimedialny czy istny kombajn XBMC. Niestety z jakiegoś powodu zainstalowana fabrycznie wersja Frodo 12.2 nie chciała współpracować z popularnymi polskimi wtyczkami. Przeinstalowanie aplikacji na czysto na szczęście pomogło. Nie napotkałem problemów z odtwarzaniem filmów, nawet tych 1080p różnej maści. Jest mikrofon, nie ma zaś Skype’a, ale to każdy i tak doda pewnie w pierwsze kolejności.

Jeżeli chodzi o odbiór telewizji cyfrowej, wbudowany tuner czułością porównywalny jest do podobnych modeli na Androidzie, z którymi miałem do czynienia, a więc radzi sobie tu dużo gorzej niż zwykły nowoczesny telewizor. Przy porządnej antenie na dachu albo dobrze ukierunkowanej pokojowej (z zasilaniem) nie będzie to miało raczej jednak większego znaczenia. Jakość obrazu jest w porządku i chociaż używana aplikacja DVB-T wykorzystywana jest przez wiele podobnych urządzeń, obraz zdaje się przynajmniej drżeć mniej, niż w przypadku powiedzmy Homeboksa. Zmiana kanałów następuje z opóźnieniem, a ustalanie ich kolejności jest w dalszym ciągu mozolne. Za to przesył po Wi-Fi to niebo a ziemia. Xenic przez dwie grube ściany od routera przycina transfer rzeczywisty o mniej niż połowę, podczas gdy propozycja firmy Overmax może zaoferować w tym samym miejscu zaledwie jedną dziesiątą tego wyniku. Antenka dużo daje. Z ciekawostek warto nadmienić, że Smart Box sam potrafi robić za router, z PPPoE.

Xenic Smart Box z DVB-T2 to niewątpliwie interesująca propozycja sprzętowa, a dzięki obsłudze tytułowego standardu również po trochu przyszłościowa. Urządzenie charakteryzuje się wysoką kulturą pracy, nie grzeje się zbytnio, nie wydaje żadnych podejrzanych dźwięków, tak samo jak zasilacz (te nierzadko miewają tendencje do brzęczenia). Ma kilka swoich drobnych wad, a menu systemowe zdecydowanie bym uprościł, ale myślę, że wszystko jeszcze w rękach pasjonatów. Model pojawił się na rynku niedawno, na pewno za moment ktoś porządnie dobierze mu się dopiero do… oprogramowania. Obawiam się jednak, że sugerowana cena detaliczna na poziomie 599 złotych może mocno ograniczyć ilość chętnych na produkt. W sklepach internetowych sprzedawany jest on niestety niewiele taniej, a tymczasem mieszczące się w dłoni mini komputerki z 4 rdzeniami, choć bez tunera, to kuszą ceną z dnia na dzień coraz bardziej.

© dobreprogramy