YouTube szuka sposobu na ataki negatywnymi ocenami. Rozpatruje wyłączenie „łapki w dół”

Strona główna Aktualności

O autorze

YouTube ma dość zorganizowanych grup atakujących twórców poprzez negatywne oceny. Nazywa je antypatycznym motłochem (ang. dislike mobs) i szuka rozwiązania problemu.

W sprawie wypowiedział się Tom Leung, dyrektor zarządzania projektem YouTube, który zwrócił uwagę na ogromną skalę tego procederu. Leung wskazuje, że oceny wielu materiałów są sztucznie zaniżone właśnie przez zorganizowane grupy, motywowane nie niską jakością treści, ale na przykład chwilową nagonką na danego twórcę lub firmę.

Jak twierdzi dyrektor, jest to działanie bardzo szkodliwe dla społeczności, gdyż stosunek like'ów do dislike'ów jest jednym z parametrów branych pod uwagę przy rekomendacjach treści. W efekcie tego grupa szkodników może poważnie zaszkodzić pozycji kanału.

Możliwy koniec „łapki w dół”

Zespół rozwoju produktu myśli, jak temu zaradzić. Na tę chwilę padły trzy propozycje, z czego jedna opiera się na mechanizmie już dostępnym na platformie, a mianowicie możliwości ukrycia ocen. Leung zauważa jednak, że to nie rozwiązuje problemu spadających notowań materiału, a co najwyżej hamuje nieco efekt kuli śnieżnej; hejterzy nie napędzają się wzajemnie.

Stąd dwa kolejne pomysły. Pierwszy z nich to wymuszenie na użytkowniku uzasadnienia każdej negatywnej oceny, aby twórca miał świadomość, za co tak naprawdę jest krytykowany. Drugi zakłada zaś całkowite wyłączenie łapek w dół i pozostawienia wyłącznie ocen pozytywnych.

Ponownie, Leung w obydwu tych koncepcjach widzi istotne wady. Konieczność uzasadnienia oceny żadnego szkodnika nie zatrzyma, a jedynie utrudni mu życie. Natomiast porzucenie negatywnych ocen, zdaniem dyrektora, przeczy idei YouTube'a, który u genezy był platformą budowaną w oparciu o opinie społeczności. I tak źle, i tak niedobrze – można by rzec.

Zmiany nieszczególnie pożądane

Summa summarum bezkompromisowego rozwiązania póki co nie wymyślono, więc zespół tkwi w impasie, głośno zastanawiając się nad możliwymi ścieżkami.

Co ciekawe, interesującą ideę podrzucili Leungowi, w komentarzach, użytkownicy; chcą możliwości dokonania oceny dopiero po obejrzeniu przynajmniej 25 - 50 proc. wideo. Ale to także nie spodobało się każdemu. Przeciwnicy tej opcji zauważyli, że w przypadku długich, kilkugodzinnych materiałów całkowita liczba ocen drastycznie spadnie.

Patrząc po komentarzach pod monologiem Leunga, zmiany w systemie oceniania są nieszczególnie pożądane. Autorzy zdają się obawiać, że wraz z ilością krytyki spadnie im liczba polubień. Fakt faktem obok antypatycznego motłochu istnieją też fanatyczni zwolennicy, którzy bez głębszej analizy serwują na potegę like'i. A kiedy YT weźmie się za rzetelność ocen, ucierpieć mogą jedni i drudzy.

© dobreprogramy