Od Redakcji: Artykuł 13 i stan europejskiej debaty publicznej

Strona główna Aktualności
Artykuł 13 i stan europejskiej debaty publicznej
Artykuł 13 i stan europejskiej debaty publicznej

O autorze

Od Redakcji: Artykuł 13 i stan europejskiej debaty publicznej

Tematyka Dyrektywy o Prawach Autorskich i tzw. „Artykułu 13” jest poruszana na naszym Portalu niemal od początku. Nie jest to zadanie proste. Treść aktów prawnych jest wszakże wstrząsająco nieprzystępna. A tematyka niniejszej legislacji jest obca zdecydowanej większości komentatorów politycznych, przez co niemal nie istnieje w mediach. Kiepskie źródła informacji sprzyjają popadaniu w alarmistyczne tony, przez co osoby, którym obcy jest cały ten temat reagują niemal alergicznie, a na pewno ze sporą dozą sceptycyzmu.

Porządne opracowanie tematu zawdzięczamy głównie kampanii informacyjnej „Save Your Internet” i pracy europosłanki Julii Redy. Jakkolwiek jest to wysiłek godny uznania i przynoszący niewątpliwie pozytywne efekty, trudno uznać go za pluralizm opinii i pełnoprawną dyskusję.

Można w tym miejscu marudzić na bierność odbiorców, konsumentów prasy i mdłej grupy zwanej anachronicznie „internautami”. Wiele osób przy okazji krytykuje też ogólny poziom dziennikarstwa i intelektualny drenaż w środowisku publicystycznym, do którego wstęp ma dziś niemal każdy z klawiaturą i internetem. Problem nie jest jednak jednostronny. Prawdą nie jest bowiem ani to, że dzisiejsi internauci są bezkształtnym motłochem niewychowanych pieniaczy, ani to, że portale IT zmieniły się w kopiarki prasówek pod SEO, gdzie jedyny felieton to tekst lifestyle'owy o nowym produkcie Apple. Problemem jest jakość debaty publicznej.

Czy umiemy jeszcze rozmawiać?

Wbrew temu, co wielu chciałoby powiedzieć – zasięg owego problemu wykracza poza granice Polski, gdzie narracja polityczna osiąga nieprzyjemnie wysokie temperatury. Dyskusja o Artykule 13 niedomaga od samego początku i jest to zjawisko na skalę europejską. Co gorsza, nie pomaga jej również... sama Komisja Europejska. Najwyraźniej rozmijając się z istotą demokracji i jej niezbędnymi mechanizmami, jak publiczna debata, KE niedawno opublikowała na portalu Medium zdumiewający tekst.

Materiał zatytułowany „Dyrektywa o Prawach Autorskich: jak przekonano tłum, że należy ocalić smoka i zabić księżniczkę” (sic!), teoretycznie napisany jako metoda wyjaśnienia błędnych przekonań o szkodliwości Dyrektywy, swoją formułą nawiązuje do najmniej chlubnych okresów europejskiej polityki. Tych, w których to mocno (acz bezwiednie) akcentowano podział „my – władza versus wy – obywatele”. Artykuł, już dziś zdjęty, sugerował między innymi, że protesty przeciwko Artykułowi 13 mają swoje źródło między innymi w... opłacanych kampaniach! Mimo szlachetnych intencji, paternalizm owego podejścia uwydatnił poważne kłopoty z demokratycznym procesem formułowania legislacji.

Nie jest to pierwszy przykład takich trudności. Źródłem uciechy niektórych pamiętliwych czytelników jest fakt, że siedem lat temu, głównym portalem w Polsce głośno wyrażającym swoje zdanie (a nie jedynie bezemocjonalną wzmiankę) na temat dyrektywy ACTA był... Pudelek. Nie był on rzecz jasna jedyny, ale jakimś cudem to on się przebił. Fakt ten obśmiała nieco (acz w granicach kulturalnej wymiany opinii) Gazeta Wyborcza, ale faktem jest, że popularność opinii akurat Pudelka jest dość kuriozalna. Powstaje pytanie, czy niniejsza konfuzja wynikała z tego, że portal plotkarski włączył się do debaty publicznej, czy może z tego, że głos internetowego tabloidu dotarł do większej grupy ludzi, niż szanowani publicyści renomowanych tytułów opiniotwórczych.

Chcemy mieć pozytywny wpływ na jakość debaty w ramach publicystyki IT w Polsce. Jesteśmy dziś otoczeni elektroniką, internetem i wszelką „cyfryzacją”, a artykuły na ten temat nierzadko znajdują w gazetach swoje miejsce na ostatnich stronach, między ogólnikowymi recenzjami smart-gadżetów a wynikami meczów piłkarskich. Dyskusja o rynku cyfrowym i społeczeństwie informacyjnym nie wymaga posiadania tytułu inżyniera i nie dotyczy wyłącznie „hobbystów”. Dotyczy nas wszystkich. Nawet, gdy kiepsko się klika.

Nowy dział na Forum

Jeżeli interpretacja przepisów prezentowana przez panią Redę z Partii Piratów jest trafna, a wszystko na to wskazuje, to Artykuł 13 jest groźny. Będzie szkodliwy dla twórców, problematyczny dla portali i zwyczajnie męczący dla odbiorców. Nie chcemy takiego odrealnionego prawa. O wiele groźniejsze jest jednak zaniechanie udziału w ogólnodostępnej, rzetelnej i przede wszystkim uprzejmej debacie. Redakcja dobrychprogramów składa się z ludzi o wielu różnych poglądach (w tym politycznych). Podobna różnorodność występuje u naszych czytelników. Na pewno część z nich jest zdania, że nowa Dyrektywa o Prawach Autorskich jest korzystna. Chcemy, by nasza społeczność była miejscem na taką właśnie wymianę opinii. Nie ulegnijmy tendencji do wzajemnego przekrzykiwania się. Klawiatura jest pobłażliwa: może warto jednak przeczytać komentarz przed wysłaniem?

Oddajemy w Wasze ręce nowy dział na naszym Forum: Społeczeństwo IT. Mamy szczerą nadzieję, że stanie się on (nieważne jak skromnym!) miejscem w polskiej sieci przeznaczonym do dyskusji właśnie na takie tematy, jak Artykuł 13. Nawet jeżeli ktoś wierzy, że i tak „wszystko już postanowione” za naszymi plecami, nie znaczy to, że nie warto o tym rozmawiać. Zwłaszcza, że presja często wciąż jeszcze ma sens. Zamieńmy na ten temat czasem parę słów.

Jeżeli chcecie przesłać swoją opinię (poparcie lub sprzeciw) do naszych rodzimych europarlamentarzystów, można w tym celu skorzystać z portalu Save Your Internet. Formułując swój komunikat, należy oczywiście zadbać o kulturę wypowiedzi (od czego nigdy nie powinno być wyjątku!) oraz o osobiste brzmienie przekazu (pozwoli to zmniejszyć szansę na uznanie go za „płatną kampanię botów”). Zbliża się głosowanie, ale przede wszystkim – zbliżają się wybory do europarlamentu 😉

© dobreprogramy