Ekrany MicroLED mają szansę zastąpić cenione obecnie panele OLED. Obie konstrukcje są energooszczędne w porównaniu do LCD, gdyż nie wymagają podświetlenia całej powierzchni. Wyświetlacze MicroLED odznaczają się też wysokim kontrastem i czytelnością na podobnym poziomie co OLED, jednak dzięki zmianom w konstrukcji ekrany te są jaśniejsze i reagują szybciej. Jeden piksel składa się z tablicy LED-ów o rozmiarach poniżej 100 μm, z których każdy trzeba indywidualnie kalibrować. Cała konstrukcja wymaga mniej warstw, niż OLED, będzie więc cieńsza i lżejsza. Podobno też ekrany MicroLED są trwalsze niż AMOLED, ale o tym przekonamy się, gdy urządzenia popracują dłuższy czas.
To wszystko dobrze wróży urządzeniom typu Apple Watch i gogle VR, w których użytkownicy wciąż widzą pojedyncze piksele, mimo rosnącej rozdzielczości. Trzeba tylko poczekać, aż specjaliści opracują odpowiednio dokładny proces produkcyjny dla tak małych LED-ów.
Apple podobno pokłada spore nadzieje w rozwoju własnych ekranów MicroLED i planuje spore inwestycje. Telewizor MicroLED Samsunga, który widzieliśmy na targach CES na początku roku, podobno trafi na rynek w sierpniu. LG pracuje nad odpowiedzią. Na iPhone'a czy Apple Watch z nowym typem ekranu trzeba będzie poczekać dłużej, prawdopodobnie kilka lat. Osoby lepiej znające sytuację mówią nawet o 5-6 latach, podczas których urządzenia z jabłkiem będą miały ekrany OLED, kupowane od konkurentów. Choć prace prowadzone są w ośrodku w Santa Clara i częściowo w tajwańskim zakładzie, za masową produkcję będzie raczej odpowiedzialny zewnętrzny wykonawca, podobnie jak ma to miejsce w przypadku procesorów dla urządzeń mobilnych Apple'a.