Apple podczas wczorajszej prezentacji nowych iPhone'ów na każdym kroku nawiązywał do Steve'a Jobsa. Amfiteatr jego imienia, cytaty z jego prezentacji, he would be proud of us. Bullshit, ja myślę, że gdyby Jobs dowiedział się, że Apple ma obecnie w swojej ofercie aż sześćdziesiąt modeli iPhone'ów (SE, 6S, 6S Plus, 7, 7 Plus, 8, 8 Plus, X, wszystko w różnych kombinacjach kolorów i pojemności), wpadłby do Cupertino i zrobił wiatrak.

bEUPgQlN

Jedną z rzeczy, z której Jobs był najbardziej znany, to umiejętność upraszczania rzeczywistości. To wbrew pozorom bardzo trudna sztuka, skupić się tylko na tym, co faktycznie kluczowe, dobrze to zidentyfikować i oddzielić grubą kreską rzeczy niepotrzebne. Branża nowych technologii generalnie tego nie potrafi i Apple był tu wyjątkiem. Przykładowo, jeśli spojrzycie na portfolio notebooków Lenovo, Della czy HP, zobaczycie setki modeli, od których może zakręcić się w głowie. To właśnie z tego powodu przeciętny konsument ma trudności z wyborem odpowiedniego sprzętu i często kończy z urządzeniem, z którego nie do końca jest zadowolony. Apple zawsze szedł pod prąd temu trendowi, był komputer, notebook, telefon, tablet i tyle. Wybór był ograniczony i moim zdaniem miało to więcej zalet, niż wad. Ta filozofia jest wciąż żywa, co widać po najnowszym iTunes - wydana właśnie wersja 12.7 dla komputerów z macOS i Windows w ramach rozwoju pozbawiona została sklepu z aplikacjami dla iOS. I słusznie, bo był tam niepotrzebny.

Niestety, w przypadku flagowego produktu Apple, sprawy idą w odwrotnym kierunku. Podczas wczorajszej prezentacji Apple pokazał aż trzy nowe modele smartfonów, które nie zastąpiły, tylko poszerzyły dotychczasową ofertę. Mamy teraz małego iPhone'a SE, średnich rozmiarów 6/7/8, dużych rozmiarów 6/7/8 Plus i będącego gdzieś po środku X. To świetna strategia na zarabianie pieniędzy w sytuacji, kiedy brak pomysłów na innowacje. Bo co by nie mówić o modelu X, to innowacyjnych pomysłów w nim nie ma, podobnie jak efektu WOW (absolutnie wszystko, co zaprezentowano podczas prezentacji, wyciekło do mediów tygodnie wcześniej). Jest za to efekt WOW, jeśli spojrzeć na rozmiary rosnącego portfolio iPhonów w ofercie Apple - mamy w czym wybierać, aż 60 różnych kombinacji modeli, rozmiarów i kolorów. Samo policzenie tego zajęło mi dłuższą chwilę...

350204379921737665

Nie wiem jak wy, ale ja wolałbym, żeby wczoraj Apple pokazał tylko jeden model X, przypiął do niego (jak zwykle) astronomiczną metkę cenową i szybko wycofał poprzednie modele. Dlaczego tego nie zrobił? Ano dlatego, że byłaby to kompletna klapa, nowy model X nie jest na tyle przełomowy, żeby stać się koniem pociągowym całego konglomeratu, szczególnie biorąc pod uwagę cenę (która celuje bardziej w prestiż, niż innowacje). Co sądzicie?

Programy

Aktualizacje
Aktualizacje
Nowości
Komentarze (99)
bEUPgQmL