Urządzenie wykorzystuje do działania fale radiowe, które pozwalają jednocześnie ładować kilka sprzętów będących w zasięgu i które przystosowano do pracy z nadajnikiem. Jak tłumaczone jest w prostych słowach, całość ma działać podobnie do Wi-Fi, a więc współpracować z dowolnymi zgodnymi urządzeniami, bez konieczności uzgadniania standardów ładowania. Nadajnik będzie dodatkowo w stanie rozpoznawać urządzenia będące w zasięgu i na tej podstawie decydować, które z nich wymagają już ładowania i do nich wysyłać energię, bądź działać według harmonogramu.
WIDEOWattUp from Energous
Pokazany jak dotąd sprzęt pozwala na ładowanie z mocą do 250 mW, która zależna jest od potrzeb ładowanego urządzenia, ale także od odległości od nadajnika – im bliżej, tym większą moc możemy osiągnąć. Energous dodaje, że nie należy się przy tym obawiać o zdrowie użytkowników. SAR nadajnika ma być dużo niższy od tego, który dotyczy smartfonów, zaś technologia formowania wiązki pozwoli kierować energię tylko w kierunku ładowanych urządzeń. Dodatkowym zabezpieczeniem jest wyłączenie nadawania, gdy sprzęty będą już naładowane.
Ładowane w ten sposób będą mogły być praktycznie dowolne urządzenia. Już teraz mówi się o komputerowych klawiaturach, myszach, głośnikach, smartzegarkach, słuchawkach, smartfonach i tabletach. Ponieważ technologia pozwala jednocześnie na ładowanie na dystans oraz bezprzewodowe, ale wymagające kontaktu, nadajnik będzie mógł także pełnić rolę bezprzewodowej ładowarki w formie, którą znamy obecnie. Warto dodać, że ładowanie z odległości niecałego metra to zapewne dopiero początek. Firma przedstawiała swoje pomysły i technologię ładowania na odległość nawet ponad 4,5 metra już ponad 3 lata temu, co zaprezentowane zostało na poniższym filmie:
WIDEOWattUp Demo
Choć, aby technologia się upowszechniła będzie musiało upłynąć trochę czasu, docelowo rozważana jest implementacja nadajników nawet w najmniej spodziewanych urządzeniach elektronicznych. Tutaj mowa jest na przykład o ramkach telewizorów czy elementach inteligentnego oświetlenia.
W założeniu, być może za kilka lat, otoczeni będziemy sprzętami obsługującymi bezprzewodowe nadajniki, a tym samym problem ładowania bezprzewodowych urządzeń zostanie zminimalizowany – w końcu co chwilę będziemy w zasięgu innego nadajnika, który będzie w stanie dodać nieco energii do będących w potrzebie akumulatorów przenośnych urządzeń.