Ciężkie czasy dla Nintendo: kolejnego roku pod kreską udało się uniknąć tylko dzięki taniemu jenowi

25.04.2013 12:12

Liczby dla Nintendo nie wyglądają za dobrze. Japoński gigantelektronicznej rozrywki, na którego konsolach do gier wychowało sięjuż kilka pokoleń graczy, próbuje poradzić sobie z nową sytuacjąrynkową – mobilną erą rozrywki, w której coraz więcej osóbwybiera zamiast konsol granie na telefonach i tabletach. Czy jednakzdoła sobie z nią poradzić?W całym roku podatkowym 2012 Nintendoodnotowało stratę operacyjną na poziomie 36,4 miliardów jenów(ok. 1,2 mld złotych). Strata nie jest to niespodzianką – firmazapowiadała ją już w sprawozdaniu finansowym za trzeci kwartałroku 2012. Wtedy jednak mowa była o stracie na poziomie 20 mldjenów. Ostateczny wynik jest porównywalny z rokiem 2011, kiedy toNintendo straciło 37,3 mld jenów. Co gorsza, ten drugi z rzęduciężki dla Japończyków rok wydarzył się mimo znaczącegoosłabienia kursu jena względem dolara (obecnie poniżej 100 jenówza 1 USD), będącego wynikiem proeksportowej polityki japońskiegorzędu. Gdyby nie to, wyniki byłyby jeszcze gorsze, a tak 39,5mld jenów zostało uzyskanych dzięki deprecjacji jena, którapozwoliła pod koniec okresu na przewyższenie strat operacyjnychi zamknięcie roku zyskiem netto w wysokości 7,1 mld jenów. Główne produkty Nintendo – konsola Wii U oraz przenośnakonsola 3DS – sprzedawały się znacznie gorzej, niż sięspodziewano, mimo że wcześniej obniżono już prognozy sprzedażowe.Pierwsza konsola ósmej generacji na rynku nie zdołała znaleźćnawet planowanych 4 mln nabywców, do celu zabrakło ponad ćwierćmiliona sztuk. Firma przyznała, że powodem tej sytuacji byłoopóźnienie w pracach nad grami dla tej konsoli. Z kolei 3DSsprzedało się w niespełna 14 mln egzemplarzy (z niespełna 50 mlnegzemplarzy gier). Nie pomogły premiery takich hitów jak New SuperMario Bros 2 czy Mario Kart 7.[img=nintendo]Prezes Nintendo, Satoru Iwata, wierzy jednak, że ten rok odmienizły los – rok 2013 przynieść ma zysk na poziomie 100 mld jenów,a to za sprawą przekazania atrakcyjnej natury naszego sprzętu ioprogramowania poprzez naszą nową usługę sieciową Miiverse,a także obniżenie kosztów produkcji konsoli Wii U. Iwata zamierzatakże zmienić dotychczasową strategię firmy względem ekspozycjina imprezach branżowych: w tym roku na Electronic Entertainment Exponie będzie już wielkich konferencji prasowych, zastąpić je mająmniejsze imprezy, poświęcone ofercie dla poszczególnych regionówświata. Wieści o nowych grach mają być przekazywane graczom drogąelektroniczną. Poza nimi za wiele nie będzie – w tym rokuNintendo nie pokaże żadnego nowego sprzętu.Nie oznacza to konieczniesłabości Nintendo jako marki. W końcu pozostali wielcy producencikonsol zrobili to samo: Sony zamiast czekać na E3, przedstawiło PS4na swojej własnej imprezie, Microsoft pokaże następcę Xboksa 360na kilka tygodni przed imprezą. W tych czasach wielkie eventymogą nie być już najlepszym sposobem na dotarcie do społecznościgraczy, więc promowanie się na nich (szczególnie w sytuacji, gdyzainteresowanie mediów skupi się na nowych maszynkach od Sony iMicrosoftu) to marnotrawienie sił i środków. Z drugiej strony ten całyoptymizm Satoru Iwaty może już być tylko robieniem dobrej miny dozłej gry – w sytuacji, gdy Wii U będzie miało w tej generacjikonsol dwóch potężnych konkurentów, z generalnie znacznielepszą ofertą gier, trudno będzie zrealizować ambitne celesprzedażowe na ten rok. Może powtórzyć się sytuacja z Segą, gdycałkiem przecież niezły, pod wieloma względami wysoce innowacyjnyDreamcast został w końcu wyparty z rynku przez Playstation 2, wkonsekwencji sprowadzając Segę do roli wydawcy gier na innekonsole.

Źródło artykułu:www.dobreprogramy.pl
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (11)