Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Samsung Galaxy Note 10.1 - wspaniały gadżet... do kuchni

Niestety, wpis zacznę od tego, że z moją wstępną recenzją tego urządzenia nieco się spóźniłem. Jeżeli chodzi o tablety i ich przydatność w życiu codziennym, mam identyczne podejście jak Ania (@Xyrcon): dla mnie tablet jest urządzeniem zbędnym, a wynika to głównie z braku klawiatury sprzętowej. Nieszczęście w szczęściu, które mnie spotkało, bo zostałem wybrany do testów urządzeń Samsunga, z czego niezmiernie się cieszę, ale nie dostałem tego czego oczekiwałem - nie myślcie sobie, że chciałem dostać urządzenie, które uważam za zbędne/nieprzydatne. Cóż, jest jak jest i pora wgłębić się w temat dla mnie nieznany. W obsłudze urządzeń mobilnych jestem zielony, jak trawa na wiosnę...

Pierwsze wrażenia

Po wyjęciu tableta z pudełka mogę powiedzieć, że sprawia wrażenie solidnego. Od razu w oczy rzucają się głośniczki wyprowadzone z przodu (z tego co zaobserwowałem niecodzienne rozwiązanie przy tabletach), co jest dobrym rozwiązaniem - jak się później okazało. Obracając go jednak w rękach można stwierdzić, że jakość materiału obudowy nie jest tak wysoka, jak by się mogło wydawać i po rozsądnym ugniataniu można stwierdzić, że nieco trzeszczy, co mnie zupełnie nie przeszkadza. Nie pasuje mi brak chropowatości na spodzie obudowy - jest błyszcząca i gładka, czyli pewnie podatna na zarysowania. Na górnej krawędzi mamy slot na kartę MicroSD, SIM, oczko podczerwieni i dwa fizyczne przyciski: do regulacji głośności i do załączenia/wyłączenia, uśpienia/budzenia urządzenia. Zanim jednak sięgnąłem paluchem do przycisku "Power", postanowiłem zdjąć wszystkie folie: tą z ekranu i spodu oraz mnóstwo mniejszych po brzegach urządzenia. Naprawdę sporo ich było - dobrze zabezpieczony...

Po załączeniu urządzenia i prostej wstępnej konfiguracji wyświetlił się pulpit. Możecie mi nie wierzyć, ale nigdy wcześniej nie obsługiwałem urządzenia z Androidem. Pomimo tego, po krótkim obeznaniu, poruszanie się w tym systemie (Android 4.0.4) nie sprawiło mi większych problemów - miałem wrażenie, że gdzieś już się chyba z tym systemem zetknąłem, czego nie odczułem chodząc po kaflach microsoftu - ale nie o tym chciałem... Całość chodzi bardzo płynnie, co potwierdzili moi koledzy mający do czynienia z tabletami, także z tymi na Androidzie. Nie oczekiwałem jednak niczego innego, bo tablet jest wyposażony w czterordzeniowy procesor ARM taktowany zegarkiem 1.4GHz i 1.78GB pamięci operacyjnej dostępnej dla systemu (2GB-1.78GB - to zapewne pamięć dla grafiki ARM Mali-400 MP). Dodatkowo system wskazuje łącznie do wykorzystania 11.66GB przestrzeni dyskowej. Ogólnie, to chwalono się 16GB, ale pewnie resztę pożarł system. Do ekranu nie mogę się przyczepić: świetne kolory, dobre kąty widzenia, choć pewnie wielu z Was mogłoby się doczepić do rozdzielczośći 1280x800. Do tego urządzenia (dla mnie) to w zupełności wystarczająca rozdziałka.

r   e   k   l   a   m   a

Spostrzeżenia po tygodniu...

Wygląd zewnętrzny:


Po tygodniowym użytkowaniu mogę powiedzieć, że już wiem dlaczego tablet był tak obleczony folijkami... Musicie zdać sobie sprawę, że nie jestem userem, który gdy coś kupi, to leży to na półce i chucha i dmucha na to - nie. Żadnej taryfy ulgowej: z urządzenia korzystam normalnie, czyli nie dbam o niego z przesadą (choć tu w podświadomości mam zakodowane, że urządzenie jest wypożyczone), ale też nie rzucam nim, czy wyżywam się na nim. Mimo normalnego użytkowania, już po tygodniu mogę się pokusić o stwierdzenie, że spód tableta po pół roku zwykłego użytkowania, prawdopodobnie będzie wyglądać tragicznie. Przednia strona (ekran), oprócz czekolady z paluszków dzieci ;) bez zmian - tutaj moje zaskoczenie, bo bardziej obawiałem się zużycia przedniej (roboczej) części urządzenia.

Mobilność:


Jeśli chodzi o mobilność urządzenia, to wielkim plusem jest tu możliwość połączenia się z internetem poprzez GSM. Dostępna nawigacja i wbudowany GPS także działają bez zarzutu - do roboty zajechałem i później do domu też trafiłem. Zaletą jest również, przy połączeniu via GSM, możliwość zrobienia z tableta routera i rozesłanie internetu przez WiFi do innych swoich urządzeń. Przy tej opcji odpada wtedy łączenie się tabletem z sieciami bezprzewodowymi, ale gdy jesteśmy "w trasie", to i tak zazwyczaj nie mamy dostępu do żadnej zaufanej sieci bezprzewodowej. Dodatkowo jest możliwość skorzystania z tabletu, jako telefonu - można zadzwonić, odebrać rozmowę, ale nie pokusiłem się o to, by trzymać 10 calowy placek przy uchu ;) ponoć bardzo przydatne są wtedy słuchawki dołączone do urządzenia. Do dyspozycji jest także bluetooth, ale ja go nie wykorzystuję.

Nie wyobrażam sobie jednak podróżować z Samsung Galaxy Note 10.1. Moim zdaniem, jego rozmiary wykluczają mobilne zastosowania - no, chyba że często odbywamy dłuższe podróże na miejscu pasażera. Niestety, kieszonka w plecaku Belkina od DobrychProgramów, która mogłaby się nadać na przechowanie tego typu urządzenia, jest stanowczo za mała. Ani tego nie idzie za bardzo przystosować do nawigowania w samochodzie (beznadziejnie zerka się ciągle na siedzenie pasażera), ani z tego wygodnie zadzwonić (potrzebny dodatkowy gadżet w postaci słuchawek), a prądożerne to bardzo. Fakt, że udostępnianie WiFi idzie u mnie przez dobre 6 godzin w ciągu dnia, w domu grają na nim dzieci, a wieczorkiem zerkam na niego ja i... zazwyczaj na mnie trafia, że muszę podłączyć tablet do ładowarki - na początku mnie to śmieszyło...

Ładowarka też jest śmieszna, bo składa się z 3 elementów: wtyczki, ładowarki i kabelka. Wtyczkę można podpiąć do ładowarki i stanowi to całość, którą można włożyć do kontaktu. Ale kabelek jest tak krótki, że ładując tablet praktycznie nie da się z niego normalnie korzystać, chyba że lubimy całować się ze ścianą. Na szczęście do ładowarki (zamiast tej wtyczki) można podpiąć kabelek od byle radia i przedłużyć nieco dystans od ściany...

Nie mam zbytnio doświadczenia z tabletami, ale 12 godzin z baterii to dla mnie stanowczo za mało. Po baterii o pojemności 7000mAh spodziewałem się nieco dłuższej pracy. Jasne, można pójść w oszczędność energii i zostawić zahaczone dostosowywanie jasności do otoczenia, ale parametry świecenia dobierane przez automat są dla mnie nie do przyjęcia i przy zmiennym świetle, albo padającym z boku, ekran często zmienia natężenie świecenia, co bardzo mnie irytowało i ustawiłem sobie stałą jasność świecenia.
Dodatkową trudnością jest ładowanie tego cacka. Prąd wydostający się z ładowarki ma natężenie 2A! Po podłączeniu tableta do jakiegokolwiek portu USB w domu skutkowało przekreśloną ikonką baterii, co jak mniemam oznaczało brak ładowania. Nie próbowałem jeszcze ładować z zapalniczki samochodowej, ale to jest do sprawdzenia...

Także nie wyobrażam sobie zastosowania tego tableta do robienia zdjęć w plenerze. Nie dość, że ze względu na gabaryty niewygodnie robi się nim zdjęcia, to te jeszcze wychodzą marnej jakości - przynajmniej przy niedostatecznym doświetleniu obiektu. Wiadomo, gdy nie mamy nic pod ręką, a potrzeba nam dowodu, to da się cyknąć fotkę z tego 5M pixelowego oczka i coś tam jednak na niej widać. Chcąc jednak mieć coś uwiecznione (z przeznaczeniem do albumu), to lepiej sobie ten "aparat" podarować. Dobrze pomyślano nad wyprowadzeniem drugiej kamerki z przodu (1.9Mpix). Ta natomiast pewnie przyda się tym, którzy lubują się w komunikatorach video, jak np. skype.

Aplikacje i możliwości:


Tutaj ci, którzy znają Androida są w stanie sobie wyobrazić, co można za pomocą tego Galaxy Note zrobić. Pierwsze co zrobiłem to wywaliłem crapware z pulpitu: Music-Hub, Game-Hub, Polecane Aplikacje Samsunga - jest sklep Play, więc nie ma sensu instalować aplikacji z kilku różnych miejsc. Ciekawą aplikacją jest Notes S, w którym możemy wykorzystać pełen potencjał dołączonego rysika i ekranu z Technologią Wacom'a - ponoć czułego na siłę dotyku (1024 poziomy nacisku), co może być interesujące dla lubiących sobie porysować. Z ciekawych dołączonych aplikacji jest także Photoshop Touch do obróbki zdjęć, nawigacja, S terminarz. Z tego co zauważyłem, to standardowa przeglądarka lubi się "posypać". Wchodząc na swój dysk google, ekran zapełnił się artefaktami. Zainstalowałem sobie więc Chroma rezygnując z oferowanej standardowo przeglądarki. Można też wykorzystać akcelerometr wbudowany w urządzenie instalując odpowiednią grę/program. Ale o aplikacjach i możliwościach w zastosowaniu tego tableta w kolejnym wpisie...

Podsumowanko

Dla mnie tablet Samsung Galaxy Note 10.1 jest urządzeniem niepotrzebnym. Dyskwalifikuje go tutaj (według mnie) słaba mobilność (nieporęczny, krótki czas życia baterii), brak fizycznej klawiatury, no i cena (ok. 2100zł). Tablet jest wspaniałym gadżetem do zabawy dla dzieci. Do czegoś więcej niż zabawa, potrzebne są kolejne gadżety: klawiatura sprzętowa, jakiś futerał (podatność obudowy na zarysowania), słuchawki/głośniczki i przedłużacz do ładowarki - normalnie, sprzęt dla gadżeciarzy. Nie powiem, bo fajnie przegląda się maile na tym tablecie, niektóre strony, fajnie się gra, ale chcąc coś napisać, od razu zostajemy sprowadzeni na ziemię z powodu klawiatury ekranowej. Ta zajmuje pół ekranu i choć są 3 rodzaje do wyboru, to żadna (pomimo włączonej opcji) nie oferuje wprowadzania tekstu głosowo (klawisz z głośniczkiem). Zobaczymy, co będzie po aktualizacji do Androida 4.1.x, która ma nastąpić w okolicach stycznia, lutego 2013. Miejmy nadzieję, że będzie lepiej. Tymczasem zdania nie zmieniam i nadal twierdzę, że 10 calowy tablet jest niezastąpiony w kuchni... jako deska do krojenia ;)


 

sprzęt urządzenia mobilne

Komentarze