Na ścianie firmy pojawił się dziś rano wpis, jakich często nie oglądamy. W reakcji na skądinąd bardzo dobrą reklamę telefonu Samsung Galaxy SII pracownik firmy napisał całkiem… niekonwencjonalny wpis. Wpis ten zresztą spowodował chwilowe wyłączenie strony. Cytować go w całości nie będziemy, bo nie wypada, ale można zapoznać się z jego treścią, gdyż został zachowany na zrzucie ekranu (zapewne nie jednym). Wydźwięk wypowiedzi, w której linia Samsung Galaxy S została nazwana plastikowymi chińskimi zabaweczkami, które skrzypią za każdym razem gdy się je dotyka wywołał burzę. Najgorsze jest to, że ze względu na mylącą nazwę profilu i brak informacji o właścicielu strony fanowskiej niejeden odwiedzający wziął tę wypowiedź za oficjalne stanowisko firmy Apple na temat konkurencji. A może właśnie o to chodziło? W końcu ta strona nie jest w żaden sposób powiązana z firmą Apple. Co więcej, istnieje podejrzenie, że stronę prowadzi jedna osoba pracująca w serwisie internetowym poświęconym tematyce związanej z nadgryzionym jabłkiem.
Strona Apple (Polska) na Facebooku jakiś czas była niedostępna, następnie przez około godziny można było ją odwiedzać i przeczytać… przeprosiny. W chwili pisania tego tekstu na fanpage znów nie można się dostać. Wszelkie komentarze podejmujące próby zdemaskowania autora wpisu są usuwane, a w przeprosinach właściciele strony zapewniają, że osoba odpowiedzialna za kompromitujący wpis została już usunięta ze stanowiska.
Jednak biorąc pod uwagę popularność tej strony w dniu dzisiejszym oraz wzrost liczby fanów (z 5 na końcu września do prawie 600 dzisiaj), autor wpisu powinien raczej dostać premię. A za tak zgrabne popsucie opinii firmie Apple w oczach tylko mniej zorientowanych użytkowników Facebooka pewnie zostanie wynagrodzony propozycją pracy przy promocji Galaxy SII.
A nasza teoria? Najprawdopodobniej jest to osoba prywatna, naszym zdaniem mieszka w Jarocinie, może studiował w Kaliszu… Zapewne jest informatykiem i lubi różne „Applowe” strony, w tym Apple (Polska). Ale ponieważ mamy tylko 25% pewności, jeszcze nazwiska nie podamy.
Aktualizacja, 24.11.2011 14:15
Najwyraźniej mieliśmy rację, gdyż profil naszego podejrzanego powoli znika z Facebooka (lub dostęp do niego jest ograniczany) w ślad za stroną Apple (Polska).