W 2012 roku odwiedziny ukraińskiej milicji w firmie hostingowejColoCall doprowadziły do nadłuższego zniknięcia Demonoida. Wtedyoperację tę uznano za prezent dla Stanów Zjednoczonych, nalotprzeprowadzono tuż przed odwiedzinami ówczesnego wicepremieraUkrainy Walerija Choroszkowskiego w USA. Demonoid wrócił wtedydopiero po dwóch latach.
Teraz nieobecność była znacznie krótsza, a samo zniknięciebardziej tajemnicze – nikt nic nie wiedział, organy ściganianiczym się nie chwaliły. Na Twitterze jedynie można byłoprzeczytać o pracach przy serwerach. Mijały tygodnie, wmiędzyczasie w Sieci pojawił się fałszywy demonoid z końcówką.tv – żniwiarka kont, która oferowała też malware, na Twitterzepojawiały się komunikaty, że prawdziwy demonoid niebawem wraca…a potem, że nie ma pieniędzy na powrót.
And we are back online :) The new IP might take a few hours to propagate. Also, use http, NOT httpS https://t.co/K7pbbZ84i2 Enjoy!
— Demonoid P2P (@DemonoidP2P) March 18, 2017W ten weekend Demonoid pojawił się jednak na serwerach firmyhostingowej Voxility, która oferuje swoim klientom bezpiecznyhosting m.in. w Rumunii. Jednocześnie Deimos, założycielDemonoida, wyjawił, że tym razem poszło o sprawy osobiste. Spór zadministratorami, którym ostatecznie musiał odebrać dostęp doserwisu, a do tego doszła choroba kogoś w jego rodzinie, chorobaktóra pochłonęła czas i pieniądze przeznaczone na migrację.
Jakby nie było – serwis działa pod domenami demonoid.pw idnoid.me, choć po przeniesieniu wciąż wiele funkcji działać niechce. Usterki mają być usuwane na bieżąco.