Audio CD vs FLAC — o tym, dlaczego pewnego razu brzmiał mi gorzej...

Problem jest odosobniony, i nie przywiązuję do niego szczególnej wagi, a zatem Wasze FLACi mają prawo grać identycznie płyty CD, a że niekoniecznie jest tak w moim wybranym przypadku, uprzejmie proszę o powstrzymanie się od niekonstruktywnej krytyki w formie inwektyw pod adresem jakichkolwiek osób zaangażowanych w rozwój i rozwikłanie tematu. Na konstruktywną krytykę jestem otwarty. Dziękuję.

Oto moja historia. Mam znajomego melomana, zagorzałego zwolennika tradycyjnych płyt kompaktowych. Zawsze obstawał za takim dźwiękiem zamiast mp3 z kart SD w aucie. Zawsze odkąd pamiętam, miał bardzo ciekawą jakość odsłuchu w aucie, i słuchał tylko oryginalnych płyt. Ale zawsze mówiłem że nie rozróżni tego nawet od dobrze skompresowanej mp3, a już w ogóle jak wypalę FLACa na CD, bo to będzie zupełnie to samo. A on nie, i już. Pewnego dnia zachwycony, po tym jak w ostatnio nowo zakupionym aucie puścił płytkę Phila Collinsa, stwierdziłem - u mnie w domu to na pewno tak nie zagra. Te auta to chyba muszą mieć jakieś magiczne odtwarzacze. Ja ostatnimi czasy dysponuję na prawdę fajnie grającym sprzętem, ale z górą to wiedziałem że tego efektu u mnie nie będzie, bo gra inaczej. Ale wziąłem płytkę na górę, i wrzuciłem do siebie do napędu. Foobar pomielił chwilę i zagrał. I tu nadchodzi moment w którym doznaje szoku, bo zagrał tak samo jak w aucie! Świetny, czysty, specyficznie rozjaśniony dźwięk z auta. U mnie w słuchawkach. Ale jak? No to stwierdziłem - przecież z FLACa to będzie to samo. Więc odpaliłem EAC, skonfigurowałem napęd, był już w bazie. Zrobiłem ripa z wynikami Accurate Rip poziomu 3. Sumy w porządku. Puściłem. Właściwie to WAV. I lipa. Gra gorzej. Trąbka bez tego krystalicznego posmaku, powietrza i leciutko ciszej. No ale jak to? Przecież zawsze mówili że to się niczym nie różni. Trzech innych ludzi w bazie miało te same sumy po ripie. Zrobiłem kopię płytki przez Nero z zaznaczeniem danych subkanałowych. Zamontowałem. I co niby mi wyszło: jest niedużo więcej krystaliczności tego co z WAV. Takiego, na przykładzie szczegółu z trąbek na samym początku płyty. Pierdoła. Normalnie może słuchając tego ciszej gdzieś z głośników by się nie dostrzegło. Stwierdziłem że coś mi tu śmierdzi. W ustawieniach Daemon Toolsa jest taka opcja jak RPMS. To emulacja fizycznej struktury dysku, o ile została też wcześniej zapisana w obrazie w postaci danych subkanałowych. Włączyłem, i zdziwiony stwierdziłem że jest prawie to samo co na CD. Jeśli nie to samo. Lepiej od WAV i domyślnych ustawień emulacji. Zatem zdawało mi się odkryć ciekawą rzecz.

Ale żeby to nie było pustosłowie, bo wiem jak żądni rzetelności są tutejsi użytkownicy, zrobiłem nagranie z karty dźwiękowej przez Audacity podczas odtwarzania Audio CD, i WAV, tym razem rip Foobar, ale brzmiało chyba identycznie, i płyta na pewno w dobrym stanie. Poddałem pliki analizie spektogramu w Audacity. Jest dokładnie takie samo miejsce, i taka sama skala zarówno długości jak i parametrów spektogramu. I tu trochę się zawiodłem. Gdy rzetelnie zbadałem spektogram w dokładnie tej samej skali i miejscu, prawie nic bym nie zauważył, gdyby nie brak niektórych, bladych, ledwie widocznych niebieskich pasków w nagraniu z WAV. Aż tak mało? (dopisek - może Spek by pokazał coś więcej, nie wiem). Ale tak, to jedyny wizualny dowód, ale zaraz. Mam też dźwiękowy. Tylko uwaga. Miałem bardzo spreparowany dźwięk w komputerze przez rozmaite wtyczki DSP wpięte w tor, i jak go puścicie u siebie, będzie zniekształcony, ale wychwycicie to, że te pliki się różnią, a to istotny punkt wyjścia w sprawie. I ja wiem że Audio CD brzmi u mnie lepiej. Zapytacie w końcu jak to możliwe.

I tu dotykamy kwestii hipotez. Jedną z nich jest kwestia dekodowania. Nie chcę potencjalnie wzbudzać złości, ale kiedyś znacznie wcześniej robiliśmy ze znajomym ślepe testy FLAC vs WAV. Tak, tak. Nie pomyliliście się. Mój znajomy stwierdził od razu z marszu, że FLAC gra gorzej. Aż się podenerwowałem trochę. Ja usłyszałem tylko drobną zmianę głośności, i nic poza tym. No ufo jakieś z niego. Ale co najważniejsze, testy były wtedy również u mnie, na tej samej konfiguracji (zatem na innej nie musiałoby być takich wyników). Testy co prawda były robione u mnie (czyli tak jakby znam na żywo kogoś kto by potwierdził co mówię, bo to też jedna z poruszonych kwestii w temacie). Może nawet FLAC się dekoduje inaczej niż WAV, choć po konwersji dostaniemy te same sumy. To samo z Audio CD. Krążki odtwarzają się inaczej, i przy ripowaniu do WAV zachodzą te same zmiany w dźwięku dla wszystkich, i też dostajemy te same sumy z Accurate Rip. Śmiem twierdzić że jest możliwość że wypalanie tego samego materiału na CD, potem rip, i znowu wypalenie, będzie dawało sukcesywne pogorszenie jakości materiału, albo pogorszenie tylko po stronie WAV, jeśli nie dochodzi do zmian w dźwięku w czasie ripowania, tylko inaczej odtwarza dekoder danego kodeka. To wszystko też wpasowuje się w pewien trend tworzenia nośnika CD z 24 bitowych i możliwie najlepszych nagrań zaraz po masteringu. Nie z 16 bitowych. Bo spotkałem się z opiniami ludzi z branży, że wtedy jest gorzej. Wyglądałoby że aby dostać najlepszą możliwą jakość danego nagrania z WAV na komputerze, to musiałby być właśnie wyciąg z DAW który idzie do tłoczni, zamiast ripu z płyty. To też zdaje się rzucać niby trochę światła na sprawę.

Ale jaka jest konkluzja. Czy mamy wrócić do starych CD bo brzmią lepiej, choć i nawet w moim napędzie się sukcesywnie tną przy odtwarzaniu, władować kilka napędów do PC żeby mieć zmieniarkę płyt DIY, niczym za dawnych czasów? Zmiany o których piszę, są prawie niesłyszalne przy niższym poziomie głośności. Przy wyższych jej poziomach zauważam tylko niewielką różnicę głośności. Podgłaszając, słyszę już te różnice w trąbkach. I w ogóle to pomysł z tym głośnym odsłuchem podsunął mi właśnie znajomy. Zajmowałem się kiedyś amatorsko remasteringiem starych ścieżek dźwiękowych z gier. Najlepiej usłyszałem wszelkie zniekształcenia w trakcie pracy, kiedy nagle z niskiego poziomu głośności, podkręcałem ją na wysoki poziom. Wtedy dopiero zaczęło wychodzić sporo rzeczy przydatnych w monitoringu. Podobnie było w tym przypadku.

Podsumowując. To teraz moja metoda na "bezstratne" kopiowanie/ripowanie płyt Audio CD w ramach kopii zapasowej oryginalnego krążka, zacytuję:

"W przypadku audio w subkanałach mieszczą się:

- pregapy i niestandardowe przerwy miedzy utworami

- CD-TEXT"

"- numer katalogowy skoro jest, czemu nie zaznaczyć"

I tak tworzymy obraz. Wypalając go, wybieramy Disc-at-once 96, z reguły na jego możliwość wypalenia wszystkiego co powyżej. 

"Tryb Disc-At-Once wymaga wysłania przez program nagrywający tzw. cue sheet do napędu CD-R. Cue sheet zawiera informacje o topografii nowo tworzonego dysku CD." "Ten tryb zapisu jest szczególnie przydatnym przy tworzeniu dysku matki, który ma stanowić wzorzec dla produkcji wielkoseryjnej w tłoczni."

Prędkość zapisu - powinna być niska aby nie powodować problemów w starszych odtwarzaczach. W zależności od tego jak nagrywa nasz napęd polecam np. 4-16x Bezstratne odtwarzanie muzyki skopiowanej z Audio CD. Kopiujemy obraz wg. reguł u góry (Nero/Alcohol). Montujemy w Daemon Tools, w opcjach emulacji włączamy RPMS. Montowanie w Alcoholu brzmi trochę gorzej/inaczej niż w Daemon Tools z tą samą opcją. Po prostu inny emulator napędu. Ale porównując jedno z drugim - gorzej/inaczej brzmiał obraz niż to samo na CD. Może nie zaznaczyłem tych opcji o których mówiłem przy robieniu tego obrazu, a może wręcz przeciwnie to one mają wpływ na ten stan rzeczy. A jak brzmi FLAC wypalony na Audio CD? Czy tak samo jak rzeczony FLAC, czy może jak z powrotem jak oryginał? I tu byłem zaskoczony. Na CD zdawał się brzmieć lepiej. Ale nie tak jak obraz z dysku. I idąc tym tokiem, może gorzej niż wypalony zamiast FLACów. Ripowanie płyt zdawało się magicznie zabierać im pewien rodzaj rozjaśnienia, krystaliczności. Trąbki na moim nagraniu mają mniej życia, metaliczności powietrza. Możliwe że nie każdy, i nie na każdym sprzęcie może to usłyszeć. Powiecie - "- Dlaczego nie pokażesz ABX? - Czemu dać w ogóle wiarę czemuś takiemu? - Nie pierwszy i ostatni bzdury opowiadasz. - Na tym spektogramie i tak prawie nic nie widać". Nie zrobię z prozaiczego powodu - napęd dłużej mieli płytę CD Audio przy włączaniu kawałka, więc od razu wiadomo z czego leci muzyka. Wszystko. Załączam linki do spektogramów i nagrań karty dźwiękowej z odsłuchów w CD Audio i FLAC płyty Phil Collins - ... But Seriously - Hang In Long Enough (wstęp). Różnicę powinno dać się zauważyć https://yadi.sk/d/grm5gMXrVcnXIw (urządzenie systemowe na wejściu wymusiło na mnie upsampling do 48kHz, i w rezultacie przechwycenie w ten sposób)

Wrzucam plik poprzedniej wersji Daemon Tools v. 4, gdyż najnowsza 10 nie wspiera już RPMS i zaawansowanej emulacji która w moim odczuciu robi użytek z obrazu zapisanego z danymi subkanałowymi. Tak, uważam że dźwięk u mnie jest lepszy z obrazu zapisanego, i otworzonego w ten sposób. Ale problem może nie występować na każdej konfiguracji, i dotyczyć np. tylko Foobara, ew. SRS czy czegotamkolwiek używacie.

Daemon Tools Lite 4 (DTLite4491-0356.exe)

https://drive.google.com/file/d/0B5bjlJmEocOlaEdaVW95dUJQNE0/edit

Musi być zainstalowane SPDT dla Daemon Tools, inaczej opcje zaawansowanej emulacji są nadal na szaro. Na Windows 10 wersja SPDT z tego pakietu nie działa, a SPDT dla W10 ze starą wersją DT nie współpracuje. Obecnie na Windows 10 zostają tylko wersje Pro Daemon Tools. Chyba że Alcochol działa na W10.

W podobnej formie wpis wylądował na prawie wszystkich forach i subforach audio w sieci, bo bardzo lubię poczytać opinię różnych ludzi na każdy temat, i dzięki temu podzielę się najciekawszymi moim zdaniem, spostrzeżeniami.

Ktoś na analizie z programu WavDiff miał wyłapać różnice na kilku ostatnich bitach, odsłuchowo żadnych

https://i.imgur.com/wtHpTaV.jpg

Jeszcze inny powiedział że z CD jest po prostu najprostszy tor, i ktoś dodał że odtwarzacze plików cierpią na problemy jakościowe. Tutaj vide - dlaczego pliki z karty pamięci u mojego znajomego w aucie brzmią zauważalnie inaczej, mimo tych samych ustawień dźwięku, czy sądzę formatu (a były akurat osobne profile, więc to skontrolowałem). Potem znalazło się dwóch którzy stwierdzili że dla nich faktycznie CD gra lepiej niż FLAC, i w sumie tyle.

Inna osoba niby znalazła jakieś różnice. Ktoś inny stwierdził że tak, różnica jest, ale że te pliki różnią się tylko szumem na poziomie ok -70dBFS...

I raptem dopiero dziś pierwszy raz wrzuciłem do Speka te dwa pliki, po ostrzyżeniu ciszy na początku jednego z plików. Zintensyfikowanie tego szumu na pliku Audio CD w okolicach powyżej 22kHz gdzie zasadniczo kończy się maksymalna częstotliwość płyty mogłoby wskazywać na to że ktoś słuchający normalnie w 44kHz bez żadnych DSP, nie usłyszałby w tym wypadku większych różnic.

https://imgur.com/a/G38ToxH

Jedną z wypowiedzi zacytuję w całości:

"To nie jest audio voodoo. Sygnały cyfrowe są tak naprawdę sygnałami analogowymi, które podlegają analogowym zniekształceniom. Owszem sygnał interpretowany jest zero-jedynkowo, ale to nie oznacza, że jest niepodatny na zniekształcenia, przekłamania i błędy. Kiepsko nagrana płyta ma wysoki jitter, a jeżeli sygnał zegarowy w odtwarzaczu nie jest generowany PLL-ką, ale "odzyskiwany" z odczytu płyty, to płyta nagrana o wysokim jitterze zawsze będzie brzmieć jeżeli nie gorzej to inaczej od tłoczonej. Jeżeli jednak sygnał zegarowy jest generowany wewnętrznie albo odzyskiwany w odtwarzaczu, to faktycznie, nie będzie to miało żadnego wpływu na dźwięk"

Na koniec zalinkuję jeszcze ciekawy wpis użytkownika AudiofilPC o FLAC:

https://www.dobreprogramy.pl/AudiofilPC/Audio-we-FLACu-czasami-jest-ja...