A gdyby tak rozwiązać obydwa te problemy za jednym zamachem? Dr Moritz Kuehnel, specjalista w dziedzinie chemii i ekologii z walijskiego Swansea University, twierdzi, że wykorzystując kropki kwantowe uzyskać można wodór w stanie gazowym, z wielu rozmaitych tworzyw, nie tylko PET, ale także PLA (polilaktyd) czy PU (poliuretan). Tymczasem samochody napędzane wodorem, choć nie biją rekordów popularności, po prostu istnieją. W limitowanym nakładzie produkują je znane koncerny, jak Toyota, która w 2014 roku rozpoczęła produkcję modelu Mirai z właśnie takim silnikiem.
Jak twierdzi dr Kuehnel, cały proces jest stosunkowo prosty, a przez to niedrogi w realizacji. Ponoć nawet tańszy od klasycznego recyklingu plastikowych toreb, który to celem ponownego zagospodarowania jednej tony materiału potrafi pochłonąć około 4 tys. dol. Patrząc z technicznego punktu widzenia, zdaniem walijskiego naukowca wystarczy tworzywo pociąć i zszorstkować, a następnie wykorzystać opracowany przez niego fotokatalizator, bazujący na półprzewodnikowych nanocząsteczkach, zwanych czasem kropkami kwantowymi. Tak oto, na skutek działania promieni słonecznych, w silnie zasadowych środowiskach miałoby dojść do powstania wodoru przy jednoczesnym rozpadzie użytego tworzywa sztucznego.
Przy czym pomysł badacza jest rewolucyjny z tak naprawdę jednego względu: zarówno techniki wytwarzania wodoru, jak i chemiczne sposoby utylizacji tworzyw sztucznych są doskonale znane i stosowane od dłuższego czasu, przynajmniej na skalę laboratoryjną, ale nikomu dotychczas nie udało się zamknąć ich w jednym procesie. Dlatego niniejszym przedstawione rozwiązanie może uchodzić za o wiele bardziej perspektywiczne, zdatne do wykorzystania w skali globalnej.