NVIDIA GeForce RTX 2060 FE – test najtańszej karty graficznej z ray tracingiem

Strona główna Lab Komponenty i akcesoria

O autorze

Począwszy od 15 stycznia 2019 r., do sklepów na całym świecie trafia GeForce RTX 2060, najtańsza jak dotąd karta graficzna z rodziny NVIDIA Turing, wspierająca efekt ray tracingu. Po horrendalnych podwyżkach cen w klasie wyższej, producent zszedł na ziemię i serwuje urządzenie dla szerszej grupy odbiorców, w cenie 1619 zł; wciąż nie tak przystępne jak poprzednik, GeForce GTX 1060, który w chwili debiutu kosztował 1279 zł, ale już – powiedzmy – wycenione przyzwoicie. A czy oferujące adekwatne do ceny możliwości? Przekonajmy się o tym.

Jak zostało powiedziane, GeForce RTX 2060 zastępuje wydanego w lipcu 2016 r. GeForce'a GTX 1060, co ma o tyle kluczowe znaczenie, że ten drugi okazał się produktem wręcz niezwykle popularnym. Na dzień dzisiejszy, według statystyk platformy Steam, korzysta z niego blisko 15 proc. graczy, więcej niż z jakiegokolwiek innego modelu grafiki. Jednak trzeba mieć na uwadze, że nowość z założenia jest konstrukcją troszkę wyższego, od poprzednika, kalibru. Podczas gdy „dziesięć-sześćdziesiąt” ma stworzony specjalnie na własne potrzeby, ekonomiczny czip Pascal GP106, GeForce RTX 2060 współdzieli procesor graficzny, Turing TU106, ze znacznie droższym modelem RTX 2070, a sam producent mówi o wydajności sięgającej nawet GeForce'a GTX 1070 Ti.

Klasa średnia z aspiracjami na więcej

Technicznie rzecz biorąc, wykorzystany rdzeń jest produkowany w procesie litograficznym klasy 12 nm FFN, ma powierzchnię 445 mm² i zawiera aż 10,8 mld tranzystorów. Z tym że o ile pełna struktura gwarantuje 36 bloków SM, o tyle tutaj aktywnych pozostaje tylko 30 z nich. Efekt? 1920 jednostek cieniujących, 120 jednostek teksturujących, 240 jednostki Tensor i 30 jednostek RT. Dla odniesienia, w przypadku GeForce'a RTX 2070 te wielkości są równe, odpowiednio: 2304, 144, 288 oraz 36. Daje to raptem 16-proc. różnicę w liczbie zasobów wykonawczych. Niemniej zwężono przy tym magistralę pamięci, z 256, do 192 bitów. To zaś poskutkowało zmniejszoną liczbą rasteryzatorów, a mianowicie 48, zamiast 64. Siłą rzeczy spadła przepustowość. Mimo wszystko, dzięki wykorzystaniu kości GDDR6, podsystem VRAM dalej pozytywnie zaskakuje przesyłem.

Model Rdzeń SPU / TMU / ROP / Tensor / RT Pamięć Taktowanie TDP
NVIDIA GeForce GTX 1060 16 nm Pascal GP106 200 mm² 1280/80/48/0/0 6 GB GDDR5 192-bit (192 GB/s) 1506 - 1709 / 2002 MHz 120 W
NVIDIA GeForce RTX 2060 12 nm Turing TU106 445 mm² 1920/120/48/240/30 6 GB GDDR6 192-bit (336 GB/s) 1365 - 1680 / 1750 MHz 160 W
NVIDIA GeForce GTX 1070 16 nm Pascal GP104 314 mm² 1920/120/64/0/0 8 GB GDDR5 256-bit (256 GB/s) 1506 - 1683 / 2002 MHz 150 W
NVIDIA GeForce GTX 1070 Ti 16 nm Pascal GP104 314 mm² 2432/152/64/0/0 8 GB GDDR5 256-bit (256 GB/s) 1607 - 1683 / 2002 MHz 180 W
NVIDIA GeForce RTX 2070 12 nm Turing TU106 445 mm² 2304/144/64/288/36 8 GB GDDR6 256-bit (448 GB/s) 1410 - 1620 / 1750 MHz 175 W

W rezultacie, przyglądając się suchym danym technicznym, nietrudno odnieść wrażenie, że GeForce RTX 2060 jest taką swoistą hybrydą klasy średniej i wyższej minionej generacji. Zresztą, widać to również po podejściu do projektu referencyjnego, który akurat żywcem skopiowano z GeForce'a RTX 2070, przez co na laminacie znajduje się gniazdo zasilania z ośmioma, nie sześcioma pinami jak u poprzednika, a także nowy, dwuwentylatorowy układ chłodzenia i złącze USB-C do obsługi funkcji VirtualLink. Zabrakło natomiast wsparcia dla SLI, jednak tej techniki nie wspiera ani GTX 1060, ani RTX 2070, więc nikt nie powinien być tutaj jakoś przesadnie zaskoczony.

Referent a'la GeForce RTX 2070

No właśnie, powtórzę, jeśli chodzi o model referencyjny, to stanowi on wierną kopię „dwadzieścia-siedemdziesiąt”. Czy to źle? Wprost przeciwnie – NVIDIA wraz z generacją Turing poczyniła ogromny krok naprzód w dziedzinie kart własnościowych. I tak, całość ma niespełna 23 cm długości i jest zabudowana po obydwu stronach; na froncie widnieje radiator z parą wentylatorów osiowych o średnicy 90 mm i częściowo stalową maskownicą, na tyle zaś – również stalowy backplate. Co ciekawe, gniazdo zasilania zostało umieszczone równolegle do osi laminatu (dość nietypowe), stąd łatwiej jest ukryć nadmiar przewodu. Bez zarzutów wypada przy tym zestaw wyjść obrazu: 1 szt. DVI-D DL, 2 szt. DisplayPort 1.4, 1 szt. HDMI 2.0 oraz 1 szt. USB typu C.

Sposób spasowania, jakość zastosowanych materiałów, estetyka wykończenia – to wszystko najwyższa liga, choć inżynierowie nie ustrzegli się pojedynczych wpadek. Przede wszystkim nie zaimplementowano trybu półpasywnego, co w autorskich konstrukcjach od kilku lat stanowi standard. Karta wprawdzie nie jest głośna, o czym za moment, jednak najwięksi entuzjaści ciszy będą niepocieszeni. Nie jestem też do końca przekonany, czy gniazdo zasilania na krawędzi czołowej to dobry pomysł, ponieważ w obudowach formatu Mini ITX może być duży problem z podłączeniem wtyczki. Na upartego – miło by było zobaczyć tutaj podwójny BIOS. Tak czy owak, w ogólnym rozrachunku GeForce RTX 2060 Founders Edition przedstawia się niczego sobie.

Wydajność? Zaskakująco dobra

Jeśli chodzi o wydajność w grach, przyznam, patrząc na parametry technicznie, spodziewałem się czegoś pokroju podkręconego GeForce'a GTX 1070. Jednak prawda okazuje się dość zaskakująca. Nowy GeForce RTX 2060 z łatwością wyprzedza nie tylko model GTX 1070, ale przeważnie również GTX 1070 Ti, przez co bezpośredni poprzednik debiutanta, GeForce GTX 1060, pozostaje już naprawdę daleko w tyle. W zależności od gry, przewaga nad prekursorem potrafi sięgać od około 35 do ponad 55 proc. Zresztą, podobnie wygląda to w porównaniu z Radeonem RX 590.

Inaczej natomiast jest z odniesieniem do wydajniejszego GeForce'a RTX 2070. Dopóki w grę nie wchodzi ray tracing, różnice utrzymują się w granicach 20 proc., ale po włączeniu DXR w Battlefieldzie V, blisko dwukrotnie rosną. To oczywiście efekt ograniczonej liczby jednostek Tensor i jednostek RT, a także zwężonej magistrali pamięci (niższej przepustowości). Koniec końców o ile dla gier bez ray tracingu GeForce RTX 2060 okazuje się wyborem bardzo wydajnym w stosunku do ceny, o tyle chcąc wykorzystać najnowsze efekty graficzne, celowałbym raczej w droższe modele; nie tylko z uwagi na zachodzące relacje, ale także, a może przede wszystkim bezwzględną wydajność.

Na koniec – temperatury, kultura pracy i zużycie energii. GeForce RTX 2060, pomimo zastosowania technologii 12 nm FFN, nie jest bardziej energooszczędny od Pascali, licząc współczynnik wydajność/wat. Zatem wydziela podobną ilość energii cieplnej co GeForce GTX 1070 Ti, tyle że ma dużo lepsze fabryczne chłodzenie i to procentuje wyższą kulturą pracy. Karta referencyjna jest naprawdę cicha; na tyle cicha, aby większość osób nie musiała szukać alternatywy.

Komponenty wykorzystane w testach: Intel Core i5-8600K, ASUS TUF Z370-PRO Gaming, Crucial DDR4 2x 8 GB 2666 MHz CL16 Ballistix Sport Red, Crucial SSD BX500 480 GB, SilentiumPC Navis Pro 240, SilentiumPC Supremo FM2 Gold 750 W, SilentiumPC Armis AR7. Za ich dostarczenie serdecznie dziękujemy producentom.

Testy wydajności – Battlefield V:

Testy wydajności – Call of Duty Black Ops 4:

Testy wydajności – Far Cry 5:

Testy wydajności – Grand Theft Auto V:

Testy wydajności – Wiedźmin 3 Krew i Wino:

Testy wydajności – ray tracing / śledzenie promieni:

Temperatury, kultura pracy, zużycie energii:

*RX 590 – PowerColor Red Devil, GTX 1060 – Gigabyte Windforce 2

Wreszcie opłacalny Turing

Co więc mogę powiedzieć na temat GeForce'a RTX 2060, po zakończeniu testów? Odpowiadając na pytanie postawione we wstępie: tak, patrząc z perspektywy ekonomicznej, z pewnością jest to produkt wart uwagi. Cena na poziomie 1600 - 1700 zł wydaje się akceptowalna dla entuzjasty, a najnowszy RTX to najlepsza karta graficzna, jaką można do tej kwoty kupić w sklepie (fabrycznie nową) i to zarówno pod względem wydajności, jak i chłodzenia czy oferowanych funkcji. Sama wydajność, przypomnę, jest na poziomie GeForce'a GTX 1070 Ti, podobnie zresztą jak współczynnik wydajność/wat, ale wartość dodaną stanowią tu nowe rozwiązania technologiczne: ray tracing, DLSS, złącze USB-C do VirtualLink. Poza tym, jakby nie patrzeć, to tak naprawdę jest następca GeForce'a GTX 1060, a ten – mówiąc kolokwialnie – właśnie został rozbity w pył.

Wiem, zaraz pojawią się głosy krytyki, że karta w sugerowanej cenie 1619 zł nie może zastępować karty w sugerowanej cenie 1279 zł, jaką był wspomniany GeForce GTX 1060. Cóż, odnoszę wrażenie, że mając świadomość potencjału GeForce'a RTX 2060, księgowi NVIDII postanowili zaproponować konsumentom coś a'la kompromis; znacznie wydajniej i nowocześniej za trochę drożej. Dla mnie jest to do przyjęcia, wziąwszy jeszcze poprawkę na gratisową grę Anthem lub Battlefield V, w zestawie (do wyboru), a także świetną jakość wykonania modelu referencyjnego. Przyznam szczerze, że gdybym na dzień dzisiejszy stał przed wyborem karty graficznej do gier, to padłoby właśnie na RTX 2060.

© dobreprogramy