Jednak jest szansa, że będzie lepiej. Google i tak musi przygotować porządne narzędzia do pracy z Google Drive, gdyż zamierza mocno zintegrować usługę z Chrome OS. W założeniu Google Drive ma być tożsamy z dyskiem twardym Chromebooka, a użytkownik ma w ogóle tego nie zauważać. Google Drive ma rozwiązać problem z pracą tylko w aplikacjach webowych, między którymi nie da się wygodnie przesyłać plików. Obecnie na Chromebooku plik trzeba pobrać, potem gdzieś wysłać, znów pobrać, wysłać… to wszystko ma się skończyć z wersją 20 systemu. Być może dystrybucje Linuksa na tym skorzystają.
Jeśli zaś chodzi o Androida, aplikacja cieszy się sporą popularnością. Dobę po wprowadzeniu jej do Android Market została pobrana ponad 5 milionów razy. Liczba ta zyskuje jednak znaczenie dopiero po wzięciu pod uwagę trybu wprowadzania nowych usług przez Google — nic nie startuje na całym świecie jednocześnie. Gdyby Google uruchomił Drive wczoraj na wszystkich kontynentach, pobrań byłoby o rząd wielkości więcej.