W odpowiedzi (PDF) na list kongresmenów faktycznie trudno znaleźć informacje, o których dotychczas by się nie mówiło. Nowością może być fakt, że oparty na komendach głosowych i dotyku interfejs został celowo zaprojektowany w taki sposób, by osoby z otoczenia użytkownika okularów mogły szybko zorientować się w sytuacji. Przykładem na to ma być konieczność wydawania poleceń zaczynających się od słów „OK, Glass” lub zakaz wyłączania wyświetlacza podczas nagrywania filmów i robienia zdjęć — świecący się ekran jest ponoć widoczny także dla osób „z zewnątrz”. Dzięki temu właściciel okularów poprzez zwyczajną presję społeczeństwa ma być zmuszony do zachowania stosownej dla danego miejsca etykiety. Ponadto Google przypomniało, że regulamin tworzenia aplikacji zabrania wykorzystywania rejestrowanego obrazu do rozpoznawania twarzy.
Prywatność osób z otoczenia to jedno, ale sporo wątpliwości budzi też kwestia ochrony samego użytkownika okularów. Google Glass wyposażone są w 16 GB pamięci (z której dostępnych jest 12 GB) przeznaczonej do zapisywania prywatnych danych. Koncern obiecuje, że w przeznaczonym do sprzedaży modelu pojawi się możliwość zdalnego przywrócenia sprzętu do stanu fabrycznego, np. w przypadku kradzieży. Google eksperymentuje także z dodatkowymi zabezpieczeniami, które pozwolą zablokować dostęp do ekranu przed niepowołanymi osobami.