Na odkrycie zwrócił uwagę serwis Niebezpiecznik. Matt Kunze, który dostrzegł problem i został później wynagrodzony przez Google'a za jego zgłoszenie, opisał w szczegółach na swoim blogu na czym polegała podatność w głośniku Google Home Mini. Znalezienie luki w oprogramowaniu głośnika było wieloetapowe. Inspiracją było spostrzeżenie badacza, że do urządzenia można zaskakująco łatwo dodawać nowych użytkowników (a więc wiązać sprzęt z kolejnymi kontami), a z poziomu nowych kont - sterować zaskakującą liczbą akcji, w tym "rutynowych działań".
Badacz skupił się na potencjalnym ataku typu MITM, polegającym na podsłuchiwaniu komunikacji między głośnikiem Google Home Mini a serwerami producenta. Docelowo (między innymi po wyzwaniu odczytania ruchu HTTPS oraz analizie skryptu w Pythonie), badaczowi udało się dotrzeć do etapu, w którym byłby w stanie zdalnie uruchomić mikrofon Google Home Mini i na bieżąco transmitować dźwięk na zadany numer telefonu oraz sterować urządzeniami smart zarządzanymi głosowo przez głośnik - a to mogą być np. bramy garażowe, rolety czy zamki. Symulację ataku przedstawiono na filmie:
Atak w realnym świecie mógłby się zacząć na kilka sposobów, w tym od instalacji zainfekowanej aplikacji. Niebezpiecznik zwraca uwagę, że głośnik sygnalizuje trwającą transmisję na numer telefonu miganiem diody, ale w praktyce użytkownik mógłby to przecież przeoczyć. Warto też dodać, że luka w oprogramowaniu pozwalała również na mniej szkodliwe działania, w tym np. zdalne restartowanie ustawień Wi-Fi czy samego urządzenia.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Kamienie milowe w technologii - rozmowa z dr. Tomaszem Rożkiem
W chwili pisania tego tekstu oprogramowanie głośników Google Home Mini jest już oczywiście załatane i zakładamy, że jeśli identyczne podatności wystąpiły także w innych modelach, tutaj aktualizacje także zostały już wydane. Zainteresowanych szczegółami technicznymi ataku odsyłamy do wpisu na blogu badacza, zaś wszystkim przypominamy o istocie bieżącego aktualizowania oprogramowania we wszystkich sprzętach, w tym o ryzyku, jakie niesie ze sobą korzystanie z coraz nowocześniejszych gadżetów, które - jak tutaj - w skrajnej sytuacji mogłyby posłużyć nawet jako podsłuch.