Sprawie ma przyjrzeć się Komisja Europejska. Na prośbę trzech firm wystosowała ona list z pytaniami do Google. Dotyczą one oskarżeń, według których utrudnia on dostęp do konkurencyjnych produktów. Chodzi o wyniki poszukiwań w wyszukiwarce Google. Zdaniem oskarżających, promują one usługi, których właścicielem jest Google. Na część zarzutów odpowiedział Amit Singhal, pracownik firmy, na oficjalnym blogu.
Zdaniem Google problem polega nie na walce z konkurencją, ale... algorytmach. Otóż, wyszukiwarka nie jest w stanie odgadnąć życzeń użytkownika - pokazuje jedynie wyniki poszukiwań związane z zapytaniem. Co więcej, codziennie przybywają kolejne zapytania - aż 20% z nich jest nowych, nieznanych wcześniej wyszukiwarce. Jeśli wziąć pod uwagę, że większość odpowiedzi na podane hasła sięga milionów, a nawet miliardów - trudno mówić o świadomej kontroli.
Algorytmy stosowane przez Google w wyszukiwarce mają za zadanie podać jak najlepsze rozwiązane. Firma stara się, aby wyniki podawane były w jak najbardziej prosty i przystępny sposób, nie jest natomiast w stanie kontrolować czy wybierać, które odpowiedzi mają być podane użytkownikowi. Poza tym wyszukiwarka ma za zadanie pokazywać wszystkie dostępne wyniki - nie może więc niczego ukrywać, ani zatajać. Zdaniem Singhala Google nie ma zamiaru oszukiwać swoich klientów, ale też zwyczajnie nie jest w stanie tego zrobić.