CNIL chce, by Google przygotowało narzędzia pozwalające każdemu użytkownikowi sprawdzić, jakie informacje o nim są przechowywane, a także by można było nimi zarządzać. Ponadto koncern miałby ograniczyć swój apetyt na zbieranie prywatnych danych internautów. Google zdaje się jednak nie przejmować tymi postulatami. Rzecznik prasowy firmy twierdzi, że „polityka prywatności w pełni respektuje prawo europejskie, równocześnie umożliwiając budowanie prostych, efektywnych usług”. Niewykluczone, że brak reakcji koncernu podyktowany jest faktem, iż CNIL może nałożyć sankcję w wysokości maksymalnie 300 tysięcy euro. Biorąc pod uwagę prognozowane 61 mld dolarów przychodu w 2013 roku, gigant z Mountain View może zapłacić karę… po upływie około trzech minut.
Wiadomość o wszczęciu postępowania przeciwko Google zbiegła się w czasie z informacją o zaplanowanym na czerwiec odejściu z firmy Almy Whitten, która od dziesięciu lat sprawuje funkcję szefa ds. prywatności. Na stanowisku zastąpi ją Lawrence You, jeden z inżynierów Google.