iPhone SE 2 porzuci klasyczne założenia, czy Steve Jobs byłby z niego dumny?

Strona główna Aktualności

O autorze

Pojawiają się kolejne doniesienia w związku z oczekiwaną premierą iPhone'a SE 2, nowej generacji smartfonu, który serca klientów skradł wysoką wydajnością zamkniętą w klasycznej i stosunkowo niewielkiej obudowie. Po tym jak ostatnio informowaliśmy, iż wiele wskazuje na to, że model w ogóle nie pojawi się w tym roku na rynku, w Sieci zaczęły pojawiać się nowe doniesienia.

Najnowsze sugerują, że telefon jednak powstanie i będzie miał premierę podczas WWDC 2018, a więc w czerwcu. Zaskoczeniem może być jednak najnowsza informacja związana ze specyfikacją. Jak informuje serwis iGyann powołując się na bliżej niesprecyzowane doniesienie z Chin, iPhone SE 2 ma zostać wyposażony w nowy, większy ekran o przekątnej 4,2 cala (aktualny wciąż SE pierwszej generacji posiada ekran o przekątnej 4 cali).

Jak nietrudno się domyślić, nowy ekran może się wiązać z nową obudową smartfonu, co jednak stoi w sprzeczności do wcześniejszych zapewnień, według których Apple nie mogło poświęcić wielu środków na stworzenie całkowicie nowego modelu, stawiając wyłącznie na unowocześnienia od strony podzespołów wewnętrznych. Nowa (i zapewne nieco większa) obudowa oznaczałaby też odsunięcie się od teorii Steve'a Jobsa, zgodnie z którą istnieje pewna rozsądna granica, powyżej której smartfony nie mieszczą się w dłoniach, trudno jest je obsługiwać.

Doniesienie o nowej przekątnej mogłoby więc oznaczać pójście w kierunku modnych dziś proporcji wyświetlacza wynoszących 18:9. Wówczas szerokość ekranu mogłaby pozostać podobna, zmianom uległby tylko drugi z wymiarów, a całość mogłaby zmieścić się na froncie dobrze wszystkim znanej obudowy aktualnego iPhone'a SE. Z drugiej strony iGyann dodaje, że bez zmian względem SE miałaby pozostać rozdzielczość, co nie idzie w parze z ewentualną zmianą proporcji.

Nowy iPhone nie zasłuży na dopisek SE?

Niezależnie od tego która wersja jest bliższa prawdy (nowa obudowa lub nowe proporcje wyświetlacza), realizacja dowolnej z nich sprawi, że niewielki i klasyczny iPhone przestanie wpisywać się w zasady, jakie narzucił iPhone SE pierwszej generacji. W założeniu sprzęt miał być kierowany do osób, które boją się zmian, przywiązane są do klasycznych kształtów, w tym także rozmiaru wyświetlacza. Czterocalowy ekran to dziś niezwykła rzadkość wśród smartfonów (szczególnie tych z wyższej półki) i jedna z głównych cech – obok kształtu obudowy, dla których klienci w dniu premiery sięgali po SE zamiast po iPhone'a 6s.

Rodzi się więc pytanie, czy zrezygnowanie z którejkolwiek z tych cech przełoży się na ponowny sukces urządzenia? Wówczas iPhone SE 2 stanie się po prostu kolejnym modelem, który z czasem i wraz z kolejnymi generacjami, wyewoluuje na tyle, by wkrótce być po prostu niewiele mniejszą, być może mniej wydajną alternatywą dla flagowych smartfonów Apple. W świetle propozycji konkurencyjnych nie będzie więc już jednak tak wyjątkowy. Można pokusić się także o porównanie, że stanie się tym, czym Samsung A8 jest dziś dla flagowego Galaxy S8 (i lada moment S9).

Jak widać, w związku z iPhonem SE 2 wciąż pojawia się więc wiele doniesień, często takich, które nie łączą się w logiczną całość. Sprzeczne są też przewidywane daty premiery. Teraz mówi się o czerwcu, wcześniejsze informacje wyraźnie wskazywały na przełom lutego i marca. Nieustające zainteresowanie tematem może jednak oznaczać, iż telefon faktycznie pojawi się na rynku jeszcze w tym roku, ale jaka będzie jego ostateczna forma możemy się na razie tylko domyślać.

© dobreprogramy
s