– Rok temu, prezentując Core i9 9900K, nazwaliśmy go najszybszym na świecie procesorem do gier – powiedział prowadzący Troy Severson, cytowany przez TechPowerUp. – I możemy szczerze powiedzieć, że nic się nie zmieniło. To dalej najszybszy na świecie procesor do gier – dodał bez chwili namysłu przedstawiciel niebieskich.
Severson stwierdził, że jeśli ktokolwiek przedstawia Ryzena 9 3900X jako układ szybszy w grach, to przeprowadza wyłącznie testy syntetyczne. A takie faworyzują czipy z większą liczbą rdzeni.
– Strzelam, że ostatnimi czasy słyszeliście sporo doniesień prasowych z obozu konkurencji, ale my wychodzimy i faktycznie przeprowadzamy testy w świecie rzeczywistym, nie syntetyczne benchmarki, a faktyczne testy w rzeczywistych warunkach działania gier, zestawiając i9 9900K z Ryzenem 9 3900X. Przy czym oni działają na 12 rdzeniach, a my na ośmiu – tłumaczył Severson.
Bądź co bądź, ostatecznie doprowadziło to intelowskiego animatora do konkluzji, że czip niebieskich pozostaje liderem. – Wykonali świetną robotę, wypełniając pewną lukę, ale nadal mamy najbardziej wydajne procesory w branży do gier i zamierzamy utrzymać tę przewagę – podsumował.
Co ciekawe, choć sam Severson pod względem narracji uparcie trzymał się gier i testów rzeczywistych, w przedstawionej prezentacji mimo wszystko użył paru syntetyków. Padły wyniki z SYSmarka 2018 i pakietu SPEC CPU 2017, w kontraście do namiętnie stosowanego przez AMD Cinebencha. Za to punktem odniesienia okazał się już nie tylko Core i9 9900K, ale także wolniejszy od niego Core i7 9700K. I tak, zgadliście, ten według pomiarów Intela także wyprzedza Ryzena 9 3900X.
Fakt faktem akurat SYSmark jest dość specyficznym benchmarkiem, gdyż wykorzystuje komponenty realnych aplikacji użytkowych, takich jak Microsoft Office 2016, Chrome 65, Adobe Photoshop CC czy Cyberlink Power Director 15. I to właśnie na tej podstawie niebiescy uznali, że ich czipy są w rzeczonych aplikacjach lepsze. Ale nieszczególnie pokrywa się to z testami niezależnymi.