Te wątpliwości postanowił rozwiać P.J. Hough, wiceszef działu Office w Microsofcie. Okazuje się, że największym problemem była… sama natura pakietu. Nasze aplikacje nie zostały od podstaw stworzone do pracy z wykorzystaniem dotyku. Natomiast jeśli spojrzymy na to, co zrobili ludzie z zespołu Windows podczas projektowania nowego interfejsu, od razu widać, że dotyk był dla nich najważniejszy — stwierdził Hough. Włożyliśmy wiele wysiłku w przystosowanie aplikacji Office do urządzeń dotykowych, ale wymagania, jakie Windows stawia programom, różnią się od obecnych możliwości pakietu — dodał nieco tajemniczo. Prawdopodobnie chodzi o mechanizm udostępniania treści, który jest wbudowany w nowy system. Office 2013 i 365, podobnie jak poprzednie edycje, wykorzystują do tego celu własne rozwiązania, które z kolei nie są naturalnie wspierane przez Windows 8.
W tym momencie rodzi się pytanie: dlaczego zespół odpowiedzialny za rozwój pakietu Office nie przebudował aplikacji tak, by integrowały się z nowym systemem? Hough utrzymuje, że Microsoft nie chciał śpieszyć się z wprowadzaniem funkcji, by nie ryzykować wprowadzania na rynek niedopracowanego produktu. Myślę, że błędem byłoby wzięcie tego, czym obecnie dysponujemy, i zmuszenie do pracy w środowisku Windows 8. Z czasem jednak będziemy musieli przemodelować nasze aplikacje. Zaprojektować je na nowo — wyjaśnia. Do tego celu członkowie zespołu mają wykorzystać doświadczenie, jakie zdobyli podczas przygotowywania Lync i OneNote, dwóch programów z rodziny już przystosowanych do nowego interfejsu. Kafelkowy Office jest więc kwestią czasu — o ile tylko Microsoft zdoła przekonać ludzi, że warto korzystać z Modern UI.