Oznacza to oczywiście, że klient będzie ponosił takie same opłaty, jak w swoim kraju zarówno w przypadku połączeń, jak i SMS-ów, MMS-ów oraz, co dziś staje się w zasadzie najważniejsze, pakietów danych. Nie obyło się oczywiście bez wyjątków: nietrudno sobie wyobrazić, że podczas trwającej od blisko dziesięciu lat negocjacyjnej batalii z przedstawicielami Unii Europejskiej, starokontynentowi operatorzy robili wiele, by zachować możliwość nakładania dodatkowych opłat.
Operatorzy będą mogli nakładać opłaty roamingowe jako swojego rodzaju środek karny. Nietrudno bowiem wyobrazić sobie, że np. Polak mógłby zakupić kartę operatora francuskiego, który oferowałby stawki niższe niż najtańszy operator w Polsce. Aby zapobiec takim sytuacjom, operatorzy będą w zautomatyzowanym procesie wykrywać podobne sytuacje i nakładać na nie karne opłaty. Jak widać, ujednolicenie rynku usług telekomunikacyjnych w wykonaniu UE niejedno ma imię.