Latem kradzież smartfona zdarza się częściej na plaży, w barze czy na ulicy. Z opisu sprawy wynika, że samo zabranie urządzenia to dla przestępców dopiero pierwszy etap. Później próbują odłączyć telefon od danych właściciela, by łatwiej go wykorzystać lub sprzedać.
W praktyce chodzi o usunięcie powiązania z Apple ID albo kontem Google. Dlatego złodzieje podszywają się pod osoby, które rzekomo odnalazły telefon. Taki kontakt staje się bardziej wiarygodny, gdy wcześniej poznają imię właściciela, numer kontaktowy lub adres.
Problem zaczyna się też od standardowych działań po utracie urządzenia. W przypadku iPhone'a Apple zaleca oznaczenie telefonu jako zgubionego w usłudze lokalizacji. Gdy sprzęt został skradziony, część podanych tam danych może później ułatwić oszustom przygotowanie wiadomości.
WIDEOTak ma wyglądać składany iPhone. Widziałem atrapę
Fałszywy SMS lub wiadomość na WhatsAppie ma sprawiać wrażenie komunikatu od producenta albo znalazcy. Jeśli przestępcy znają dane właściciela, mogą użyć poprawnego zwrotu i zwiększyć wiarygodność kontaktu. W wiadomości pojawia się zwykle link, który prowadzi już na stronę phishingową.
Celem takiej strony jest przejęcie danych potrzebnych do dalszego dostępu do telefonu. Setki klientów Telekomu zgłaszały podobne próby oszustwa. Robili to przez infolinię albo przez opcję zgłaszania spamu dostępną w iOS i Androidzie. W Polsce warto wykorzystać w tym celu numer 8080 obsługiwany przez CERT Polska.
Takie zgłoszenia mają pomagać zespołowi bezpieczeństwa w blokowaniu dostępu do fałszywych stron i ocenie skali kampanii phishingowych. Im częściej użytkownicy przekazują podejrzane wiadomości, tym łatwiej oszacować zasięg zagrożenia i szybciej wdrożyć działania ochronne.