Na problem zwrócił uwagę użytkownik X o nicku @VBarraquito, a później potwierdziły go NotebookCheck i Mobile Hacker. Scenariusz jest prosty: po odebraniu połączenia w WhatsAppie można wejść do narzędzi filtrów i efektów dla wideo, a stamtąd zobaczyć podgląd fotografii zapisanych w telefonie.
W normalnej sytuacji aplikacja powinna zatrzymać użytkownika na ekranie blokady i poprosić o PIN albo odcisk palca. W tym przypadku miniatury zdjęć pojawiają się wcześniej. Nie daje to pełnego dostępu do telefonu, ale sam podgląd prywatnych plików jest możliwy.
Luka nie działa tak samo na każdym urządzeniu z Androidem. NotebookCheck ustalił, że smartfon z serii Galaxy wymusza odblokowanie ekranu przed dojściem do tego miejsca. Inaczej zachowywały się telefony Pixel i Oppo, gdzie cały opisany mechanizm miał działać bez przeszkód.
WIDEOTen głośnik Bluetooth waży 23 kg. Bas wgniata w fotel
Problem nie dotyczy iPhone'ów. WhatsApp na iOS korzysta z natywnego interfejsu połączeń systemu Apple. To odróżnia go od wersji na Androida, w której funkcje związane z połączeniem i efektami otwierają drogę do podglądu galerii.
Zakres nadużycia jest ograniczony. Osoba, która wykorzysta lukę, nie otworzy innych części urządzenia ani nie przełamie całej blokady ekranu. Nadal może jednak zobaczyć zdjęcia, a w praktyce także sfotografować je drugim telefonem. To właśnie ten element budzi największe obawy o prywatność.
Na razie nie zapowiedziano poprawki. Problem zgłoszono już do WhatsAppa i Google. Do czasu aktualizacji tymczasowym obejściem ma być ograniczenie uprawnień aplikacji do zdjęć i wideo w Androidzie, co według opisu blokuje wykorzystanie tej luki.