Trwa konkurs "Ogól naczelnego", w którym codziennie możecie wygrać najnowsze maszynki systemowe Hydro Connect 5 marki Wilkinson Sword.

Więcej informacji
Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Retro-Arcade — historia niecodziennego przypadku

To, że życie potrafi zaskakiwać niby wiemy wszyscy, ale nie każdy doświadczy tego rodzaju zaskoczenia w pozytywnym sensie. Przeżyłem trochę już tych wiosen, ale to co mi się dzisiaj przytrafiło, należało wyłącznie do marzeń raczej życzeniowych. Zdawałem sobie sprawę, że jest pewna doza prawdopodobieństwa, że mogę natrafić na tego rodzaju zdarzenie, ale nie sądziłem, że nastąpi to w efekcie zasadniczo losowego przypadku...

Od ponad trzech lat kolekcjonuję sprzęt Arcade. Są to płyty z programami, którymi żyły salony gier w drugiej połowie lat 90-tych. Kolekcjonowanie zapoczątkowałem bardzo późno z tego względu, że wcześniej uparcie drążyłem temat poszukiwań naszego lokalnego operatora maszyn zręcznościowych, który był ich właścicielem. Wszelkie tropy były nadzieją dla mnie na to, że uda mi się zakupić programy, na których najbardziej mi zależy.

Odrębną kwestią jest fakt, że - jak już w nie jednym komentarzu pisałem - w przypadku szczególnie ulubionych przeze mnie tytułów bywało, że całe tablice z rekordami należały do mnie. Oczywiście były wyjątki, przykładem niech będzie Tekken 2, gdzie z drugim rekordzistą honorowo i bez słów nie wchodziliśmy sobie w drogę. Ja nie biłem rekordów jego postaciami, a on moimi. Sprawa dotyczyła jednej kopii tego programu w jednej lokalizacji. Lokalizacji w moim mieście było przynajmniej pięć, natomiast samych płyt z Tekken 2 w wesji B - jakieś kolejne trzy.

Do niedawna można było mi zarzucić, że głoszę jakieś niespełnione legendy miejskie czy nawet herezje w temacie swoich osiągów. Od dzisiaj mam na te swoje deklaracje dowody oraz świadków - piszę to na wypadek gdyby ktoś nie widział mojego gameplayu w Mortal Kombat na jednym z Hot-Zlotów ;P Zdaję sobie sprawę, że zaraz ktoś może mi zarzucić postawę narcystyczną, ale zanim przedwcześnie drogi czytelniku przypniesz łatę, postaraj się przebrnąć wpis i zrozumieć zasadność moich działań.

Zanim dojdziemy do sedna wypada opisać w ogóle jak do takiego paradoksu doszło, rzecz jasna uprzedzając to wszystko wydarzeniami w kolejności chronologicznej. Do salonów gier zdarzało mi się przechadzać już z początkiem lat 90-tych. Pierwszy salon gier jaki pamiętam miał charakter stacjonarny - w takiej brązowej budzie z dykty. Byłem zbyt mały abym mógł grać komfortowo w pozycji stojącej, stąd jak wszedłem tam szybko z Mamą, tak - ku mojemu rozgoryczeniu - jeszcze szybciej stamtąd wyszedłem.

Kilka lat później, na etapie wczesnej podstawówki, był wóz Drzymały i Street Fighter 2 Champion Edition. Rzecz jasna już bez kurateli rodziców. W międzyczasie było jeszcze kilka innych stacjonarnych przybytków tego typu w moim mieście, lecz niestety, nie pamiętam tytułów ani gier gdyż były to niestety jednorazowe wypady. Obiecuję sobie od dłuższego czasu, że z jednym z moich znajomych postaramy się odtworzyć mapę obiektów tego rodzaju z ewentualnym spisem gier - o ile nasza pamięć będzie aż tak daleko sięgać.

Największe wzięcie, przynajmniej w moim wypadku, miały salony gier na etapie szkoły średniej. Wtedy znałem absolutnie każdy obiekt tego rodzaju i nawet do dzisiaj jestem w stanie przypomnieć sobie listę gier nawet z dosyć szczegółowym wyposażeniem. Pewien operator z naszego miasta wojewódzkiego, otworzył kilka salonów w całym naszym mieście. Lokalizacja ta pod względem populacji nie była jakoś specjalnie oszałamiająca.

Programy, w jakie mieliśmy okazję pograć były niekwestionowanymi hitami. To prawdziwe perełki, których ceny dzisiaj dążą powoli do granic absurdu. Może z wszystkich 1% gier stanowiły nie tyle niewypały komercyjne, co gry mało znane niemniej wciąż ciekawe. Choć przewijały się starsze klasyki takie jak Final Fight, Mortal Kombat czy Street Fighter 2, to jednak muszę przyznać, że generalnie dominowały względnie nowe tytuły, z rocznym czy dwuletnim stażem - po premierze w salonach, a te jak wiadomo następowały szybciej od wydań konsolowych.

Taki wydawniczy trend przetrwał na rynku do dziś. Przykładowo Tekken 7 w salonach gier jest już od ponad dwóch lat ograny, w czasie gdy premiera T7 na konsolach to na dzisiaj nowość.

Do tych tytułów w tamtym czasie należały Soul Edge i Tekken 2 - nasze salony były opatrzone w najnowsze rewizje tych gier. Na konsoli nie było specjalnych różnic pomiędzy wydaniem platynowym a premierowym, niemniej wersje europejskie charakteryzowała bolesna utrata 10 klatek na sekundę, co doraźnie spowalniało rozgrywkę do tego stopnia, że psuło to całą przyjemność z grania. W salonach pierwsza rewizja Tekken 2 na ekranie tytułowym była po prostu nie oznaczona. Rewizja B przynosiła więcej grywalnych postaci, co było reklamowane na demonstracyjnym ekranie.

Automatowy Soul Edge ver. II - na rzeczywistym sprzęcie

Podobnie jest z Soul Edge. Poza tym, że usprawniono Critical Edge, do wyboru udostępniono kolejne dwie postaci w rewizji II - byli to Hwang i Cervantes. Oczywiście to nie wszystkie i jedyne różnice, stąd nabywanie tych płyt w różnych rewizjach z perspektywy kolekcjonera faworyzującego daną serię gry jest uzasadnione.

Critical Edge w usprawnionej wersji - rozgrywka z konwersji konsolowej

W każdym razie na tamten czas był szał na Tekkena 2 i Soul Edge w salonach. Te automaty były oblegane. Nie było problemu z tym ażeby pograć, albowiem kieszonkowe przeciętnego gracza było chude. Zaludnienie też było względnie umiarkowane. Także tamte czasy dobrze się wspomina, bo jak się nie miało kasy, to chociaż można było obejrzeć rozgrywkę innych. Bardziej doświadczeni mieli nieco lepszą perspektywę, bo po przegranej rundzie oferowali swoją pomoc i w ten sposób nie mając kasiory można było więcej pograć. Nie wszyscy się godzili na takie propozycje, ale wszakże warto było pytać bo nie traciło się nic, a można było zyskać;)

Nie ukrywam, że każde zaskórniaki, jakie wniosłem do salonów gier wrzucałem do tych maszyn. Nie było tak, że nie miałem celu w tych swoich rozgrywkach. Lubiłem podejmować wyzwania w graniu na czas. Gdy miałem opanowany i przetrenowany pewien wzorzec rozgrywki, wtedy rzucałem sobie taką rękawicę. Gdy udało mi się osiągnąć wpis jedną postacią, zabierałem się za kolejną. Tym sposobem, w zależności od czasu spędzonego z danym tytułem, nie wszystkie moje osiągi były szczytem moich możliwości, po prostu miałem taką manierę, że swoimi wpisami lubiłem znaczyć salonowy teren;) Na tamten czas była to tylko kwestia wizerunkowa wśród innych graczy, natomiast z perspektywy czasu, całkiem przypadkowo okazało się, że jest to zasadniczo jedyna metoda na rozpoznawanie płyt zagubionych w przestrzeni i czasie... Tak oto radośnie mijały mi te dni i godziny w salonach gier aż do pewnego krytycznego momentu.

Od pewnego czasu na rynku maszyn wrzutowych były dostępne niekwestionowane hity takie jak Soul Calibur czy Tekken Tag Tournament. Wyczekiwałem więc sprowadzenia obu tych szlagierów w progi naszych lokali, bo akurat te gry były na tamten czas głębokie jak dno oceanu atlantyckiego. Od tego czasu Namco już nigdy nie powtórzyło skali przełomu jaki wprowadzały Soul Calibur i Tekken Tag Tournament, dalej była tylko ewolucja. Było to tuż przed nowym milenium, właściciele lokali napierali na operatora o nowe gry, a obroty bezlitośnie niestety, spadały. W rezultacie takie postulaty doprowadziły może do przedwczesnej i niechcianej decyzji naszego lokalnego operatora - wygaszania działalności i w konsekwencji zamykania salonów.

Szczerze powiedziawszy sytuację mogły poprawić Soul Calibur, Tekken Tag Tournament i Metal Slug 3 - wszystkie te gry były pożądane. Mimo wszystko trzeba było mieć nosa do wstrzelenia się w salonowy interes jak i do zejścia ze sceny. Zamykając interes ciut szybciej, można było odsprzedać te programy innym operatorom mając z tego jeszcze wymierną korzyść. Czekając chwilę za długo pozostawało sprzedawanie tych programów za bezcen indywidualnym odbiorcom albo kosztowne przecież magazynowanie całych automatów z programami i liczenie na to, że być może, za jakiś nieprzewidziany okres czasu ich wartość wzrośnie lub zapotrzebowanie na solny gier w ogóle wróci do łask.

Nasz operator jednak kierował się nie tylko pragmatyzmem i rozsądkiem, ale przede wszystkim doświadczeniem. Inwestycja w te szlagiery była by w najlepszym razie odciąganiem agonii w czasie. To nie był pierwszy i jedyny krach czy niestabilność w tej branży. W latach 80-tych nastąpił kryzys w amerykańskich salonach gier za sprawą socjotechniki polegającej na rozsiewaniu FUDu o grach rodzicom. Akurat na przełomie tysiącleci przyczyną była zaraza o nazwie PlayStation. Ceny tych konsol spadły, więc tej klasy domowe urządzenia się spopularyzowały. Do tego premiera taniego jak barszcz Dreamcasta no i huczne zapowiedzi drugiej konsoli od Sony. Skoro było w co grać w domu, to więc wyszła w afekcie na jaw mentalność charakterystyczna dla europejczyków i amerykanów, że jak w domu mam, to po co mam chodzić i płacić gdzie indziej. I tak oto centra z salonami gier przetrwały w Japonii do dzisiaj, a u nas można o nich się dowiedzieć w najlepszym razie z opowiadań Taty, lub natrafić na jakieś niedobitki w przybrzeżnych kurortach w czasie letniego sezonu.

Soul Calibur w akcji na Namco System 12 - film zgrany bezpośrednio z autentycznego sprzętu

Gdy zmieciono kurz w naszym mieście po stacjonarnych salonach gier, nie miałem już zbyt wielu możliwości na znakowanie terenu swoją obecnością. Na okazję wiosennego, corocznego święta w naszym mieście przyjechał wóz Drzymały z Tekken Tag Tournament na pokładzie. Tam też udało mi się ubić rekord parą Heihachi i Devil, aczkolwiek nie był to rezultat, przy którym padało się na kolana. Cały tandem, o którym wspominałem, to znaczy Soul Calibur, Tekken Tag Tournament i Metal Slug 3 udało mi się zobaczyć w komplecie na dworcu głównym we Wrocławiu. Pamiętam nawet datę, bo nie dało się łatwo jej zapomnieć. Był to 02-02-2002 - żadnego rekordu nie ubiłem, ale ostatecznie spełniłem swoje marzenie aby zagrać choć jeden raz w wersję Arcade Soul Calibur.

Nietrwałe ślady czasu

Namco System 11 oraz Namco System 12 to systemy Arcade, na bazie których oparte były gry z serii Tekken, Soul Edge, Soul Calibur czy Ehrgeiz. Układy te jak na tamte lata charakteryzowały się trwałą pamięcią, w której są przechowywane osiągi graczy jak i statystyki popularności postaci. W przypadku programów z końca lat 80-tych i początku lat 90-tych stany gier nie dotrwały by z pewnością próby czasu do dzisiaj.

Ehrgeiz na oryginalnej płycie - teaser nagrany kamerą

Wraz z upływem lat, odpytywałem właścicieli lokali, którzy utrzymywali automaty o numer telefonu czy choćby imię (nazwisko pamiętałem) naszego operatora. Niestety, nikt niczego nie pamiętał. I tak dni i lata mijały, a ja nie miałem wiedzy gdzie mogą być zlokalizowane maszyny czy przede wszystkim programy, na których niegdyś grałem. W przeciągu tych lat nie napotkałem tylko jednego właściciela lokalu, także moje nadzieje na rozsupłanie zagadki z dnia na dzień malały.

Dziś, gdy moja kolekcja nieomal się zamyka - brakuje mi dosłownie jeszcze kilku pożądanych tytułów - nastąpiło pewne nieoczekiwane zdarzenie. Podczas rutynowej wymiany zdań z jednym kolekcjonerem, który pozbywał się gier wideo na rzecz fliperów, wtrącił szybko i cicho zdanie o tym, że bezpośrednio kiedyś zaopatrywał się on u operatora gier Arcade z mojego miasta wojewódzkiego.

Przez myśl przebrzmiał mi pomysł aby pociągnąć temat o tym operatorze, ale stwierdziłem, że to bez sensu. Nie byłem pewien tak wypowiedzianych słów, a z racji, że moje poszukiwania powoli przeradzały się już trochę w obsesję, odpuściłem dyskusję, dając sobie czas na chillout i przemyślenia. Wszakże raz już w moim wojewódzkim mieście odbierałem pewne gry osobiście i okazało, że operatorów było więcej. Przy tamtej okazji wyszło na jaw, że operatorem był ktoś zupełnie mi obcy. No ale naszła potrzeba na kolejny telefon, stwierdziłem, że jednak temat operatora dalej pociągnę. Zasadniczo nie był to zbyt racjonalny pomysł o tego rodzaju zapytanie, gdyż kolekcjoner, z którym negocjowałem pochodził z sąsiedniego województwa względem naszego operatora, na rozsądek więc nijak się tu miały jakiekolwiek powiązania.

Mimo wszystko warto było pociągnąć temat. Okazało się, że znaczna część gier wideo w kolekcji osoby, do której telefonowałem, pochodzi właśnie od tego operatora, którego cały czas miałem na myśli. Po wymianie kilku zdań i kilku kolejnych telefonach dostaję zdjęcia, na widok, których oniemiałem z wrażenia. Dość, że tablice z rekordami nie były nigdy kasowane, to oprócz tego w wielu wypadkach, nawet przy niespecjalnym zaangażowaniu w podnoszeniu rekordowej poprzeczki, po tych 20-tu latach okazałem się być w wielu miejscach niepokonanym...

Jeśli chodzi o wyniki i preferowane przeze mnie postacie wszystko się zgadzało. Nie pamiętałem żadnego ze swoich czasów i teraz to jednak żałuję, że nie zapisywałem swoich postaci i osiągów na kartce. Na widok zdjęć w załączniku emocje wzięły nade mną górę, na tyle, że nie myślałem racjonalnie. Mając na uwadze swój stan, aby być w 100% pewnym, że to jednak prawdziwa opatrzność losu, a nie jakaś Fata Morgana, skontaktowałem się z inną osobą, której wpisy rozpoznałem. Od tejże osoby dostałem potwierdzenie, że faworyzowane postacie jak i same wpisy są jak najbardziej autentyczne. To nie jedyny fart, jakiego doświadczyłem. Płyty z moimi rekordami wystawiane były na aukcjach od przynajmniej kwartału. Za sprawą dosyć zaporowych cen, tych programów nie nabyły osoby postronne;)

Oczywiście moje rekordy są zapisane na kilku różnych płytach (przynajmniej dwóch lub trzech) z tym samym programem - przebywałem w różnych lokalizacjach i grałem w to samo. Naturalnie więc, postaram się kontaktować z dalszymi nabywcami tychże płyt, będę nadal pytał o zdjęcia i oczywiście o odsprzedaż. Wcześniej, niestety, kolekcjoner od którego negocjowałem opisywane tu płyty, upłynnił innym osobom sprawne i niesprawne układy z programami. Z wrażenia nie tylko ja oniemiałem - sam kolekcjoner nie dawał wiary w to co mówię i w to, co się działo. W każdym razie na tę chwilę mam swoje rankingi z trzech różnych gier i są to Ehrgeiz, Tekken 2 ver. B i Soul Edge ver. II.

Brakuje mi wciąż Tekken 3 w nie wiem jakiej rewizji. Ciężko rozpoznawać je bez wchodzenia do menu serwisowego, a przecież konfiguracja nie stanowiła rutynowej czynności wykonywanej codziennie. Jedną z nielicznych, znaczących i jednocześnie drobiazgowych różnic rozpoznawalnych z perspektywy gracza jest brak znaku, znak ™Trade Mark lub ®Registered przy logotypie na ekranie tytułowym.

Wiem, że jeden program ma charakter szczególny - z tą grą zdecydowanie spędziłem wiele godzin, natomiast moje rekordy są dosyć mocno wyżyłowane. Pamiętam też, że maszyna z tą kopią programu była przynajmniej raz transferowana w ramach naszego miasta z lokalizacji A do B i grałem na niej w obu tych miejscach.

Poza tym, w rankingu popularności postaci powinien królować King. Dlaczego? Ano z tego powodu, że miałem olbrzymi influence na wybory innych graczy. Choć w tamtym czasie potrafiłem już dobrze grać Mokujinem, który co rundę zmieniał się losowo w jedną z postaci, to się jakoś tak złożyło, że faworyzowałem akurat Kinga bo przy łamaniach (tzw. multiparts) kamera oferowała ciekawe ujęcia. Spodobało się to nie tylko mi i w ten sposób miałem wielu naśladowców;)

Drugą charakterystyczną cechą pożądanej przeze mnie płyty jest większościowa ilość (w statystkach) rozgrywek rozegranych na drugim kontrolerze. Tu znowu byłem tym, który wyznaczał pewne trendy;) Pewnego razu jeden z przycisków zaniemógł po stronie pierwszego gracza. Ponoć była to grubsza awaria, operator mi tłumaczył, że microswitch niby działał, natomiast to płyta nie odbierała impulsów. Jakkolwiek sensownie to tłumaczenie by nie brzmiało, nie zmieniało to faktu, że wielu zagrywek nie dało się wyprowadzać z perspektywy pierwszego gracza.

Takim Kingiem nie dało się robić multipartsów, więc przeskoczyłem na perspektywę drugiego gracza, gdzie z buttonami czy stickiem już nie było problemu. Początkowo grałem samotnie w ten sposób, niemniej inni grający Kingiem szybko przekonali się do mojej decyzji i przemogli się do ponoć przegranej perspektywy drugiego gracza. Jeśli ktoś taką płytę widział, jeśli ktoś o niej wie, niechaj w komentarzu wrzuci foto z tabelą rekordów. Jest to płyta, z którą najwięcej czasu spędziłem i raczej nie będę miał trudności z jej rozpoznaniem.

Wracając do tematu rekordów - naprawdę do dziś jestem pod wrażeniem. Wszystkie te programy były nam udostępnione w rok, może w 2 po ich premierze. Rekordy są chomikowane już 20 lat! Aż się trzęsę ze strachu z myślą o tym aby nie zwalić backupu tych danych, o ile jest to na dzisiejsze czasy już dosyć tanie i przystępne w archiwizacji. Cieszy mnie, że były ewidentne próby podjęcia wyzwań jeśli chodzi bicie moich rekordów i cieszy mnie, że zostałem pobity. Niektóre wyniki sugerują, że muszę wypracować nieco lepsze wzory na bicie rekordów. Ale przed tym musi być solidny trening, abym znów zaskoczył na tzw. "tory".

No i to tylko albo aż tyle na dzisiaj. Z pewnością dla niektórych będzie to rzecz błaha, niemniej takie zarządzenie losu w moim przypadku ma znaczenie szczególne. Dla mnie to wydarzenie jest równie niewiarygodne, jak wynik ostatniej rundy z EVO Moment 37. Takie rzeczy nie zdarzają mi się codziennie. Poza rekordami zależy mi na samych płytach. Dowiem się w jakiej dokładnie rewizji były te programy oraz ile lat były na chodzie, tak samo jak ile szacunkowo zarobiły pieniędzy. Ostatecznie będę miał bezpośredni dostęp do wszystkich smaczków i szczegółów - w końcu - po 20-tu latach dosyć wyczerpujących poszukiwań.

EVO Moment 37 - to pamiętne wydarzenie doczekało się nawet książki...

P.S. Aha i epilog mojej historii jest taki, że wszystkie trzy płyty, których rekordy widać tutaj na zdjęciach, są już w drodze do mnie;) Wybaczcie jakość zdjęć i błysk flesza, zdjęcia nie są mojego autorstwa, a wydarzenie to jest relacjonowane na gorąco.

Aktualizacja

Otrzymałem już przesyłkę. Najważniejsze, że programy wciąż działają. Szczęśliwie płyty nie były czyszczone przed wysyłką. Piszę szczęśliwie, gdyż wszelkie ślady i zabrudzenia można teraz udokumentować i ewentualnie na ich podstawie podjąć odpowiednie działania. Gdyby sprzedający wyczyścił mi płytę utrudniło by mi to przykładowo ocenę co do słuszności aplikowania środków chemicznych, które stosuję w różnych okolicznościach - np. po obrażeniach wodnych.

Poza tym do łańcucha zależności dołączył dystrybutor tych płyt;) Okazuje się, że wraz z zapoczątkowaniem mojego hobby, trzy lata temu był to jeden z pierwszych kontaktów jaki pozyskałem przy okazji kolekcjonowania płyt. To był czas, w którym obcych ludzi pytałem o rzeczy, o które zazwyczaj nie pytam, jednocześnie był to jak by nie patrzeć nowy ląd i nowa nadzieja w moich poszukiwaniach. Dystrybutor również był odpytywany przeze mnie o operatora, którego usilnie poszukiwałem. Rzecz jasna w odpowiedzi nie otrzymałem niczego konkretnego, tylko jakiś bełkot, z którego wynikało, że zasadniczo bardziej się powinienem zastanawiać nad tym kto u dystrybutora się nie zaopatrywał;)

Tekken 2 jest nieco mocniej zakurzony, szczęśliwie raczej przebywał bardziej w wilgotnym środowisku niż mokrym. Sporo kurzu - nic wielkiego - do wyczyszczenia. Potencjometr do regulacji głośności ma oderwaną nóżkę - trzeba będzie się nim zaopiekować. Poza tym nylonowe dystansery zostały zastąpione ordynarnymi śrubami w sekcji, gdzie utrzymywana jest płyta z programem gry. Szczęśliwie ostatnio trafiła mi się okazja, dzięki której zakupiłem części zamienne do tego rodzaju płyt i akurat dystansery są wśród tych elementów.

Ehrgeiz najlepiej zachował stan spośród tych wszystkich płyt, nie oznacza to, że bez lutownicy się obejdzie;) Brakuje kondensatora w sekcji gdzie zlokalizowane jest CPU. Zasadniczo z przyzwoitości we wszystkich płytach NS11/NS12 wypada wymienić kondensatory, mają przecież 20 lat, często ich brakuje, a zdecydowanie najczęściej są obite. Nie będę naiwnie dawał wiary w to, że będzie dobrze, lepiej prewencyjnie je wymienić i zabezpieczyć płyty przed tego rodzaju usterkami.

Soul Edge przeżył najwięcej - płyta doznawała wodnych obrażeń - nie wiadomo jak długo, ale nie wygląda to tylko na jednodniowy incydent. Skorodował jeden potencjometr, jedna ze ścieżek w złączu odchodzi od laminatu, natomiast w pobliskim obszarze mam spore wątpliwości co do sprawności jednego ze zintegrowanych układów. Również okoliczne ścieżki mogą wymagać naprawy. Laminat z tyłu jest porysowany - muszę sprawdzić przewodność ścieżek i ewentualnie je naprawić. Na koniec nie zaszkodzi nanieść dodatkową, ochronną warstwę odpowiedniego lakieru. 

gry hobby inne

Komentarze

0 nowych
DjLeo MODERATOR BLOGA  18 #1 05.08.2017 00:26

Fajny wpis.

Ehh Soul Edge, kupiłem tę grę tylko dla intra, które przypadkiem zobaczyłem na giełdzie i się zakochałem w nim. Zresztą zobaczcie sami:

https://www.youtube.com/watch?v=RtF80UCgarY

Nie wiem czy wiesz @KyRol ale były 2 wersje, Soul Edge i Soul Blade, różnica to sprzedaż na rynek JPN i EU. W tym drugim był wtedy zakaz golizny w grach i ta Pani wynurzającą się z wody w jednym intro była nago w drugim nie. Były też inne różnice, ale ta chyba najważniejsza :). Ot taka ciekawostka :) W tym akurat które podlinkowałem jest goła :)

Zresztą tutaj są obie wersje i widać różnicę.
https://www.youtube.com/watch?v=4k5EM1KxHZg

KyRol   18 #2 05.08.2017 00:39

@DjLeo: Tak wiem oprócz tego jest to wspomniane w filmie o Soul Edge, który dodałem do wpisu. Niestety, nie wszystko, co przedstawia Game Nexus w swoich filmach ma pokrycie z rzeczywistością. Intro interm - to tylko przerywnik kilkuminutowy. Mi się podoba, ale ja Soul Blade traktuję jako zupełnie inną grę od Soul Edge z automatów.

Przytłaczająca masa obciachowych dodatków z Soul Blade mi psuje nieco smak, dodatkowo tekstury w wersji automatowej wyglądają nieporównywalnie lepiej, animacja jest bardziej wygładzona, a całość choć mniejsza jest, to o niebo lepiej dopracowana w kontekście całej gry. Dodatkowo światło w wersji Arcade pięknie gra i tworzy otoczkę, jakiej wersja konsolowa moim zdaniem nie oddaje.

No ale sentyment raczej bierze się z inicjacji. Jeśli ktoś zaczynał od Soul Blade, wersja Arcade może być dla niego mniej atrakcyjna. W moim przypadku jest dokładnie odwrotnie.

Autor edytował komentarz w dniu: 05.08.2017 00:42
gowain   19 #3 05.08.2017 01:12

Łooo Panie, fajna historia, fajne hobby, dołączasz do Teleexpressowej Galerii Ludzi Pozytywnie Zakręconych! ;)

A tak serio. Mój głos (o ile wpis zgłosisz) już masz. Bardzo dobry wpis, świetnie się czytało.

KyRol   18 #4 05.08.2017 01:35

@gowain: No właśnie o czytanie wpisu się trochę obawiałem. Dzięki za informację zwrotną.

gowain   19 #5 05.08.2017 02:13

@KyRol: Dobrze, dobrze się czytało, zawsze dobrze się czyta kogoś kto jest pozytywnie zakręcony w danym temacie :)

lordjahu   21 #6 05.08.2017 02:22

U make my day ;)

KyRol   18 #7 05.08.2017 02:26

@gowain: Intencyjnie rozdzieliłem niektóre kwestie na wątki i miałem wątpliwości, że czytelnicy mogą je źle lub nieodpowiednio posklejać. No ale skoro jest dobrze, to zostańmy przy tym, że jest dobrze;)

Pangrys WSPÓŁPRACOWNIK  21 #8 05.08.2017 08:23

Świetny wpis, masz mój głos :)

  #9 05.08.2017 09:34

Ja tez grywalem w wozach drzymaly w latach 80-tych ale wtedy byly jescze gru z dekadu wczesniej. Galaga, king fu master, pooyan, moon patrol itp.

  #10 05.08.2017 10:39

Człowiek z pasją :) Pozdrawiam :)

Berion   15 #11 05.08.2017 11:20

Czy Namco System 11 pokrywa się z bebechami PSX? Skoro SE na automaty był bogatszy to może dałoby się zrobić Frankensteina na PSX. :) Jeśli też działa na ~33MHz z 2MB RAM to tekstury i obiekty powinny być akuratne.

Uwielbiałem tę grę, szczególnie że bardzo łatwo można było zrobić RIPa i mieścił się z CTR, Q2 i Bombermanem Party na jednej płycie (oczywiście bez FMV i muzyki). Pamiętam, że ta gra miała tak samo przegięte reversale co Dead or Alive, na których można było oprzeć całą taktykę. I te areny! Sould Calibur już nie wzbudził we mnie takiego entuzjazmu, a kolejne części uważam za dno.

Autor edytował komentarz w dniu: 05.08.2017 11:23
KyRol   18 #12 05.08.2017 11:43

@Berion: Różne informacja chodzą po sieci odnośnie specyfikacji NS11 i co ciekawe - są pomiędzy sobą czasem nie spójne. Nie wynalazłem zbyt wiele wartościowych informacji o tym systemie, a sam on jest nadziany customowymi czipami po brzegi. To powoduje, że jedynym względnie wiarygodnym źródłem informacji są dla mnie MAME Docs. Szczęśliwie w MAME coś drgnęło. Ostatnio poddawane są skalpowaniu i skanowaniu http://members.iinet.net.au/~lantra9jp1_nbn/gurudumps/decap/index.html customowe chipy, których działanie do niedawna pod wieloma względami w emulatorach po prostu odgadywało się. NS11 należy dla mnie do tej grupy.

Niestety, wydaje mi się, że dokumentacja MAME nie jest bez skaz. W przypadku NS12 w specyfikacji podano, że płyta ponoć potrafi wyświetlać obraz w 31kHz, niemniej po zabawach analizatorem stanów logicznych prywatnych kolekcjonerów, wszystko wskazuje, że obraz jest jednak wyświetlany nadal w 15kHz https://github.com/mamedev/mame/blob/master/src/mame/drivers/namcos12.cpp#L188. Jest też legenda miejska głosząca założenie, że aby zmienić tryb wyświetlanego obrazu, należy zasilać NS12 poprzez nie JAMMA a JVS. Nieszczęśliwie na tę chwilę superguna nie mam w komplecie i niczego nie mogę potwierdzić ani zaprzeczyć.

Nie pamiętam reversali w Soul Edge, jedynie guard impact i kolizje broni, które działają na zasadzie papier, nożyce, kamień. Co do pierwszego - było łatwo przerwać tego rodzaju defensywę nogą, albowiem GI nie działał właśnie na ataki nogą. Co do kolizji broni - to była to kwestia zasadniczo losowa, a losowości w grze, gdzie powinien wygrać bardziej doświadczony i opanowany gracz, no cóż, po prostu nienawidzę.

Soul Calibur był moim wysoce pożądanym tytułem. Wraz z doświadczeniem w Tekkenie 2 i Soul Edge apetyt mi wzrastał na kompleksowość i szybsze tempo rozgrywki. SC nie zawodził mnie pod żadnym względem, choć przyznam, że kilka detali mogło być lepszych. SC2 i SC3 zatraciły dla mnie klimat, w SC2 drażnił mnie design postaci, natomiast nowości stanowiły raczej rozczarowanie, a nie obiekt westchnień. SC3 pod względem designu się poprawił, ma swój urok, ale drażni mnie taki baśniowy design postaci. Pod względem technicznym też jest fajnie, bo podkręcono śrubkę kierując ukłon w stronę graczy Hardcore i Pro. Wprowadzono just frame i kilka innych technicznych usprawnień, które wyzwolić umieli tylko co bardziej utalentowani gracze.

SC4 i SC5 to bezdyskusyjnie dno i tego kijem się nie dotyka - przynajmniej do czasu gdy ktoś się nie uważa za casuala.

Autor edytował komentarz w dniu: 05.08.2017 12:17
wojtekadams   18 #13 05.08.2017 14:44

Wrócił Kyrol na Blogi! Świetny wpis!

MartinaNeumayer   6 #14 05.08.2017 15:13

Nooo.. i to jest ciekawa lektura na sobotnie popołudnie przy kawie :) Dzięki za wpis!

KyRol   18 #15 06.08.2017 21:17

@Berion: Co do Frankensteina programowego - zastanawiam się jakby teoretycznie wyciągnąć dane w sensie plików z samych kości. Mam pojęcie tylko o binarnych dumpach samych kości, za sprawą czego nie ma bezpośredniego dostępu do plików, wydaje mi się, że kopia wsadu z kości bardziej przypomina kopię zrobioną narzędziem dd z flash. Wiem o jakichś mistycznych zabezpieczeniach i wiem, że układy intela, na których przechowywane są dane z grą przez dumperów bywały wyklinane.

Ponoć chodzi o jakieś zabezpieczenia ale nie wiem dokładnie gdzie. Wiem, że z ich powodu emulacja NS11 i NS12 kula się kiepsko, zaryzykuję, że do dzisiaj. Ostatnie kompilacje bodaj MAME emulują np. Soul Calibur ciut za szybko. Do niedawna praktycznie na każdej konfiguracji emulacja NS12 była strasznie rwąca. Soul Edge z NS11 w MAME chodzi względnie ok, ale z błędami, np. na planszy Li Longa góry nie rysują się, w ich miejscu widać artefakty.

W odniesieniu do Frankensteina sprzętowego mam szalony plan kanibalizować szaraki do celu napraw płyt z NS11 i ewentualnie NS12. Nie wiem ile komponentów przynajmniej z wyglądu czy nazwy może być zgodnych ze sobą, ale myślę, że to raczej temat na kolejne wpisy. W każdym razie z racji tego, że o NS11/NS12 praktycznie prawie nie ma niczego wartościowego w sieci postanowiłem już dawno, że opiszę te systemy na blogu. Akurat ostatnio kupiłem wybrakowane płyty z NS11/NS12, więc i będę miał z czym pracować przy pisaniu.

Autor edytował komentarz w dniu: 06.08.2017 21:26
BePaluszek   2 #16 06.08.2017 22:56

@KyRol Hej, czy moj komentarz jest moze widoczny?

Berion   15 #17 07.08.2017 00:22

@KyRol: Świat automatów jest mi obcy. Zdziwiłem się że - powiedzmy - pirackie gry z automatów nie są obrazami kości czy jakimiś specjalnie zaprojektowanymi kontenerami by wszystkie te standardy (?) z różnych płyt głównych opisać w jednym pliku tak jak ma to miejsce w przypadku np. IPF (dyskietki starych komputerów), który jest idealną kopią 1:1 włączając w to opis fizycznych zabezpieczeń nośnika (a więc np. całkowicie detronizuje *.adf). Lub przynajmniej spójnego kontenera z obrazami wszystkich kości, na których znajduje się gra (jak jest w przypadku cartridge'y na różne platformy). Są niestety w postaci samych plików gry, spakowanych ZIPem. Więc nie sądzę abyś się musiał martwić o próbę skopiowania - zapewne już ktoś to zrobił.

Problemem jest hacking pliku wykonywalnego gry na PSX, by ten przyjął nowe zasoby. I to też ma szansę powodzenia tylko przy założeniu, że obie wersje gry używają tych samych formatów i powstały na sprzęt o mniej więcej zbliżonej specyfikacji (limity trójkątów, wielkości tekstur i takie tam).

To zresztą tylko samo gdybanie, ja kończę ze sceną, więc nie chcę się angażować już w nic nowego. Ale cieszę się, że podchwyciłeś temat, "that's the spirit!" :}

Autor edytował komentarz w dniu: 07.08.2017 00:23
KyRol   18 #18 07.08.2017 06:24

@BePaluszek: Tak, twój komentarz jest widoczny.

KyRol   18 #19 07.08.2017 17:02

@Berion: Na przestrzeni lat w maszynach Arcade było chyba już wszystko, Compact Flash, Talerzowe dyski twarde, CD-ROMy, GD-ROM itp., etc. Każdy przypadek gry raczej należy rozpatrywać indywidualnie. W każdym razie bez wątpienia warto zapoznać się z działaniem najstarszych klasyków, gdyż w latach późniejszych ta koncepcja ewoluowała. Rewolucja nastąpiła dopiero wraz z wprowadzeniem napędów optycznych czy zewnętrznych nośników takich jak hdd, CF czy netboot. W każdym razie polecam dwa filmy Adama. W jednym przedstawia on generalną metodę działania typowego PCB, w drugim filmie są pytania i odpowiedzi, gdzie też pada kilka interesujących wątków odnośnie tego jak działa np. wyświetlanie grafiki w przypadku konkretnej, jednej gry.

https://www.youtube.com/watch?v=NZzSklQY1yY
https://www.youtube.com/watch?v=BUn9o24w2K0

Generalnie więcej trzeba mieć chęci niż umiejętności w Arcade Hobby. Ja kocham się w zasadzie kup jedną płytę sprawną i dziesięć kolejnych uszkodzonych. Metoda wychodzenia z labiryntu po sznurku może jest i żmudna, ale efektywna ;)

edit:

Oho, paczusie doszły. Trzeba jechać, odebrać, pstryknąć parę fot i dorzucić jaką aktualizację na blogu;)

Autor edytował komentarz w dniu: 07.08.2017 17:17
KyRol   18 #20 12.08.2017 20:42

@Berion: Wpadłem zasadniczo na jeszcze jeden, mniej lub bardziej szalony pomysł jeśli chodzi o programowego Frankensteina;) Też mi się to marzy i nie wiem na ile jest to (nie)możliwe, ale do rzeczy. W ostatnich chwilach, kiedy Namco jeszcze istniało i się nazywało Namco, wydano Tekken 5. Na ps2 wydanie jest o tyle ciekawe, że zawiera tryb Tekken History, o którym też kiedyś w komentarzu debatowaliśmy.

Raczej nie jest to emulacja NS11/NS12 ale konwersja. Jest to bardziej prawdopodobne, że jednak będzie konwersja, bo zasadniczo przypomniała mi się jedna rzecz, taki detal. Na ekranie tytułowym dodano datę wydania w przypadku wszystkich gier zawartych w Tekken History, natomiast w Tekkenie 3 muzyka nie jest zależna już od rozgrywanej rundy, tylko po prostu odgrywana jest całość. W oryginale soundtrack był podzielony na segmenty i każdy z tych segmentów był przypisany określonej rundzie, oprócz tego istniały przejścia, które płynnie zmieniały jeden kawałek w drugi pomiędzy rundami. Mało kto takie rzeczy zauważy, ale ja z tą grą spędziłem minimum 1 000 h i nawet po 20 latach wciąż wiele szczegółów pamiętam.

Do dzisiaj nie przejrzałem plików na płycie z Tekken 5, ale w końcu będę musiał to zrobić. Też mi się marzy wlepienie tam Tekken Tag Tournament i Soul Edge. Ogólnie bardzo wiele zachowało się z wersji Arcade tych gier, ba po przyciśnięciu i przytrzymaniu SELECT mamy dostęp do autentycznego service menu z NS11/NS12. Niestety, wiele opcji jest wyszarzonych, niedostępnych (m.in. odtwarzanie soundtracków i dane A.D.S.). Oznacza, to, że prawdopodobnie zmieniono format muzyce i nawet nie podjęto prac polegających na wdrożeniu do konwersji części funkcji, jakie oferowało NS11/NS12.

Może to jest droga, może tu dumpy ROMów z NS11/NS12 okażą się przydatne, może to jest pole do popisu i w końcu - być może przy minimalnym wysiłku da się uruchomić więcej szpili z NS11/NS12. To jest tylko dodatek, jeden z wielu trybów, nie podejrzewam aby developerzy strugali ten tryb nie wiadomo jak tytanicznym wysiłkiem. Zajrzeć w pliki można aby chociaż ocenić z czym mamy do czynienia;)

Autor edytował komentarz w dniu: 12.08.2017 21:00
Berion   15 #21 13.08.2017 00:31

Ale ja nie twierdziłem że emulacja, to nawet logiczne że właśnie "port". Niemniej jednak firmy są leniwe i często zasoby są te same, w tych samych formatach i tych samych kontenerach. Stąd założenie, że jeśli i PSX i ten arcade (NS11/NS12? opieram się na tym co napisałeś bo ja mam niemal zerową wiedzę na temat automatów) są sprzętowo zbliżone to wtedy taki przeszczep zasobów byłby możliwy. A jeśli piszesz o jakiejś futurystycznej mobo z grą, której jednym z trybów jest antyk to emulacja też odpada, a zasoby są pewnie te same co w tejże futurystycznej grze obok zasobów tejże gry.

Autor edytował komentarz w dniu: 13.08.2017 00:33
KyRol   18 #22 13.08.2017 19:29

@Berion: Co do emulacji to były spekulacje - i tutaj przyznam szczerze, że wyszły one ode mnie. Generalnie konwersje z NS11/NS12 na ps2 dorobiły się typowych dla emulacji bolączek. Rwące tła podczas przewijania, bardzo rzadko, ale jednak pojawiające się glitche, sporadyczne spowolnienia.

NS11 to ponoć kropka w kropkę PSX, aczkolwiek śmiem w to wątpić jednak. Jakimś cudem Soul Edge lepiej wygląda w wersji Arcade - jak wspominałem - jak na moje oko jest więcej światła, animacja nieco płynniejsza, modele postaci trochę bardziej wygładzone, tekstury minimalnie lepiej wyglądają, jeśli nie są w nieco wyższej rozdzielczości. Te usprawnienia przynosi tylko Soul Edge ver. II, pierwsza rewizja była mniej ogładzona graficznie. Konsolowe wydanie Soul Blade zostało wydane po wersji automatowej SE ver. II - i jakimś sposobem wdarły się kompromisy. Nie wiem z czego to wynika, może z tego, że trzeba było iść w kompromisy ze względu na występowanie o wiele większych aren w Edge Master mode.

NS12 szacunkowo ma mocniejszy CPU o 50% - przynajmniej według wiki. Nie sądzę aby to była prawda, że akurat 50%. Pewnie to jest oparte na bazie deklaracji marketingowych, nikt tego nie sprawdzał. W każdym razie w T3 na PSX przy konwersji się narobiono aby jako-tako oddać Tekkena 3 bez nieznośnych kompromisów. Ehrgeiz też jakoś wygląda na PSX, zasadniczo chyba tylko obniżono rozdzielczość i wszystko przetrwało, co było w wydaniu Arcade.

Co do wydobywania samych plików z ROMów nie jestem w stanie określić w jakiej skali może to być wyzwanie. Jeśli zawartość ROMów jest zaszyfrowana, wszelkie manipulacje hex edytorem teoretycznie będą bezcelowe. Wedle mojego wyobrażenia co do działania gier z trybu Tekken History w Tekkenie 5, raczej to polega na odwoływaniu się do poszczególnych adresów w ROMach. Generalnie większość ROMów na płytach arcade podzielona jest na sekcje. Program, dane dźwiękowe, no i obiekty graficzne. Podział logiczny w płytach NS11/NS12 ma się jednak nieco inaczej: http://www.solvalou.com/subpage/arcade_roms/S/souledge

Na płycie z T5 znajdują się trzy Tekkeny - 1, 2 ver. B i 3. Oprócz tego jest jeszcze jedna, nieznana mi gra. We wszystkich tych grach można dostać się do autentycznego Service Menu - to również był to dla mnie fałszywy trop, dlatego błędnie przyjąłem to za emulację. Teraz wiem, że to konwersja bo na pewno zmieniono format dźwiękowi, dlatego w service menu nie ma dostępu do opcji powiązanych z dźwiękiem. Niemniej zaryzykuję, że lwia część tych gier w ramach trybu Tekken History w ciągu dalszym opiera się o strukturę ROMów z płyt NS11/NS12. Pytanie brzmi jak to jest zrobione i jak daleko można zajść manipulując samymi ROMami.

Ja sądzę, że szczyt góry należy zdobywać postępowo. Skoro jest Tekken 2 ver. B i działa w ramach TH, to można się pokusić na podmianę plików z wcześniejszej wersji T2. Jeśli się to uda, będą przebite pierwsze lody i można będzie kombinować dalej z podmianą zupełnie innej gry z NS11/NS12.

Autor edytował komentarz w dniu: 13.08.2017 19:39
Berion   15 #23 13.08.2017 23:25

@KyRol: Raczej nie jest zaszyfrowana. Jeśli to ma być brat bliźniak PSX to jest na to za słaby (33MHz, 2MB RAM, 2MB VRAM ;]).

Modyfikacje hex edytorem robi plankton. Prawdziwy trumastahax0r rozbiera kontenery (rzecz jasna żartuję ;p).

Autor edytował komentarz w dniu: 13.08.2017 23:25
KyRol   18 #24 14.08.2017 22:27

@Berion: No pewnie nie jest zaszyfrowana, ale kto tam wie jakich użyto zabezpieczeń. Dumerzy z całkiem konkretną flotą całkiem drogich, często przemysłowych programatorów walczyli o zweryfikowany dobry dump z tych kości.

Przejrzałem pliki na płycie z T5 - na dzień dobry cztery czy pięć plików .bin. Czyli jak mniemam - kontenery. Eeeeh... oby to grzebanie w tych plikach przyniosło jakiś pożądany efekt, kiedyś rozstroju żołądka od tych kombinacji na miejscu dostanę. Jeszcze wyjąć to z kontenera pół biedy, gorzej gdy przyjdzie to poskładać z powrotem i się okaże, że gdzieś jeszcze jakaś suma kontrolna jest sprawdzana...

Berion   15 #25 15.08.2017 11:55

@KyRol: Szyfrowanie zawartości to zupełnie inna kwestia niż dumpowanie kości.

No niewykluczone. ;)

Gratulacje!

znalezione maszynki:

Twój czas:

Ogól Naczelnego!
Znalazłeś(aś) 10 maszynek Wilkinson Sword
oraz ogoliłaś naszego naczelnego!
Przejdź do rankingu
Podpowiedź: Przyciśnij lewy przycisk myszki i poruszaj nią, aby ogolić brodę.