Logitech G Pro X LIGHTSPEED — słuchawki dla graczy, które stały się doskonałe

Ci, którzy mieli okazję śledzić mojego bloga, wiedzą, że w połowie maja miałem możliwość przetestować w praktyce fenomenalne słuchawki dla graczy, Logitech G Pro X. Model ten charakteryzuje się świetną jakością wykonania, dołączonymi do zestawu przejściówkami oraz oferuje rozbudowaną aplikację do zarządzania i personalizacji. Na testach spędziłem wiele czasu, słuchając muzyki, tworząc filmy a także - korzystając z dobrodziejstw wydajnego sprzętu - zapędzania przeciwników w kozi róg w Warzone. Darzyłem ten model wielkim zaufaniem, gdyż przez cały okres testów ani razu nie miałem z nim problemów. Jedyne czego mi w nim brakowało do pełnego szczęścia, to właśnie bezprzewodowego połączenia. 

Nawet sobie nie zdajecie sprawy jak wielkie było moje zdziwienie, gdy na początku czerwca otrzymałem wiadomość, że za ponad miesiąc będzie premiera wersji bezprzewodowej. Nie ukrywam, że mocno rozradowała mnie ta informacja, szczególnie że kilka dni później, na warsztat przyszła niespodziewana paczka z akcesoriami do recenzji. W dzisiejszej recenzji mam zamiar skupić się na różnicach między wersją przewodową a bezprzewodową. Na pierwszy rzut oka różnic jest tylko kilka, ale po głębszej analizie ... 

Prawie bez kabli

Jak przystało na model bezprzewodowy, producent tym razem dorzuca do zestawu tylko kabel zasilająco/ładujący USB na USB-C. Możemy za jego pomocą podładować akumulator urządzenia i jednocześnie korzystać z niego. Taka opcja nie przekreśla grania "po kablu" ale daje wybór, choć i tak odbiornik będzie musiał być podpięty. Na nic szukanie przejściówek po mini-jack do telefonu czy specjalnego kabelka pod komputer. Tym razem ma być bezprzewodowo i jest. W skład zestawu prócz wspomnianego kabelka wchodzi materiałowy futerał, który poznaliśmy już w przypadku poprzedniej wersji oraz doczepiany mikrofon. Nie mogło zabraknąć dodatkowych nauszników materiałowych, które mogą uzupełnić te ze skóry ekologicznej, gdy np. będzie za ciepło i uszy spotkają się z wodospadem potu.

Do zestawu producent dorzuca nadajnik USB LIGHTSPEED WIRELESS, który ma ułatwić parowanie między urządzeniami. Nie mogło zabraknąć kilku zeszytów upragnionej instrukcji obsługi, karty gwarancyjnej oraz przewodnika po funkcjach urządzenia. Gdy przejdziemy do opisywania nowej wersji słuchawek i porównywania jej z poprzednim modelem, zauważymy że praktycznie mamy do czynienia z tym samym urządzeniem. Producent zastosował kilka trików zwiększających łatwość korzystania ze słuchawek, dodał panel sterujący, ale nie zmienił choćby domyślnego wyglądu czy sposobu wpinania słuchawek.

Biorąc do rąk opisywany model zauważymy, że są nieco cięższe od poprzedników. To wina wbudowanego akumulatora, który podniósł wagę o dodatkowe 50 gram (370 g). Jednak gdy założymy je na głowę, raczej różnicy nie poczujemy. To zasługa świetnego zgrania między aluminiowym a stalowym wykończeniem i pokrycia całości świetnej klasy plastikiem i skórzanym wykończeniem. Nic dziwnego, że biorąc Logitech G Pro X do rąk, mamy wrażenie użytkowania modelu premium gdyż jego cena niebezpiecznie się zwiększyła.

Drobne zmiany zaszyły za to w przypadku lewego nausznika, na którym producent musiał przeprowadzić małą rewolucję. Jak słusznie zauważyłem na początku, zrezygnowano z gniazda jack 3,5 mm na rzecz wejścia USB-C służącego do podładowania urządzenia. Idąc od niego ku frontowi, znajdziemy podłużną diodę powiadamiającą o stanie naładowania, a w przypadku korzystania ze słuchawek, informująca o poprawnym działaniu. Jeszcze bliżej ku frontowi, znajdziemy dobrze znany, odpinany mikrofon. Ten nie uległ zmianie, wciąż dając możliwość łatwego odginania pod preferencje użytkownika.

Na tylnej krawędzi, tuż za portem ładowania, znajduje się suwak zasilania, określający czy urządzenie jest włączone, czy nie. Producent tuż pod przełącznikiem zastosował odpowiednie kolory - zielony i czerwony (na zdjęciu z przekłamanie koloru), by użytkownik szybko połapał się jaką opcję uruchomił. Tuż obok przełącznika, znajduje się plastikowy scroll do ustawiania głośności. Domyślnie nie posiada on blokady na początku i na końcu, więc możliwe jest stopniowe ustalanie głośności pod własne widzi-misie. Na samym końcu między uchwytem mocującym a scrollem znajduje się przycisk mikrofonu. Wciśnięty oznajmia o włączonym trybie nagrywania, a lekko wystający (z czerwoną obwolutą), że mikrofon jest nieaktywny. 

Specyfikacja techniczna

  • Membrany - 50 mm
  • Pasmo przenoszenia słuchawek - od 20 do 20 000 Hz
  • Impedancja - 32 Ohm
  • Czułość - 91,7 dB
  • Typ mikrofonu - jednokierunkowy
  • Pasmo przenoszenia słuchawek - od 10 do 10 000 Hz
  • Łączność - bezprzewodowa
  • Sygnał - 2.4 GHz LIGHTSPEED
  • Akumulator - do 20 godzin działania
  • Zasięg - do 15 metrów
  • Dźwięk - wielokanałowy 7.1 + Blue VO!CE
  • Wymiary - 138 x 94 x 195 mm
  • Waga - 370 gram

Wstępna personalizacja

Gdy wyjmiemy słuchawki z pudełka, szybko zauważymy, że te mają już jakiś zapas energii na start. Jak na moje oko wystarczyła ona na 14 godzin wstępnego testowania i zmiany ustawień opcji w programie dedykowanym. Po tym czasie trzeba było je porządnie podładować. W zestawie nie znajdziemy ładowarki sieciowej, więc musimy skorzystać z nieco wolniejszej opcji, poprzez port USB. Czas potrzebny do zapełnienia akumulatora powinien zamknąć się w niecałej godzince, ale za to wystarczy on na około 20 godzin działania. To dobry czas biorąc pod uwagę możliwości konfiguracyjne mikrofonu oraz ustawianie dużych wartości głośności. 

Ponownie, by móc skorzystać z zaawansowanych trybów personalizacji oraz dostosować mikrofon i głośniki, skorzystać musimy z dedykowanego oprogramowania producenta. Logitech G Hub pozwoli nam w szybki, łatwy sposób określić możliwości mikrofonu, korektora i akustyki pod własne preferencje. System zmiany parametrów jest identyczny co w poprzednim modelu, więc niczym się od niego nie różni. Przewiduję, że w dniu premiery lub kilka dni później, otrzyma on szereg aktualizacji, wprowadzających drobne różnice w działaniu.

Powyższy filmik tworzyłem na potrzeby poprzedniego modelu, ale w związku z tym, że w obu przypadkach mamy do czynienia z tym samym przetwornikiem i jakością dźwięku, postanowiłem skorzystać ze sprawdzonego materiału. Z nowego modelu korzystam już dość długo i jak ktoś chciałby sprawdzić jak się mnie "słyszy", wystarczy umówić się na rozmowę w komunikatorze audio lub zaprosić do gry w CoD: Warzone (lordjahu#21589). Wiele się w tej materii nie zmieniło. 

Fenomenalna bezprzewodowość

Uważam, że wydanie odświeżonej wersji słuchawek, ale w wariancie bezprzewodowym, było strzałem w dziesiątkę. Poprzedni model już od swojej premiery był zachwalany za jakość wykonania i świetne możliwości dźwiękowe. System ten idealnie sprawdza się podczas grania, do którego został stworzony, ale również do pracy i wszelakiej rozrywki. Siła sygnału pozwala na odejście od nadajnika do 15 metrów, więc nie powinno być problemów podczas oczekiwania na mecz, by wyskoczyć do kuchni po zimne piwko, ew. smaczną kawę. Długo nie zapomnę sytuacji, w której gadając z kolegami w lobby gry, oczekując na czwartego do kwartetu Battle Royale, robiłem naleśniki w kuchni :) 

Po najdłuższej posiadówce przy osiedlowym LAN-Party World of Warcraft, zdjąłem słuchawki Logitech G Pro X Wireless dopiero po 7 godzinach zabawy. Z racji dobrej wentylacji nauszników materiałowych i średnich sił oddziałujących na uszy, nie doświadczyłem jakoś przesadnego bólu w tych okolicach ... no może lekko się spociłem po tak długim użytkowaniu bez przerw. Ogólnie rzecz biorąc, słuchawki świetnie dociskają uszy, ale nie sprawiają wrażenia zbyt mocno zamocowanych nauszników. I chwała za to Logitech'owi.

Podsumowanie

Od premiery poprzednika nie minęło wcale tak wiele czasu, a już otrzymujemy mocno unowocześniony produkt. Doczekaliśmy się w nim drobnej ewolucji w postaci łączności bezprzewodowej. Producent zastosował w Logitech G Pro X Lightspeed pojemny akumulator, pozwalający na uzyskanie do 20 godzin na jednym ładowaniu, co może nie jest wynikiem wybitnym, ale wystarczającym. Szybkie podładowanie uzupełni akumulator w ciągu niecałej godzinki, korzystając ze zwykłego portu USB w komputerze. Na poprzednim urządzeniu pracowało mi się tak bardzo dobrze, że podsumowałem je w recenzji używając frazy fenomenalne. Teraz gdy miałem możliwość pobawić się nową wersją nieco dłużej, mogę z całą pewnością nazwać je idealnymi!

Nie zrozumcie mnie jednak źle. Uważam te słuchawki za jedne z najlepszych na rynku a na pewno najlepsze z grona, które przyszło mi testować na blogu od początku 2011 roku. Mam świadomość, że mogą posiadać drobne różnice między dostępnymi w sklepach urządzeniami, ale biorąc pod uwagę ich cenę, która powinna klarować się w okolicach ~800 zł* uważam, że może być świetnym wyborem dla wybrednego, ale i wymagającego gracza. Gorąco polecam Logitech G Pro X Lightspeed!

* - klikając, zaglądając i kupując z reflinka, wspierasz moją działalność na blogu. Pozwalam modyfikować link, skracać i kupować bez mojej wiedzy, byle więcej niż 1 :)