Recenzja 55-calowego „dzieła sztuki" od Samsunga. Smart TV z funkcją The Frame odejmuje mowę!

Na samym początku należy się mała wzmianka dotycząca tytułowego "dzieła sztuki". Otóż dożyliśmy czasów w których technologia użytkowa także może stać się sztuką. By tego dokonać musi ona spełnić masę zobowiązań dotyczących prostego przesłania, konstrukcji oraz "tego czegoś" co przykuje naszą uwagę na dłużej. Z tego właśnie założenia wyszła marka Samsung tworząc Smart TV The Frame, który w momencie wyłączenia, przeistacza się w elektroniczne dzieło sztuki, ale przejdźmy może do początku ...

Wiadomo nie od dziś, że największym utrapieniem dekoratorów wnętrz jest zawsze widoczna na pierwszym planie - elektronika. Pół biedy kiedy jest ona włączona, ale gdy gaśnie otrzymujemy wielką czarną plamę. Tak jest właśnie z telewizorami. Samsung dokładnie przemyślał tę kwestię i zamiast wyłączenia urządzenia, zastosował energooszczędny tryb zwany "Art mode". Ma on na celu zmianę nieużytkowanego telewizora w czynny obraz, zdjęcie, rysunek. Jak to z obrazami bywa, nic nie stoi na przeszkodzie by go zawiesić na ścianie i skorzystać z dedykowanych ramek. 

Wielki, masywny i ciężki

Gdy zamawiałem telewizor na testy, nie spodziewałem się że będzie on taki ciężki. Gdy okazało się że będzie ważył ponad 20 kilo, zacząłem się zastanawiać czemu wybrałem pracę a nie dom, jako miejsce docelowe. Po cudownym załadowaniu i transporcie telewizora Oplem Corsą C do domu, przystąpiłem do otwierania kartonu. Okazało się że otrzymałem do testów model z 55 calową matrycą. Prócz ekranu, w pudełku możemy znaleźć również dedykowane okablowanie, metalowe nóżki montażowe, pilot, zestaw do montażu na ścianie oraz moduł One Connect. Oczywiście nie mogło zabraknąć kloca, w postaci rozpisanej instrukcji obsługi.

Z racji tego że nie będę do testów porywał się z wiertarką na ścianę, zdecydowałem się postawić telewizor na blacie. Tu spotkałem się z pewnym problemem, gdyż po włożeniu metalowych nóżek w spód obudowy - ich rozstaw wynosił aż 120 cm, czyli o ponad 10 centymetrów więcej niż mój mebel. Z racji braku odpowiedniej podstawy, postanowiłem zostawić TV na panelach. Spód nóżek został pokryty gumowymi wstawkami, uniemożliwiającymi porysowanie podłoża.

Sama instalacja telewizora nie należy do najtrudniejszych. Producent zadbał o to by odbyło się to prosto i szybko. Na plecach telewizora znajdziemy dwa zasłonięte gniazda. To u góry odpowiada za montaż do ściany a to poniżej do podłączenia okablowania. Po zdjęciu zaślepki, należy podłączyć kabel zasilający oraz optyczny (Invisible Collection). Jeżeli zechcemy, możemy zasłonić gniazdo zdjętą wcześniej zaślepką. Użyty kabel optyczny jest prawie niewidoczny, a przypomina nieco grubszą żyłkę wędkarską.

Drugą wtyczkę kabla Invisible Collection podłączamy do modułu One Connect, pełniącego rolę stacji przekaźnikowej przy podłączaniu dodatkowych akcesoriów takich jak soundbary, głośniki, pamięci zewnętrzne i inne. Po udanym podłączeniu, wpinamy kable zasilające do gniazdek. Po tej czynności, nasz telewizor uruchomi się i przejdzie w tryb artystyczny. Sam telewizor jest bardzo masywny ale posiadający prostą konstrukcję i brak jakichkolwiek dodatkowych wejść na obudowie. 

Specyfikacja techniczna

  • Przekątna - 55 cali
  • Rozdzielczość - 3840x2160 HDR / PQI - 2100
  • Dźwięk - Dolby Digital Plus / 40 W
  • System - Tizen
  • Złącza - 4x HDMI, 3x USB, DLNA
  • Łączność - WiFi, Bluetooth
  • Średni pobór mocy - 103 W
  • Wymiary - 71 x 123,5 x 4,25 cm
  • Waga - 18,6 kg

Smart TV pełną parą

Samsung The Frame możemy wykorzystać jako odbiornik do odbierania telewizji naziemnej i satelitarnej, ale również jako Smart TV do przeglądania treści internetowych. Urządzeniem którym będziemy sterować telewizorem jest dołączony do urządzenia, pilot. To małe cudeńko zostało tak skonstruowane by posiadać tylko najbardziej potrzebne klawisze i być bardzo proste w obsłudze. Na górze znajdziemy włącznik zasilania, możliwość wybierania numerów kanału oraz wejść odbierania sygnałów. Pomiędzy nimi znajdziemy możliwość sterowania głosowego.

Poniżej znajduje się owalny panel wyboru wraz z przyciskiem inicjacyjnym na środku. Pod nim znajdziemy klawisz cofania, wywołania menu głównego oraz zastopowania i wznowienia. Na samym środku pilota znajdziemy "klawisz" głośności i zmiany kanałów. Tu muszę się zatrzymać, gdyż jako "oczytany fan instrukcji obsługi" spędziłem godzinę rozkminiając jak się steruje głosem tym przyciskiem. Okazało się bowiem że podczas wciskania go mogłem wyciszyć urządzenie, a wystarczyło ten klawisz przesunąć w górę lub w dół ... brawo ja :) 

Gdy wciśniemy klawisz domowy, wywołamy na dole ekranu specjalną belkę aplikacji. Została ona podzielona na kilka skrótów. Mam ma myśli ustawienia, aplikacje, wybór sygnału, wyszukiwarkę oraz ustawienia trybu artystycznego. Skakanie między nimi jest szybkie i natychmiastowe. Sterowanie pilotem jest bardzo intuicyjne i już po kilku minutach zabawy, staniemy mistrzem w jego użytkowaniu. W zaawansowanych ustawieniach otrzymamy dostęp do opcji ogólnych, zmiany obrazu, dźwięku, nadawania oraz możliwość skorzystania z pomocy technicznej. 

No i to jest jakość

Samsung zastosował w tym modelu rozdzielczość UHD (4K) która zapewnia niezrównaną jakość i wyrazistość. Obraz jest pełen szczegółów i w przypadku oglądania treści w jakości 4K, ciężko było mi zbierać zęby z podłogi. Poświęciłem kilka wieczorów by sprawdzić jak telewizor poradzi sobie z filmami Bluray a także z treściami 4K dostępnymi w internecie. Sam na co dzień używam telewizora FullHD tej firmy (UE40H6270 FHD) który już zaczyna niedomagać przy odtwarzaniu wysokiej jakości treści.

W menu opcji można ustawić możliwość automatycznego włączania trybu HDR w filmach, posiadających taką funkcję. W opcjach obrazu wystarczy wybrać tryb dynamiczny i włączyć film posiadający funkcję HDR (na YT jest ich kilka). W tym momencie telewizor wychwyci taki sygnał i dodatkowo podkręci kolory. Muszę przyznać iż w takiej formie film promocyjny z Peru wygląda wręcz obłędnie. Może i sztucznie podbite kolory wyglądają nienaturalnie, ale za to jak ładnie to wygląda na TV.

Jak wiadomo najlepiej ogląda się treści, bezpośrednio patrząc na obraz. Gdy zdecydujemy się na oglądanie z boku, nie stracimy za wiele na jakości gdyż kąty widzenia w tym modelu są bardzo dobre. No, może gdy popatrzymy na niego z góry jest już trochę gorzej. 

Z jakością dźwięku, Samsung The Frame stoi na wysokim poziomie oferując jakość Dolby Digital Plus, porównywalną z efektem przestrzennym 5.1. Dźwięk jest czysty i gra bardzo donośnie przy ustawieniu najwyższych wartości.

Tryb artystyczny jest ok, ale ...

Wyłączając urządzenie, telewizor zamiast się wygasić przechodzi w energooszczędny tryb sztuki. W trybie tym wyświetlony zostaje wybrany przez nas wcześniej obraz, grafika lub zdjęcie. Te możemy wybierać z dostępnej w telewizorze bazy, podzielonej na kilka kategorii. Mam na myśli martwą naturę, wzory, miejską abstrakcję, dziką przyrodę, sztukę cyfrową itp. Łącznie mamy do dyspozycji ponad 40 dzieł. O każdej z nich możemy się co nieco dowiedzieć, czytając o procesie ich powstawania. Możemy również dodać do bazy własne zdjęcia lub skany a także skorzystać ze sklepu producenta w celu zakupu znanych dzieł sztuki. W każdym momencie możemy włączyć tryb wyboru ramki okalającej wraz z wyborem jej koloru lub z niej zrezygnować by obraz został rozciągnięty na całą powierzchnię ekranu.

Na ekranie zainstalowany został sensor jasności otoczenia. Wykrywa on poziom natężenia światła przed ekranem i dostosowuje jasność i tonację kolorów na ekranie. W przypadku przebywania w jasnym pomieszczeniu, tonacja kolorów i jasność będą stały na wysokim poziomie. W przypadku zaniku światła, obraz przejdzie w dodatkowy tryb oszczędny, ściemniając obraz. Przyznam że opcja ta jest bardzo ciekawa, ale według mnie działa stanowczo za wolno. Jak wygląda to w praktyce, prezentuje poniższy filmik:

Osoby chcące powiesić testowane urządzenie na ścianę, dodatkowo otrzymały możliwość zamocowania okalających go ramek. Tych do wyboru jest kilka, w tym - kolor orzecha, beżowego drewna oraz biały. Niestety nie są one dodawane domyślnie do zestawu i będziemy zmuszeni je dokupywać oddzielnie. A że jest to koszt duży (ok. 999zł) to raczej wiele osób sobie to daruje. Prócz dedykowanych nóżek, możemy skorzystać ze specjalnego stojaka, zmieniającego telewizor w dopiero co wystawiony na sztaludze obraz. 

Warto się zadłużyć?

Warto. I piszę to z pełną odpowiedzialnością. Testowana przeze mnie matryca posiadała 55 cali, żywego i diabelnie ostrego obrazu. Podczas trwania testów miałem możliwość oglądania filmów w najwyższej jakości, animacji oraz grania w tytuły postawione na 4K! Jakość odwzorowania kolorów, funkcja HDR oraz możliwość trwania w trybie gotowości zwanym tu trybem sztuki, to same zalety tego urządzenia. Do wad dodałbym ogromny gabaryt tego modelu oraz jego wagę, ale w końcu jak ktoś go kupi to raczej zawiesi lub postawi bez późniejszego przesuwania. Cena za model 55 calowy na dzień dzisiejszy wynosi aż 9999zł a za 65 cali zapłacimy aż o 3000 złotych więcej. Na szczęście producent poszedł po rozum do głowy i przy zakupie tak drogiego sprzętu, liczyć możemy na zakup ramy Orzechowej nie za 999zł a za 1zł :) Czy poleciłbym zakup? Tak, oczywiście, naturlich! To bardzo wysoka cena jak na telewizor 4K, ale dostajemy w niej najwyższą jakość wykonania i funkcji. Jak nic pod choinkę dla bogatych ;)