Stoneshard — fabularna gra akcji dla niestrudzonych masochistów

Na początku tego roku, chyba w jednym z podcastów internetowych, natrafiłem na informację o tworzonej przez debiutujące studio Ink Stains Games, grze zawierającej zapomniane już elementy rpg. Ich nowy twór miał posiadać bardzo rozbudowany system rozwoju postaci oraz jak na Indyka przystało, obiecującą otoczkę audio-wizualną. Niedługo po tym, znalazłem informację, iż na początku lutego gra weszła do wczesnego dostępu, już na starcie oferując od groma rozbudowanej mechaniki oraz przemyślany wątek fabularny.

Od startu wczesnego dostępu, twórcy zdecydowali się wypuścić bezpłatny prolog swojej gry, by zachęcić zainteresowanych i odsiać zapaleńców, którzy nie są godni zagrać w ten jakże wymagający tytuł. Nie ukrywam, że kupiła mnie bardzo rozbudowana mechanika gry, jej całkiem pokaźna złożoność oraz mocno intrygująca ścieżka fabularna. A że za Indykami ciągle się uganiam, odłożyłem na bok zWarzonego Call of Duty i wkroczyłem do tajemniczej krainy, zwanej Aldor.

Tajemniczy, otwarty świat

Już w bezpłatnym prologu odkrywamy pierwsze informacje dotyczące tegoż jakże tajemniczego świata. W skrócie Aldor to nękana wojną i nekromancją kraina, która w ciągu ostatnich lat stała się wielkim poletkiem krwawych najazdów i celem poszukiwaczy skarbów. Otóż w świat poszła plotka, że w owej krainie znajdują się pozostałości potężnego artefaktu, który w dłoniach użytkownika może zasądzić o losach świata. Gracz wciela się więc w doświadczonego najemnika, który postanawia odnaleźć tajemniczy przedmiot, przy okazji oczyszczając krainę z wszelakich, demonicznych szkaradzieństw. 

Mimo iż wielu zapalonych graczy rozpoczyna swoją przygodę, zazwyczaj pomijają oni samouczek na rzecz szybszego rozpoczęcia zabawy. Moim zdaniem w tym akurat przypadku rozegranie samouczka, będącego czymś na kształt prologu nie tylko wprowadza w gracza w gęsty, tajemniczy klimat, ale również tłumaczy, w jaki sposób powinien on podejść do rozgrywki. Dlaczego tak piszę? Gdyż wielu graczy szybko opuszcza ten świat, całkowicie ignorując twarde zasady rządzące się grze. Nie jest to kolejny Indyk, który pozwoli wyuczyć się rozgrywki, gwarantując kupującemu długie godziny bezproblemowej zabawy. Twórcy specjalnie wysoko podnieśli poprzeczkę poziomu trudności, zmieniając świat proceduralnie, względem rozwoju głównego bohatera.

Świat przedstawiony w grze jest dość spory, a jego dokładna eksploracja wymaga od gracza nie tyle dużo czasu, ile uważnej i przemyślanej rozgrywki. Nie jest to kolejna wybaczająca błędy gra, ale pełnoprawny RPG z dość intrygującym mechanizmem zapisu rozgrywki. 

Mechanika rodem z szachów

Byłem bardzo ciekaw rodzaju mechaniki wprowadzonej w tej grze. Miałem obawy czy obiecany przez twórców wysoki poziom trudności nie sprowokuje przeciwników do agresywnego ataku, np. podczas wypoczynku postaci w terenie. Muszę przyznać, iż mechanika w Stoneshard bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Mamy tutaj do czynienia z systemem tur, znanym choćby z prze-genialnego Books of Demons. Także i w tym wypadku każdy ruch postaci na mapie, wprowadza w ruch cały, otaczający ją świat. I choć mechanika ta może wydawać się dość denerwująca na początku zabawy, to na późniejszych etapach staje się nie tyle utrapieniem, ile zbawieniem. 

Taki system pozwala podjąć decyzje jeszcze przed interakcją z otoczeniem. Przykładów zastosowania odpowiednich do sytuacji taktyk jest wiele, choćby nie ogranicza nas czas na wybranie odpowiedniego ekwipunku względem sytuacji zagrożenia. Rozgrywka typu "ruch za ruch" pozwala nam niejednokrotnie zastosować taktykę ataku, uniku, a nawet zastawienia pułapki. W większości wypadków pozwoli nam ona na uniknięcie atakujących nas chmar przeciwników, choć zdarzają się także mocno niepożądane akcje.

RPG pełną parą!

Podstawą rozgrywki jest rozbudowany system progresji, który prócz wydawania punktów do atrybutów takich jak siła, zręczność, percepcja, intelekt i siła woli, pozwala nauczyć się także wielu umiejętności pasywnych oraz aktywnych. Te zdobywamy po każdorazowym wejściu na kolejny poziom postaci i przeczytaniu odpowiadającej umiejętności, księdze. Tych w świecie gry mamy na pęczki, odpowiadając między innymi za rozwój broni białej, sztuczek magicznych, a także mocno wpływając na fechtunek i odporności bohatera. Doświadczenie otrzymujemy za wypełnianie zadań zlecanych nam przez mieszkańców miast oraz podczas tępienia złowrogich przeciwników. 

W trakcie naszych przygód wielokrotnie natrafimy na tonę sprzętu, także tego magicznego, który w radosny sposób wyposażymy swojej postaci. Wybór odpowiedniego wyposażenia nie ogranicza postaci do użytkowania jednej klasy, więc nasz wojownik może strzelać z łuków i korzystać z magii. Twórcy nie ukrywają, że takie podejście do wszechstronności nie tylko ułatwi nam zabawę, ale pozwoli także uniknąć niepotrzebnego stresu podczas potyczek. Nic na szczęście nie stoi na przeszkodzie, by rozwijać tylko jedną klasę postaci, ale będzie to o wiele trudniejsze zadanie i może mocno napsuć nam krwi w dalszej rozgrywce. 

Szybko zauważymy, że miejsce w naszym ekwipunku maleje w oczach podczas każdej wyprawy, dzieje się tak, gdyż z każdego przeciwnika wypadają różnorakie przedmioty, często związane z jego klasą. Są to bronie, elementy ubioru a czasem i przydatne przedmioty. Do tego dochodzą skrzynie ze skarbami, ukryte przejścia oraz skrytki pełne skarbów. Musimy umiejętnie dbać o zdobyty ekwipunek, często podejmując ryzykowne decyzje - czy wrócić do miasta, wzbogacić się na skarbach i wrócić do zadania z odrodzonymi przeciwnikami czy zostać i ryzykować swe życie. Podczas zabawy nie uświadczymy teleportu do najbliższego miasta a ilość negatywnych afiksów, nakładanych na naszą postać, potrafi mocno zirytować.

Nie ma lekko - Stoneshard jest grą piekielnie wymagającą ale przez to bardzo wciągającą i nagradzającą. Oprócz ciągłego dbania o poziom zdrowia postaci, jej głodu oraz pragnienia, musimy przygotować się także na bardziej dramatyczne sytuacje, które na pewno są dobrze znane osobom pogrywającym w sławetne Darkest Dungeon. W ekwipunku nie może więc zabraknąć maści, mikstur życia, usztywniaczy kończyn czy uśmierzających ból leków. Tu każde złamanie, wstrząs mózgu czy krwawienie, może w natychmiastowym tempie, podkręcić i tak wysoki poziom trudności. Nie ma lekko. To w końcu Indyk dla prawdziwych wyjadaczy! 

Z pochodnią ku ciemności!

Stoneshard wystartował we wczesnym dostępie, a jego oficjalną premierę datuje się dopiero na 2022 rok. Już teraz gra dostarcza niezapomnianych wrażeń oraz sprawia wrażenie arcytrudnej do przejścia. Na początku ginie się tu nader często, ale mechanika gry ma to coś, co nie odrzuca a wręcz wciąga do kolejnego podejścia. Nie jest to jednak gra dla osób, które chcą na luzie przejść grę, uzyskując na liczniku kilka godzin, maksując postać po wyżyny liczników. Tu poziom postaci ma naprawdę nikłe znaczenie. Wielokrotnie się o tym przekonywałem: mając na liczniku 24 poziom i rozegrane 40 godzin, kilka wilków potrafiło mnie rozgromić na otwartym lesie. Poziom postaci to nie wszystko - tu liczą się umiejętności, taktyka oraz przygotowanie do każdej, ale to KAŻDEJ potyczki.

Jeśli ktoś przejdzie darmowy prolog i ma chrapkę na więcej trudniejszej zabawy, to z czystym sercem polecę zakup. Obecnie grę można zakupić na platformie Steam, choć osobiście polecę GOG'a gdzie aktualnie trwa promocja i można wyrwać tytuł za około ~43,29 zł co na pewno będzie nie lada okazją na nieco spóźniony Dzień Dziecka Starszych Graczy :)