Jak wcześniej pisaliśmy – na forach pojawiło się mnóstwo skarg osób niezadowolonych z krótkiego czasu pracy tegorocznych MacBooków Pro. Apple chwali się 10 godzinami bez potrzeby sięgania po ładowarkę, natomiast użytkownicy często wspominają o odczuwalnie gorszych wynikach. Niektórzy podczas normalnego użytkowania otrzymują śmieszne 4 godziny pracy, i to wszystko na laptopach Apple znanych dotąd z długiego czasu pracy.
Okazuje się, że Apple rozwiązało problem, a dokładniej stara się wmówić swoim klientom, że w ogóle go nie ma. Najnowsza aktualizacja macOS Sierra podnosząca wersję systemu do 10.12.2 to dowód, że podejście Apple do swoich użytkowników jest coraz mniej zrozumiałe. Aby nie straszyć możliwym krótkim czasem pracy, zniknęła informacja o pozostałym czasie działania komputera na zasilaniu bateryjnym, która wyświetlana była po kliknięciu na ikonkę baterii.
Informacja o przybliżonym pozostałym czasie zniknęła także na innych laptopach Apple, które dostały aktualizację. Teraz użytkownicy mogą zobaczyć tylko poziom naładowania wyrażony w procentach. To dziwny krok Apple, który z pewnością wywoła burzę w Internecie. Patrząc na ten ruch i inne ostatnie poczynania zarządu z Cupertino, mamy obawy o przyszłość produktów Apple, które za czasów Steva Jobsa miały być idealne, a obecnie mają tylko dobrze się sprzedawać.