Whitman zaznaczyła również, że HP powinien się skupić na robieniu naprawdę dobrze kilku produktów, zamiast zajmowaniem się wszystkim po łebkach i eksplorowaniem możliwości w każdej możliwej dziedzinie. A gdzie indziej może zostać przygotowany rewolucyjny produkt, niż w laboratoriach lub w dziale R&D firmy? Brzmi prosto — wystarczy zamknąć projekty, które nie rokują dobrze i skupić się na kilku wybranych gałęziach, w których HP ma zamiar zostać liderem. I oczywiście liczyć na to, że się uda, bo w tej chwili wystarczy wejść do dowolnego sklepu z elektroniką, żeby kupić coś podobnego do produktów HP. Jeśli pod tym względem również porównamy HP do Apple'a, od razu widać, kto tu jest liderem innowacji i dlaczego HP nim nie jest.
Inwestorzy firmy mają jednak jeszcze inne wątpliwości, nie związane bezpośrednio ze strukturą firmy czy z jej innowacyjnością. Na przykład, czy HP nie mógłby wprowadzić modelu działania znanego ze sklepów Apple'a, aby nie trzeba było czekać 2-3 tygodnie na naprawę drukarki? Albo czy robienie zakupów na stronie HP nie mogłoby być przyjemniejsze?
HP ma dużo do zrobienia, i nie chodzi tu jedynie o posprzątanie bałaganu po niewypale, jakim okazał się TouchPad. Jednym z takich kroków będzie połączenie działów Imaging and Printing Group (IPG) z Personal Systems Group (PSG). Połączenie dwóch najsilniejszych działów firmy HP ma stworzyć „kręgosłup” dla operacji nastawionych na najpopularniejsze produkty HP i obsługę klienta. Szefem nowo utworzonego działu, który będzie odpowiedzialny za drukarki i komputery osobiste, zostanie były CEO Palma — Todd Bradley — który pracuje w HP od 2005 roku. Vyomesh Joshi, pod którego kierownictwem rozkwitł dział IPG, co z kolei pchnęło do przodu cały przemysł drukarkowy, odejdzie na zasłużoną emeryturę.
Planowane jest również połączenie różnych oddziałów marketingowych w jeden organ, oraz łączenie różnych innych oddziałów, co pozwoli przyciąć koszty. Na razie nie ma mowy o zwolnieniach, choć to widmo również wisi w powietrzu.