Wiadomość ta łączy się z ogłoszoną dopiero co falą zwolnień w Microsofcie, niosącą ze sobą ponad 18 tysięcy stanowisk. Warto przypomnieć, że przedstawione plany, co do ramówki konsolowizyjnej, były ambitne, bowiem poza przyciągającymi przed ekran komediami czy interesującymi dokumentami, mieliśmy doczekać się też między innymi seriali na bazie popularnych gier. Gdy pod koniec 2012 roku nad tą nowo powstającą grupą ster obejmowała Nancy Tellem ze znanej sieci CBS miało być pięknie. W produkcji pozostanie tymczasem raptem kilka projektów, nad którymi już dawno rozpoczęto prace.
Nie wiadomo, co dalej z piłkarskim reality show Every Street United, w którym znani zawodnicy poszukują młodych talentów z całego świata. Na pewno pociągnięty zostanie temat serialu na bazie Halo, wspieranego przez Ridley'a Scotta oraz Stevena Spielberga. Nie wydaje się zagrożone również przedsięwzięcie dokumentalne Signal to Noise, w ramach którego byliśmy już świadkami odkopywania na pustyni gier Atari. Microsoft przy okazji ogłasza, że nie porzuca współpracy z dostawcami treści multimedialnych, więc zostanie co oglądać. Po prostu nie będzie już pompować pieniędzy w nic od siebie.
Historia lubi się powtarzać, chciałoby się rzec, bo mamy tak naprawdę sytuację bardzo podobną do tej z PlayStation 3 sprzed lat. Ludzie śmiali się z Sony, gdy reklamowany jako urządzenie multimedialna sprzęt kupowany był głównie z uwagi na czytnik Blu-ray i filmy, a nie do pełnienia funkcji konsoli. Bardzo długo Japończycy nie mogli się zdecydować, jak pozycjonować swą maszynę, a dopiero po odejściu potrafiącego obiecać wszystko Kena Kutaragiego oraz obniżce ceny, pociąg pojechał właściwym torem, odzyskując szacunek graczy. Teraz Sony od początku promowało PS4 jako coś do grania, kiedy Microsoft mydlił oczy przepuszczaniem sygnału TV przez Xboksa One...