Przyszłość Linuksa

Do napisania tego bloga skusiła mnie niedawna przyjacielska dyskusja pod artykułem o dalszych losach Limuxa w Monachium. Od razu zaznaczam że nie jestem wrogiem Linuksa i liczę na to że lobby Microsoftu nie wygra w Monachium. Chciałem jednak zastanowić się nad przyszłością Linuksa na Desktopie. O ile Linux jest niezastąpiony kiedy chodzi o serwery tak jako system dla zwykłych użytkowników nadal kuleje. Mimo upływu wielu lat postęp w zdobywaniu rynku pecetów jest naprawdę niewielki. Na dzień dzisiejszy linux zajmuje ok 2% rynku, ostatni nagły wzrost był podyktowany zakończeniem wsparcia dla windows xp. Przedstawię kilka przyczyn które moim zdaniem sprawiają że linux nie ma przy obecnej swojej polityce szans na wzrost znaczenia wśród wielkich graczy takich jak Apple czy Microsoft.
Rozbicie Linuxa na dziesiątki różnorakich dystrybucji. Porównać można to do wojny wielkiego imperium z dziesiątkami zwaśnionych księstw. Tak długo jak dystrybucje się nie zjednoczą nie mają szans pokonać Imperium Microsoftu, a samemu Microsoftowi jest taka sytuacja jest na rękę ponieważ ma praktyczny monopol na systemy operacyjne i może swobodnie narzucać swoją wolę użytkownikom gwałcąc wolność wyboru (akcja z nachalnym do granic przyzwoitości GWX która uszła microsoftowi na sucho, bo gdzie użytkownicy i firmy pójdą jak nie ma dobrej alternatywy?).
Rozbicie dzielnicowe dystrybucji sprawia że wiele firm nie chce wydawać programów na Linuksa z uwagi na niewielki udział w rynku i brak gwarancji działania programów między dystrybucjami. Grafik chcący pracować na Photoshopie nie odpali go bezpośrednio tylko musi kombinować z emulatorami lub wine a przecież nie chodzi mu o to by się męczyć tylko by zainstalować program i działać.
Na każdej dystrybucji są mankamenty, jedna ma ogromny apetyt na zasoby, inna ma problemy ze sterownikami (karta sieciowa, kamerka) inne są bardzo skomplikowane dla uciekiniera z Windowsa. Wybaczcie ale bawienie się w terminalu nie jest wygodne ani proste. A właśnie wygoda i prostota sprawiła że Windows stał się najpopularniejszym systemem.
Moim zdaniem mnogość dystrybucji jest największym wrogiem samego Linuksa, gdyby wszyscy programiści rozrzuceni po wielorakich dystrybucjach zjednoczyli swoje siły na pewno poradzili by sobie z technicznymi niedomaganiami desktopowego Linuksa.
Jeden Linux dał by stabilną podstawę dla firm produkujących oprogramowanie oraz wzbudziłby zainteresowanie producentów sprzętu którzy zaczęliby pisać sterowniki z prawdziwego zdarzenia. Dalszy rozwój pozwoliłby na ofensywę na rynek pecetów i prawdziwą próbę detronizacji Microsoftu. Microsoft musiałby wtedy ugiąć się przed wymaganiami użytkowników lub liczyć się z odpływem klientów(na co nie pozwoli gdyż równa się to utracie zysków). Życzę zarówno użytkownikom Linuksa jak i Windowsa spełnienia tego scenariusza gdyż obecny monopol który Microsoft posiada nie jest na rękę nikomu poza samym Microsoftem. No, dziękuję za uwagę i szczególne podziękowania dla użytkowników: nityfan, pyotr_p, realkrzysiek, Shiroi i Szpakuś za ciekawą dyskusję. Pozdrawiam serdecznie.
 

Komentarze