Minitest The Missing Link dla Deus Ex: HR

Strona głównaMinitest The Missing Link dla Deus Ex: HR
14.11.2011 13:30

Twórcy Deus Ex: Human Revolution na krótko po premierze gry zwierzyli się fanom, że niestety wiele pomysłów, które zaczęli gdzieś tam w pewnej fazie powstawania projektu realizować, nie znalazło się ostatecznie w produkcie końcowym – co naturalnie należało odczytać jako zapowiedź różnorakich paczek DLC. Pierwszą z nich jest pokaźnych rozmiarów rozszerzenie The Missing Link do pobrania, przedstawiające wydarzenia mające miejsce między wyruszeniem głównego bohatera z Heng-Sha „na gapę” w komorze kriogenicznej, a dotarciem do Singapuru. Czy dodatek oferuje tyle, żeby ze spokojnym sercem wysupłać na niego 1200 Microsoft Points?

Fabularnie z początku jesteśmy w nie lada tarapatach – Jensena niespodziewanie obudzono, tylko po, by przykuć go do ograniczającego użycie tak cennych wszczepów fotela przesłuchań (z EMP) i obić twarz. Ot, nasz pasażer na gapę stawiał czynny opór przy pojmaniu, więc go zniewolono. Naturalnie zostawieni za moment sami czmychamy z zamknięcia, przy czym dziwnie nie nastręcza nam to większych trudności. Wkrótce okazuje się dlaczego… Ogólnie zbadamy tło utajonych eksperymentów. Wypada przyznać, że historia - jak na opowieść samą w sobie, niewiele tak naprawdę wnoszącą do tej pełnej, poznanej już, trzyma poziom. Twórcy częstują nas zestawem interesujących, zapadających w pamięć postaci, są zwroty akcji, jest wielce dramatyczna decyzja oraz jej konsekwencje, zaś rozszalałe morze plus chociażby nowo wprowadzone zabezpieczenia cieszą oko. W sumie dostajemy jakieś 3 do 4 godzin dość ciekawej rozgrywki.

[image source="Galerie/Deus_Ex_Human_Revolution_Galeria_14_-_The_Missing_Link:43211" mode="normal"]Akcja z początku nie zapowiadająca się zbyt emocjonująco, lecz z biegiem czasu nabiera tempa - żeby potem wytracić impet poprzez zmuszanie gracza do zbytniego latania w tę i z powrotem. Irytuje konieczność cofania się do odległej lokacji, z której dopiero przywędrowaliśmy, bo akurat zagadana, niezwykle ważna dla wątku osoba wysyła nas tam na nowo, w celu uzyskania pojedynczego przedmiotu. Miejscówki zaprojektowano dodatkowo piętrowo, więc nie chodzi tylko o dystans przemierzany z lewa do prawa, lecz też w górę i dół. Szybko złapiecie się do tego na knuciu, jakby tu dorwać tego z ekipy deweloperskiej, który myślał, że sekwencja skanowania biometrycznego (za pierwszym razem owszem efektowna) powinna być masowo powtarzana. Przy eskapadach z miejsca na miejsce te kilkunastu sekundowe, przymusowe postoje między fragmentami mapy doprowadzają do szewskiej pasji. Zwyczajnie sztucznie zawyża się czas gry.

[break/]Ewentualnie chodzi o doczytywanie danych w tle w celu poprawy osiągów, jeśli jednak tak to słabo się postarano. Spadek płynności działania rozszerzenia niejednokrotnie jest dramatyczny, głównie przy zadymionych pomieszczeniach, choć nikt nie powinien zarzucić DLC powielania schematów z podstawki – sporo tu świeżego graficznego dobra. Pod kątem zabawy, z uwagi na stopniowe odzyskiwanie zdolności bojowych, należy nastawić się raczej na podróż szybami wentylacyjnymi oraz w cieniu, bo bez wsparcia wszczepów kilka kulek na klatę i zaliczamy zgon. Ewentualne wykrycie postaci, a co za tym idzie alarm, nie przekłada się jednak na wzrost trudności wyzwania. Przeciwników zbyt łatwo wyciągać z szeregu, by wykończyć za rogiem. Jeśli się przyczaimy, sami ochoczo podejdą pod pięści – wcześniej nie było to tak widoczne. Zamiast skąpo porozrzucanej amunicji, większe znaczenie ma żywność regenerująca „bateryjki”.

[image source="Galerie/Deus_Ex_Human_Revolution_Galeria_14_-_The_Missing_Link:43209" mode="normal"]Udźwiękowienie wypadło świetnie. Z jednej strony udanie podłożona pod wydarzenia muzyka, z drugiej gadki o „wydźwięku” rosyjskim, czy świetny brytyjsko-irlandzki sprzedawca „złomu” – i nie tylko… Jensen wciąż twardo zgrywa Neo, aczkolwiek dialogi rozpisano już nie tak dobrze, jak te w grze właściwej. Niemniej nie męczą, wciąż zmieniają się w zależności od obranej opcji, zachęcając do powtórzenia zabawy przy innym podejściu. Mocno ogranicza się rozwój bohatera, stąd nie da się także zhakować wszystkich komputerów, zawierających informacje dopełniające wątek, nie poświęcając na to niezwykle cennych punktów. Wóz albo przewóz. W Rambo, a zarazem „bibliotekarza”, w tej przygodzie wcielić się nie da.

[image source="Galerie/Deus_Ex_Human_Revolution_Galeria_14_-_The_Missing_Link:43208" mode="normal"]Odpowiedzmy na pytanie postawione na samym początku – nie, za ten blisko dwugigowy pakiet nie warto przepłacać, co nie znaczy, iż nie wypada się nim zainteresować. Jako samodzielny odcinek większej całości trzyma w napięciu, zwyczajnie jednak nie oferuje tyle, by sprzedawano go w cenie pełnych tytułów wydawanych pod Xbox Live Arcade. Bo tak to jakościowo całkiem konkretnie. Zabrakło może ciut dynamiczniej zarysowanej potyczki z bossem (po co zbieramy części do wyrzutni rakiet?), aczkolwiek przy narzekaniach na podobne starcia już dotąd, zapewne była to w pełni świadoma decyzja. Reasumując, warto dać rozszerzeniu szansę, niemniej wyłącznie w przypadku okazjonalnej promocji, obniżającej nam znacznie cenę na nie. Aha, jeszcze drobne wyjaśnienie – DLC odpalamy z podmenu. Używa własnych zapisów gier i działa niezależnie, czyli nie wymaga dochodzenia do określonego momentu w historii głównej.

Programy

Aktualizacje
Aktualizacje
Nowości
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)