Powód, zresztą jak zwykle w takich przypadkach, jest ekonomiczny. Na początku XXI wieku, kiedy CeBIT przeżywał swe najlepsze lata, imprezę potrafiło odwiedzać nawet 850 tys. ludzi, ale statystyki sukcesywnie spadały. Począwszy od roku 2014 liczba odwiedzających plasowała się w okolicach 200 tys. Siłą rzeczy sukcesywnie ubywało też wystawców, zwłaszcza tych znaczących.
WIDEO
Potentaci branży sprzętu komputerowego zaczęli wybierać tajwański Computex lub amerykański CES, technologie mobilne agregowano w ramach Mobile World Congress'u, a biznesowe aspekty wchłonęły główne Targi Hanowerskie, których CeBIT był odłamem.
Summa summarum ostatnie edycje imprezy przypominały pchli targ, zdominowany głównie przez azjatyckie firmy z drobnymi akcesoriami jak okablowanie czy obudowy.
W takiej formie to nie miało prawa się udać. Niestety przez to Stary Kontynent traci zdecydowanie największe wydarzenie związane z IT. Co prawda Deutsche Messe AG obiecuje przekazanie części CeBIT-u Targom Hanowerskim, ale trudno oczekiwać, aby na wydarzeniu o charakterze typowo korporacyjnym, nagle zaczęły pojawiać się rozwiązania konsumenckie.