Działania pod hasłem "Zwalniaj przy szkołach" zaplanowano na okres od 1 do 30 września. Policja podkreśla, że celem akcji jest poprawa bezpieczeństwa dzieci i młodzieży, a partnerami są operator aplikacji Yanosik oraz firma Screen Network, dysponująca siecią ekranów LED w różnych częściach kraju.
Zgodnie z założeniami kampanii, osoby korzystające z Yanosika mają otrzymywać ostrzeżenia o zbliżaniu się do szkoły w formie komunikatów głosowych i banerów graficznych. Dodatkowe przekazy dotyczące akcji mają pojawiać się również w mediach społecznościowych – zarówno na profilach Policji, jak i partnerów przedsięwzięcia.
"W Niemczech taki proceder jest wprost zakazany przez prawo"
Kampania nie spodobała się wszystkim. Aktywiści z organizacji Miasto Jest Nasze napisali w serwisie X, że współpraca Policji z Yanosikiem – ich zdaniem aplikacją służącą do unikania kontroli – to stały element, mimo zmieniających się realiów. Zwrócili też uwagę, że w Niemczech rozwiązania informujące o kontrolach drogowych lub fotoradarach są zakazane, podczas gdy w Polsce podobne narzędzia mają być w praktyce promowane.
WIDEOCzekamy na tysiące nowych egzoplanet. Teleskop Roman poleciał w kosmos
W Niemczech obowiązuje zakaz używania przez kierowców systemów i aplikacji, które ostrzegają o kontrolach drogowych albo fotoradarach. Złapanie na korzystaniu z takich rozwiązań może skończyć się mandatem – najczęściej na poziomie około 100 euro.
"Kolejna kompromitacja ministra"
Miasto Jest Nasze oceniło, że zamiast – w ich opinii – poprawiać wizerunek aplikacji ułatwiającej łamanie przepisów, powinno się wdrożyć postulat przedstawiany w ramach akcji #ChodziOżycie, czyli zakaz informowania o pomiarach prędkości. W tym kontekście aktywiści nazwali sytuację "kolejną kompromitacją ministra Kierwińskiego".