"Niemcy zakazują, Polacy nagradzają". Nie gryźli się w język o policji

We wrześniu Policja razem z Yanosikiem i Screen Network prowadzi kampanię "Zwalniaj przy szkołach", która ma przypominać kierowcom o ostrożności w rejonie placówek oświatowych. Inicjatywa wywołała jednak falę krytyki w internecie, a aktywiści z Miasto Jest Nasze zarzucają władzom promowanie narzędzia kojarzonego z omijaniem kontroli.
Zdjęcie ilustracyjneZdjęcie ilustracyjne
Źródło zdjęć: © Materiały prasowe | Policja
Aleksandra Dąbrowska

Działania pod hasłem "Zwalniaj przy szkołach" zaplanowano na okres od 1 do 30 września. Policja podkreśla, że celem akcji jest poprawa bezpieczeństwa dzieci i młodzieży, a partnerami są operator aplikacji Yanosik oraz firma Screen Network, dysponująca siecią ekranów LED w różnych częściach kraju.

Zgodnie z założeniami kampanii, osoby korzystające z Yanosika mają otrzymywać ostrzeżenia o zbliżaniu się do szkoły w formie komunikatów głosowych i banerów graficznych. Dodatkowe przekazy dotyczące akcji mają pojawiać się również w mediach społecznościowych – zarówno na profilach Policji, jak i partnerów przedsięwzięcia.

"W Niemczech taki proceder jest wprost zakazany przez prawo"

Kampania nie spodobała się wszystkim. Aktywiści z organizacji Miasto Jest Nasze napisali w serwisie X, że współpraca Policji z Yanosikiem – ich zdaniem aplikacją służącą do unikania kontroli – to stały element, mimo zmieniających się realiów. Zwrócili też uwagę, że w Niemczech rozwiązania informujące o kontrolach drogowych lub fotoradarach są zakazane, podczas gdy w Polsce podobne narzędzia mają być w praktyce promowane.


WIDEO
Czekamy na tysiące nowych egzoplanet. Teleskop Roman poleciał w kosmos


W Niemczech obowiązuje zakaz używania przez kierowców systemów i aplikacji, które ostrzegają o kontrolach drogowych albo fotoradarach. Złapanie na korzystaniu z takich rozwiązań może skończyć się mandatem – najczęściej na poziomie około 100 euro.

"Kolejna kompromitacja ministra"

Miasto Jest Nasze oceniło, że zamiast – w ich opinii – poprawiać wizerunek aplikacji ułatwiającej łamanie przepisów, powinno się wdrożyć postulat przedstawiany w ramach akcji #ChodziOżycie, czyli zakaz informowania o pomiarach prędkości. W tym kontekście aktywiści nazwali sytuację "kolejną kompromitacją ministra Kierwińskiego".

Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE