Ofertą od razu zainteresowała się lokalna organizacja antypiracka SMÁÍS (Islandzki związek posiadaczy praw autorskich do filmów, blisko związany z MPA). Jej zdaniem działania Tala i Fliksa naruszają prawo, gdyż obchodzą technologiczne blokady regionalne, których zadaniem jest ochrona praw autorskich. Oglądanie Netfliksa za pośrednictwem łączy Tala porównuje do kupowania kontrabandy, ale w swojej argumentacji wplata także straconą pozycję lokalnych usług w starciu z globalnymi gigantami. Prawdopodobnie chodzi tu o ochronę interesów firmy 365 Media, która dostarcza materiały po cenach mniej konkurencyjnych, niż amerykańskie VoD-y. SMÁÍS postara się dojść do porozumienia z operatorami, ale równocześnie przygotuje się do zgłoszenia faktu władzom.
Co na to operatorzy? Tal utrzymuje, że zależy mu na Internecie otwartym i dostępnym dla każdego, bez względu na to, w jakiej części świata ktoś się urodził lub mieszka obecnie. Operator chce, aby wszystko było proste, łatwe w użytku i aby każdy mógł w Sieci robić dokładnie to, co chce. Ujętych w materiałach marketingowych Tala wyjaśnień takiego postępowania nie powstydziłby się niejeden bojownik w wolność i równość w Internecie.
Zarówno Flix, jak i Tal, zaznaczają, że jedynie dostarczają narzędzia umożliwiające łączenie się z usługami, które na Islandii nie powinny (a może właśnie powinny?) być dostępne, a decyzję o korzystaniu z tej możliwości zostawiają klientowi. Zdaniem SMÁÍS to wytłumaczenie jest jedynie przesuwaniem odpowiedzialności tak samo, jak w przypadku sieci BitTorrent.