ProteGO Safe jednak nie obowiązkowe, ale działanie aplikacji rządowej to nadal kpina

Strona główna Aktualności
fot. Marcin Kempa/Unsplash
fot. Marcin Kempa/Unsplash

O autorze

Już wiemy, że 4 maja 2020 r. zostaną ponownie otworzone galerie handlowe. Czy ludzie tak ochoczo do nich wrócą i czy była to dobra decyzja – czas pokaże. Rząd chciał jednak zachęcić w dość drastyczny sposób do tego, by przy okazji korzystać z aplikacji ProteGO Safe. Mogło się to nie spodobać każdemu i chyba głosy te zostały usłyszane, bo Ministerstwo Cyfryzacji zmieniło nieco zdanie.

Plan Ministerstwa Cyfryzacji był taki, że w przypadku osiągnięcia maksimum osób, które mogły wejść do galerii handlowej, można było przepuścić dodatkowe 10 proc. osób ponad tę normę – o ile miały zainstalowaną aplikację ProteGO Safe.

Warto też napomnieć, że w pierwszej wersji zaleceń Ministerstwa Rozwoju znajdowało się również promowanie przez sklepy i galerie tejże aplikacji, a nawet możliwość uzyskania z nią rabatów. Dziś już jednak nie można ich znaleźć na stronie – są jedynie widoczne w kopii strony zrobionej przez Google.

Ministerstwo Rozwoju z kolei odsyła do Ministerstwa Cyfryzacji ze wszystkimi pytaniami dotyczącymi aplikacji, a na zapytania redakcji WP Tech Ministerstwo Cyfryzacji nie odpowiada.

Aktualizacja (30.04.2020, 13:34): Ministerstwo Cyfryzacji opublikowało na swojej stronie oświadczenie, w którym prostuje zamęt powstały wokół postanowień wobec aplikacji ProteGO Safe:

• Niezależnie od tego, czy zainstalujesz aplikację ProteGO Safe czy nie, wejdziesz do sklepu i zrobisz zakupy tak jak wszyscy inni.

• Nie będziemy dzielić klientów na lepszych i gorszych, czyli tych z i bez aplikacji. Kontrolowanie przez właścicieli sklep statusu aplikacji, lub wymaganie jej instalacji i aktywacji są zabronione.

• Korzystanie bądź niekorzystanie z aplikacji nie może wpływać na jakość lub kolejność obsługi klientów.

• Będziemy za to zachęcać możliwe największą liczbę osób, by korzystali z ProteGO Safe – to dla naszego wspólnego bezpieczeństwa i zdrowia.

Zastrzeżenia odnośnie całego procesu organizacyjnego to temat na osobny tekst, tutaj skupię się natomiast na kilku praktycznych kwestiach związanych z samą technologią oraz prywatnością.

Po pierwsze, z aplikacji wykluczeni będą wszyscy posiadacze iPhone'ów, bo oprogramowanie na system iOS nie zostało jeszcze wprowadzone do użytku.

Oprócz tego problemem byłoby wykorzystanie protokołu Bluetooth do śledzenia osób. Bluetooth ma maksymalny zasięg do 30 metrów, ale gdy na drodze stoją lite ściany, sygnał będzie bardzo mocno osłabiony i niestabilny.

Poza tym, jest też kwestia tego, że aby Bluetooth mógł skutecznie działać, musi uzyskać dostęp od aplikacji w ramach sesji. Nie da się go w zasadzie wymusić systemowo. Warto podkreślić, że w tym momencie nawet wygaszenie ekranu w aplikacji ProteGO Safe spowoduje, że sledzenie kontaktów przestanie działać.

Ministerstwo Cyfryzacji zaleca w aplikacji, aby użytkownik "odwróci[ł] urządzenie ekranem do dołu, lub trzyma[ł] je w kieszeni do góry nogami". Sprawdziłem kalendarz, dziś mamy ostatni, a nie pierwszy kwietnia.

Rozwiązaniem jest tutaj Bluetooth Low Energy proponowane przez Google i Apple w ich API do śledzenia kontaktów. Wtedy proces ten odbywa się nieprzerwanie. Problem polega na tym, że próbkowanie przy BLE jest wtedy słabsze. No i nie każdy telefon obsługuje ten standard.

Dochodzi też oczywiście kwestia prywatności użytkownika, gdzie w ProteGO Safe użyte jest rozwiązanie scentralizowane, inne od tego, które proponują Google i Apple. Zresztą, jeden z twórców aplikacji Jakub Lipiński mówi wprost, że "Nigdy nie uda nam się zrobić czegoś lepszego niż Apple i Google". – [Te firmy] mogą obejść ograniczenia w wykorzystaniu API Bluetooth, które obowiązują zwykłych developerów – dodaje.

Prywatność to tutaj istny temat-rzeka. W chwili obecnej w momencie diagnozy, od osoby chorej zostaje pobrany identyfikator, który nie jest anonimowy oraz kod wygenerowany w aplikacji i historię spotkań z wszystkimi numerami identyfikacyjnymi Bluetooth, które miały z taką osobą kontakt w ciągu 2 ostatnich tygodni.

Z kolei od osób zdrowych pobierany jest co jakiś czas identyfikator Bluetooth i weryfikowane jest, czy któraś z osób, z którą mieliśmy wcześniej kontakt została zakażona. Wątpliwości budzi tutaj, co stanie się z naszymi danymi potem, jak już miną wszystkie restrykcje?

Istnieje również ryzyko, że aplikacja pozostanie "dla zdrowia" obowiązkowa na zawsze, nasza historia lokalizacji i kontaktów będzie znana państwu, a apka nie będzie korzystać z międzynarodowych standardów, tylko jakiegoś krzaka polskiego, a odpowiedzi twórców i ich ton nie napawają optymizmem...

ProteGO Safe na Androida jest dostępny w naszym katalogu oprogramowania.

© dobreprogramy
s