Komentarzom stop?

Przeglądając strony internetowe, trudno nie zauważyć komentarzy. Oczywiście, najważniejszy jest sam artykuł i większość czytających zazwyczaj skupia się tylko na nim - jest jednak spora grupa osób, która zwraca również uwagę na komentarze. Ja także należę do tej grupy - choć wkrótce może się to zmienić.

Tak, jak zapewne większość z Was się domyśla, moja powolna niechęć do czytania komentarzy wynika z "działań" wszelkiego rodzaju internetowych trolli. Od pewnego czasu zwyczajnie zaczyna mnie to irytować. Jakikolwiek portal czy stronę przeglądam, cokolwiek czytam - trudno nie trafić na malkontenta, któremu coś zawsze nie będzie się podobać. I zaczyna się czepialstwo - a to to, a to tamto, a to sramto.

Pół biedy, jeśli inni czytelnicy "zleją" taką łachudrę - pomarudzi, popełni swój komentarz i poserfuje mącić gdzieś indziej. Często jednak od tego rodzaju wpisów zaczynają się tzw. gównoburze - i całą przyjemność z czytania komentarzy szlak trafia.

Zapytacie "a cóż takiego fajnego jest w czytaniu komentarzy"? No cóż, pamiętam jeszcze czasy Internetu bez trolli - albo z ich minimalną ilością. Czasami w komentarzach do danego tekstu (niekoniecznie branżowego!) toczyły się fantastyczne dyskusje. Bywało gorąco ale owe spory to były jednak merytoryczne dyskusje a nie tępe zacietrzewienie!

Komentarze do tekstów branżowych, powiedzmy z poradami IT, gwarantowały często ciekawsze pomysły niż przewidział autor samego tekstu pod którymi komentowali internauci. Osobiście również dużo pożytecznych informacji "wyciągnąłem" właśnie z komentarzy.

Ostatnimi czasy jednak coraz częściej się poddaję - nie jestem w stanie zdzierżyć tego czepialstwa, przypieprzania się do byle czego. Bywa, że przejrzę kilka pierwszych "komentów" i gdy tylko widzę, że "dyskusja" zmierza w wiadomym kierunku, daję sobie spokój.

Powiem Wam, że jeszcze kilka lat temu trollownia chyba omijała portale technologiczne. Czytuję oczywiście DP, czytuję Pająka czy Antyweba. Odnoszę wrażenie, że łachudry szalały wtedy raczej gdzie indziej - na Gazecie, na Wirtualnej, na Pudlu - tego typu strony pozostawiając w spokoju. Teraz jednak coś się zmieniło - trolle są wszędzie! Ciężko trafić tekst na którymś z wymienionych portali, który pozostałby nietknięty "słowem" trolla. No może przesadzam - zdarzają się bowiem artykuły mocno techniczne - wtedy trollownia nie ma się do czego przypier..... i daje na luz.

Najpopularniejsze teksty przyciągają jednak owo "towarzystwo" niczym lampa ćmy. I nie da się tego uniknąć... Dopóki będzie hejt, będą hejterzy i będą trolle - a skażenie "terenu" będzie postępować.

Na koniec zagadka: wskaż trolla w komentarzach do tego tekstu :D