Klub SP przedstawił w Sejmie projekt uchwały mającej zobligować ministra Administracji i Cyfryzacji do zagwarantowania rodzicom prawa dostępu do Internetu bez pornografii. Podczas konferencji prasowej członek zarządu SP dr Jacek Czabański podkreślał, że klub jest za tym, aby rodzice mieli prawo wymóc na dostawcy internetu blokowanie stron pornograficznych, jeśli uznają to za stosowne, a nie zostawali sami z problemem blokowania treści niestosownych dla swoich dzieci, bo bardzo często po prostu sobie z tym nie radzą. Oprogramowanie zapewniające kontrolę rodzicielską nie jest tanie i, zdaniem posłów SP, wymaga specjalistycznej wiedzy, przez co dla wielu rodziców i tak jest bezużyteczne. Co więcej, w ten sposób dzieci są chronione przed łatwym dostępem do pornografii, przy jednoczesnym zachowaniu wolności dostępu do Internetu bez cenzurowania jego treści.
Pornografia w Sieci to duży rynek, którego wartość szacuje się nawet na 5 miliardów dolarów. Posłowie SP twierdzą, że oglądający takie materiały generują 30% całego ruchu w Sieci, czym prawdopodobnie niejawnie powołują się na kwietniowe analizy mówiące, że pornografia generuje być może nawet 30% ruchu.
Przy tej okazji warto przytoczyć badania przeprowadzone w 2010 roku. Z analizy reprezentatywnej próbki 4 milionów popularnych stron wynikło, że 37% materiałów zamieszczonych w Internecie to pornografia. W tym samym roku grupa naukowców, na podstawie podobnej próbki, oceniła, że pornografia stanowi zaledwie 4% zasobów Internetu (powód takich rozbieżności wyjaśnia artykuł na BBC Technology) i lepiej badać liczbę odwiedzin, niż rozmiary archiwów stron. Ponadto, strony z takimi materiałami, są zazwyczaj specjalnie tak konstruowane, aby generować jak najwięcej kliknięć (i otwierać jak najwięcej reklam), więc i ten wskaźnik często w badaniach jest zawyżony w porównaniu choćby do serwisów społecznościowych. Ciekawą analizę zjawiska można znaleźć na blogu Ministry of Truth. Podsumowując, pornografia w Sieci jest mniej popularna niż wyszukiwarki, portale informacyjne, portale społecznościowe, serwisy wideo, blogi, zakupy online, sprawdzanie poczty, utrzymywanie aktualnego oprogramowania i Wikipedia — można przeczytać w końcówce wpisu. Nie oznacza to oczywiście, że jest niedostępna.
Największym problemem, według posłów SP, jest właśnie łatwość nawiązania kontaktu z pornografią. Posłanka Beata Kempa twierdziła, że średni wiek pierwszego kontaktu z takimi materiałami w Sieci to 11 lat i aż 67% nastolatków ma go już za sobą. Posłanka przekonywała, że ma to zgubny wpływ na psychikę młodej osoby i może powodować wypaczone postrzeganie sfery seksualnej, a także zwiększenie liczby przypadków napastowania seksualnego w szkołach. Nasycenie mózgu pornografią osoby, która jest daleko przed inicjacją seksualną, nie jest zdrowe — „mówi” prof. Lew Starowicz na plakacie przygotowanym przez partię. Na razie nie wiadomo, jakie będą dalsze losy ustawy SP.