Od dziś muzycy mogą zarobić nie tylko na tym, że użytkownicy Spotify będą słuchać ich dzieł, ale także na nieodłącznym elemencie muzycznego przemysłu — firmowanych przez nich towarach. Spotify podpisało umowę z Topspin Media, dzięki której w ramach platformy do słuchania muzyki możliwe będzie promowanie koszulek, plakatów, winyli i innych gadżetów, po które zazwyczaj trzeba udać się na stronę zespołu bądź do fachowego sklepu.
Najważniejsze jest jednak to, że, po pierwsze, osoby zarządzające sklepem nie muszą nic zmieniać w jego działaniu, gdyż ArtistLink automatycznie znajdzie odpowiednie towary, a po drugie… nie są pobierane żadne opłaty. W efekcie muzycy, którzy zdecydują się dodać swoje materiały do katalogu Spotify, za darmo mogą prezentować fanom różne inne towary. Jedyne ograniczenie to możliwość prezentowania maksymalnie trzech przedmiotów jednocześnie. Ze wstępnych oględzin wynika, że koszulek Led Zeppelin (ani żadnego innego ze sprawdzonych zespołów) na Spotify jeszcze nie ma.
Jeśli Spotify zamierza zawalczyć z DJ-ami z krwi i kości, zrobi to w niekonwencjonalny sposób — z wykorzystaniem pulsometru. Może to być ciekawe przeznaczenie dla tych urządzeń, które na razie wykorzystują głównie sportowcy i osoby pasjonujące się gadżetami zbierającymi informacje. Załoga Spotify rozważa podobno włączenie takich danych, jak tętno słuchającego, temperatura otoczenia (na rynku są smartfony z termometrem) czy ruchy rejestrowane przez akcelerometr do algorytmów generujących listy odtwarzania. Donovan Sung, który kieruje rekomendacjami w Spotify, zapowiedział, że być może Spotify będzie monitorować nawet sen użytkowników.
Te dane miałyby udoskonalić rekomendacje bazujące na już zbieranych informacjach na temat gustu muzycznego użytkowników i nawyków słuchania (kiedy słuchają, czego, czy tworzą playlisty z pojedynczych piosenek, czy zapętlają płyty itp.), a także już stosowane algorytmy społecznościowe i drobną pomoc żywych ludzi. Aplikacje mogłyby same dobierać muzykę, zależnie od nastroju i wykonywanych czynności — dynamiczną do ćwiczeń, łagodną do odpoczynku, spokojną do zasypiania… Aplikacja mogłaby nawet sama zmienić nastrój kiedy zbliża się pora spania bądź jeśli zauważy, że słuchający się denerwuje za kółkiem czy przysypia w pracy. Oczywiście pod warunkiem, że muzyka ze Spotify towarzyszy komuś przez większość doby, a nie dwa razy dziennie po 15 minut w drodze do i z pracy.