To nic, że Google skanuje wszystkie e-maile, by lepiej dopasować reklamy (swoją drogą ciekawe, jakie oferty otrzymują radykalni bojownicy). Na całym świecie terroryści preferują korzystanie z Gmaila. Google raczej się tym nie chwali, ale dzieje się tak z powodu wszechobecności tej usługi i braku opłat za jej używanie —przekonywał Hayden w obronie ustawy FISA, która pozwala służbom wywiadowczym Stanów Zjednoczonych prowadzić programy typu PRISM.
Nawet jeśli faktycznie terroryści tak bardzo kochają Gmaila, pojawia się jeszcze jedno pytanie: na jakiej podstawie USA uzurpują sobie prawo do nadzorowania bezpieczeństwa w Sieci? Okazuje się, że i na to Hayden ma gotową odpowiedź. Były szef CIA i NSA zasugerował, że skoro Internet narodził się w Stanach, a spora część ruchu przechodzi przez amerykańskie serwery, to przynajmniej po części daje im to prawo do prowadzenia takiej działalności. Jeśli Sieć przetrwa kolejne pięćset lat, być może będzie to coś, za co USA zostaną zapamiętane, podobnie jak Rzymianie są nierozłącznie kojarzeni ze swoimi drogami — stwierdził.