Google stara się iść z duchem czasu i dostosowywać swoje usługi do nowych potrzeb. W zgodzie z tą zasadą aplikacja Google Maps będzie służyć już nie tylko do nawigowania, ale również lokalizowania poważnych pożarów.

bETGNydN

Amerykańscy użytkownicy Google Maps już od jakiegoś czasu mogli korzystać z dodatkowej warstwy Wildfire, wskazującej granice najbardziej poważnych i niebezpiecznych pożarów. Od tego tygodnia nowa funkcja będzie również dostępna dla reszty świata.

Gigant reaguje w ten sposób na coraz częstsze, większe i intensywniejsze klęski żywiołowe, jakie w ostatnich latach dały o sobie znać m.in. mieszkańcom Kalifornii, AustraliiHiszpanii. Aplikacja ma od tej pory służyć nie tylko usprawnianiu komunikacji, ale również zwiększaniu poziomu bezpieczeństwa.

Jak czytamy na oficjalnym blogu firmy: "Dzięki warstwie Wildfire uzyskacie aktualne informacje o wielu pożarach jednocześnie, co pozwali na podjęcie szybkich, świadomych decyzji w sytuacjach awaryjnych. Wystarczy dotknąć ikony pożaru, aby zobaczyć dostępne linki, adresy władz lokalnych, strony alarmowe, numery telefonów oraz szczegóły dotyczące ewakuacji".

bETGNydP

Nowa funkcja zostanie udostępniona zarówno dla urządzeń z systemem Android, jak i iOS. Poziom szczegółowości nie będzie identyczny dla wszystkich regionów – przynajmniej początkowo. Na największy zasób danych mogą liczyć Amerykanie oraz (jeszcze w tym roku) Australijczycy.

Poza pożarami, Mapy Google’a mają wykorzystywać zdjęcia satelitarne i lotnicze również do wskazywania "wysp ciepła", czyli miejsc szczególnie narażonych na gwałtowne wzrosty temperatur. Równolegle powstaje narzędzie Tree Canopy Insights, mające pomóc miastom w lepszym rozlokowywaniu drzew oraz terenów zielonych.

Programy

Aktualizacje
Aktualizacje
Nowości
Komentarze (2)
bETGNyeL